„Kosmos wokół nas” podbił serca Białołęczan

Prof. M. Królikowska-Sołtan prezentuje kometę.
Fot. Fundacja Edukacji Astronomicznej
W sobotę 17 maja 2014 pogoda nie dopisała. Za to dopisali ludzie, stawiając się tłumnie na Pikniku Naukowym „Kosmos wokół nas”, który odbył się w Zespole Szkół nr 43 w dzielnicy Zielona Białołęka w Warszawie. Wszystkie przygotowane atrakcje cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

Dzięki życzliwości i pomocy dyrekcji oraz nauczycieli Zespołu Szkół nr 43, mieszkańcy sąsiadujących ze szkołą osiedli mieli możliwość spotkania się z „kosmosem” i zobaczenia, że nie jest wcale tak odległy, jak się wszystkim na co dzień wydaje oraz, że Polacy mają spore sukcesy w jego zdobywaniu i oswajaniu.

Sprawcą całego zamieszania była Fundacja Edukacji Astronomicznej we współpracy z Zespołem Szkół nr 43, Centrum Badań Kosmicznych PAN, Stowarzyszeniem Moja Białołęka oraz Centrum Edukacyjnym „Planeta Anuka”. Patronat nad konkursem plastycznym pt. „Mój kosmiczny dom”, który towarzyszył piknikowi, objął burmistrz Białołęki, pan Piotr Jaworski.

Piknik Naukowy „Kosmos wokół nas” był imprezą towarzyszącą corocznego Pikniku Rodzinnego, jaki odbywa się w Zespole Szkół nr 43 na ul. Kobiałka 49 w Warszawie.


Start z nagrodami

Impreza wystartowała o godz. 10:30 od uroczystego wręczenia nagród w konkursie plastycznym „Mój kosmiczny dom”, w którym udział wzięła niemal setka dzieci. Jury konkursu w składzie Zuzanna Książkiewicz, nauczycielka plastyki SP nr 31, Magdalena Wójcik, kierownik świetlicy SP nr 31 oraz Paweł Z. Grochowalski z Fundacji Edukacji Astronomicznej, wybrało najciekawsze prace w trzech kategoriach wiekowych kl. 0-1, 2-3, 4-6. Dzieci wykazały się sporą wyobraźnią, ciekawym warsztatem i technikami wykonania prac (w konkursie pojawiły się nie tylko rysunki i malunki, ale także np. kolaż), poczuciem humoru oraz nawiązaniami do literatury czy filmu. Ponieważ poziom konkursu plastycznego stał na wysokim poziomie, jury oprócz przyznania nagród głównych, postanowiło wręczyć także wyróżnienia. Łącznie nagrodzono siedemnaścioro dzieci. Nagrody zostały ufundowane przez burmistrza Dzielnicy Białołęka, pana Piotra Jaworskiego, Planetarium Niebo Kopernika oraz firmy: GEOSYSTEMS Polska Sp. z o.o. i WB Electronics S.A.

Wszystkie prace plastyczne, które wzięły udział w konkursie, były prezentowane podczas trwania pikniku rodzinnego na specjalnie wykonanych tablicach, stojących na sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 31 i stanowiły artystyczny plon Pikniku Naukowego „Kosmos wokół nas”.


Słońce na korytarzu


 O godz. 11:00 zaczęła się główna część pikniku kosmicznego. Praktycznie wszystkie przygotowane atrakcje cieszyły się powodzeniem. Niestety, padał deszcz i przez to „Kosmos” był prezentowany w kąciku kosmicznym w jednym z korytarzy szkolnych, w którym znalazły się stoiska z satelitami, łazikiem marsjańskim, kraterowaniem, Układem Słonecznym oraz sale z mobilnym planetarium i pokazem tworzenia komety.

Z uwagi na pełne zachmurzenie nie udało się pokazać Słońca przez teleskop, ale nasi animatorzy, Przemysław Etz i Marcin Nasiłowski, robili wszystko co tylko możliwe, aby dzieciaki i ich rodzice mogli zapoznać się z makietami Słońca i posłuchać o nim kilku ciekawych informacji. Wiadomości o Słońcu były połączone z informacjami o Układzie Słonecznym. Były one prezentowane na tle schematu Układu Słonecznego, który w przybliżeniu oddawał względne wielkości planet i ich gęstość. W zależności od skali były to mniejsze lub większe piłki, które każdy mógł wziąć do ręki, trzymając w dłoniach m.in. Saturna, Jowisza czy Marsa. Dzieci często pytały się, m.in. dlaczego Ziemia jest taka malutka i dlaczego nie widać całego Słońca, tylko kawałek.


Kraterowanie intrygowało nie tylko najmłodszych


 Dzieciaki dosłownie oblepiły stoisko z pokazami kraterowania. Dr Beata Dziak-Jankowska tłumaczyła, co się dzieje podczas upadku meteorytu czy asteroidy na Ziemię, korzystając z zawartości kuchennych szafek. Pokaz cieszył się powodzeniem, także w przerwach. W końcu jak często można zanurzyć bezkarnie ręce w mące?

Dzieci (i dorośli też) nie tylko słuchały i przyglądały się, ale miały również aktywny udział w kraterowaniu. Własnoręcznie tworzyły początkową gładką powierzchnię ciała niebieskiego, na który spadał deszcz meteorów tworzących kratery różnego rozmiaru w zależności od masy ciała (rodzaju i wielkości kulki) i prędkości (wysokości, z której rzucany był pocisk). Na obszary po dużym pocisku (na duży krater) spadały następnie małe pociski, tworząc małe kratery na większym śladzie. W ten sposób dzieci dowiadywały się na podstawie doświadczenia, który krater powstał wcześniej, a który później i jak to stwierdzić na zdjęciach kraterów Księżyca i Merkurego.

