Antracen, czyli amatorszczyzna

Jacek Krełowski, Centrum Astronomii UMK

Niepokojącym zjawiskiem ostatnich lat jest pogoń za publikacjami, dokonująca się często kosztem ich jakości. Ale niedawna publikacja Suzany Iglesias-Groth wraz z kompanią (MNRAS, tmp1136, 2010) bije wszelkie rekordy, o czym za chwilę. Niestety, została ona zacytowana w U-PA 5/2010 jako znaczące odkrycie. Jak to odkrycie wygląda?

 Fragment widma, w którym jakoby dostrzeżono strukturę widmową kationu antracenu wygląda jak poniżej (u dołu obiekt opisany przez S.I-G, czyli Cernis 52):

Rzekoma szeroka struktura międzygwiazdowa jest w istocie blendą dwóch słabych struktur, najwyraźniej nieskorelowanych ze sobą. Rysunek powyższy demonstruje, jak niebezpieczne jest wyciąganie wniosków z pojedynczych obserwacji. To jednak tylko przygrywka. We wspomnianej pracy można znaleźć taki oto rysunek:

Jest na nim widmo gwiazdy Cernis 52 (BD+31 640) i coś, co oznaczono jako HD23180 (oPer). Gdyby autorzy czytali cytowane przez siebie moje prace to zauważyliby, że to nie jest widmo oPer! Rysunek powyższy z prawdziwym widmem tej jasnej gwiazdy spektroskopowo podwójnej wygląda tak (w podobnym zestawieniu jak u I-G):

Autorzy pomylili obserwowany obiekt z jakimś innym. Jakim? To pewno niełatwo będzie zidentyfikować! Czy na tym koniec amatorszczyzny? Bynajmniej! Autorzy zestawili w taki oto sposób struktury molekularne i atomowe w widmie Cernis 52 (dopiski ręczne moje):

Łatwo zauważyć, że coś jest nie tak. Struktury obserwowane instrumentem WHT są monstrualnie szerokie. Odpowiadałyby one temperaturze obłoków międzygwiazdowych w jakiej molekuły nie mają prawa istnieć! Co więcej molekuły CH musiałyby poruszać się w gazie ponad 20 razy szybciej niż atomy potasu! Znowu jakiś inny obiekt obserwowany – tym razem zamiast „sztandarowego” Cernis 52. Na mój gust jest to obiekt znacznie chłodniejszy od BD+31 640, a widoczne struktury są po prostu gwiazdowe. Prawidłowe zestawienie:

Struktury molekularne są znacznie głębsze niż u Iglesias-Groth i in., a szerokość mają identyczną (naturalnie!) z linią KI na 7699Å. Poniżej rysunek wykonany w okolicy linii molekuły CH ok. 4300Å dla prawidłowo zidentyfikowanej gwiazdy BD+31 640; został wykonany w tej samej skali długości fal, co i w pracy I-G:

Łatwo zauważyć, że linia jest ponad 4-krotnie głębsza, ale za to znacznie węższa; linie międzygwiazdowych molekuł z reguły tak właśnie wyglądają, o czym wie każdy ich w miarę kompetentny badacz. Widoczne powyżej widmo uzyskał mój współpracownik, Gazinur Galazutdinov z pomocą spektrografu BOES w Narodowym Obserwatorium Korei. Rozdzielczość wynosi tu, jak i w innych przypadkach, R=30,000.

 Warto dodać, że opublikowane przez tę samą grupę „badaczy” odkrycie kationu naftalenu (dwa lata wcześniej) również ma się nijak do rzeczywistości, ale publikacja aż tak rażących błędów nie zawiera. Wielopierścieniowe związki aromatyczne zaproponowano jako nośniki rozmytych linii międzygwiazdowych ponad 25 lat temu (tego roku odbyła się w Tuluzie rocznicowa konferencja). Obecność tych związków w przestrzeni opiera się na widmach uzyskiwanych w podczerwieni, które pozwalają jedynie zasugerować mieszaninę szeregu takich molekuł. Identyfikacja pojedynczych związków możliwa jest jedynie na podstawie widm z zakresu widzialnego i ultrafioletowego. Wszystkie dotychczasowe próby znalezienia struktur poszczególnych związków aromatycznych dały wynik negatywny.

 Pozostaje wyrazić ubolewanie, że nawet w astronomii pojawiają się zjawiska demonstrujące przewagę PR nad rzetelną pracą badawczą. Szkoda, że w „Rozmaitościach” ukazują się wiadomości niesprawdzone, powtarzane zapewne w dobrej wierze, ale bez rzeczowej refleksji. Praca Iglesias-Groth i in. jest chyba faktycznie przykładem wyjątkowego braku kwalifikacji – tym bardziej źle się dzieje jeśli jest ona reklamowana jako znaczące osiągnięcie.


23 września 2010
Orion

Liczba odsłon: 1261