Pani Beata razem z dziećmi tworzyła także hipotetyczne miasta na mące, a pocisk który lądował między domkami, rozsypywał mąkę w dużym promieniu, zasypując także domki dookoła. Dzieci dowiadywały się, że niebezpieczny dla otoczenia jest nie tylko obszar bezpośrednio uderzony przez meteoryt, ale także obszar znacznie większy, na który spadają odłamki ziemi wzniesionej przez pocisk.


Kometarne czary


 Kometa i jej tworzenie wzbudziły liczne emocje. Pani prof. Królikowska-Sołtan ubrana w biały kitel i z goglami na twarzy opowiedziała najpierw kilka słów o kometach, np. z czego powstają, jak mogą ginąć, a także że komety są jak kobiety, bo mają warkocze i nie zawsze zachowują się zgodnie z przewidywaniami.

Następnie z pomocą dwóch asystentów, w tym uczestniczącego po raz pierwszy w takim pokazie Józka Dobrowolskiego (o czym niżej), stworzyła kometę z popiołu, wody, suchego lodu i odrobiny soku malinowego.

Wszyscy uczestnicy pokazu byli pod wrażeniem. Kłęby białych oparów buchające z miski sprawiały czarodziejskie wrażenie. Zwłaszcza, że po chwili, po wymieszaniu wszystkich składników w misce, na stole pojawiła się gotowa kometa. Każdy z uczestników pokazu chciał ją dotknąć i podmuchać na nią, aby zobaczyć jak rozwija warkocz. Celowały w tym zwłaszcza dzieci.

Pokaz odbył się dwa razy. I druga kometa wyszła jeszcze piękniejsza. Uczestnicy drugiego pokazu otrzymali na pamiątkę kawałki suchego lodu w plastikowych kubkach. Po zalaniu wodą, lód pięknie sublimował, wydzielając przy tym kłęby pary z kubków. Każda z osób mogła osobiście brać udział w „kometarnych czarach”. Na twarzach dzieci malowała się radość, zaciekawienie lub zdumienie. Mali naukowcy pobiegli pochwalić się swoimi eksperymentami (oczywiście pod opieką dorosłych) innym dzieciom. Pokazy tworzenia komety obejrzało łącznie ok. 150 osób.


Józek tworzy kometę


 Józek Dobrowolski – 17-latek z Ostrołęki, laureat konkursu „Wake Up, Rosetta!”, był gościem pikniku naukowego. Ponieważ wygrał konkurs Europejskiej Agencji Kosmicznej na obudzenie sondy Rosetta, której zadaniem jest zbadanie komety, miał zatem okazję zobaczyć jak taka kometa wygląda z bliska. Po raz pierwszy w życiu, odpowiednio przygotowany w specjalny "osprzęt", asystował przy tworzeniu komety i był pod sporym wrażeniem pokazu. W przerwie między pokazami chodził pomiędzy uczestnikami pikniku i opowiadał o konkursie i odpowiadał na pytania o obserwacje nieba, ponieważ jest miłośnikiem astronomii.

Nie wszyscy chcieli uwierzyć, że nie trzeba jakiś specjalnych przygotowań, aby rozpocząć przygodę z „kosmosem”.


 

Lem, Dragon i KRET w jednym stali domu

Centrum Badań Kosmicznych PAN wystawiło na pikniku pierwszego polskiego satelitę naukowego BRITE-PL "Lem", wyrzutnik Dragon z modelem "Lema" oraz penetrator geologiczny KRET. Urządzeń byłoby znacznie więcej, ale w tym samym czasie odbywała się wystawa w Brukseli i pracownicy Centrum zabrali je do stolicy Unii Europejskiej, aby zaprezentować kosmiczne osiągnięcia Polski.

Mgr inż. Janusz Grzybowski z Laboratorium Mechatroniki i Robotyki Satelitarnej CBK PAN z zapałem opowiadał o polskich satelitach naukowych "Lem" i "Heweliusz", o ich możliwościach oraz zastosowanych w nich rozwiązaniach technicznych, w tym o polonizacji "Heweliusza" (polska myśl techniczna w urządzeniach projektu kanadyjskiego) . Wszystkim zainteresowanym przedstawiał zasady działania wyrzutnika Dragon. Ponadto pokazywał jak działa KRET, który jest urządzeniem przeznaczonym do pracy w warstwach podpowierzchniowych ciał Układu Słonecznego. Omówił też inne urządzenia kosmiczne tworzone w laboratoriach CBK PAN.

Kosmiczne zabawy maluchów

  Mgr inż. Agata Nicolau-Kulińska odpowiadała za gry i zabawy kosmiczne. W tym celu przygotowała specjalny program dla najmłodszych dzieci, gdzie m.in. pokazywała dzieciom planety na wideo, a następnie prosiła, aby maluchy pokolorowały rysunki z planetami, które leżały przed nimi, tak jak zapamiętały. Dawało to ciekawe wyniki, nie zawsze zgodne z rzeczywistością. Oczywiście atrakcji było więcej, m.in. sklejanie modelu satelity "Lem".

Show SKA

Studenckie Koło Astronautyczne było reprezentowane przez 3 panów: Aleksandra Masłowskiego, Mateusza Kuca i Mateusza Płonkę, którzy zostali oblężeni przez małe i duże dzieci. W końcu kto by nie chciał zobaczyć, jak działa magia techniki.

Studenci zaprezentowali model PW-SATa, koło od Husara (koparki księżycowej), gondole do lotów stratosferycznych (Jarowit-Jaryło i Świtezianka) na czele z gondolą z projektu SCOPE 2.0. Spore wrażenie na zwiedzających robił łazik marsjański Skarabeusz (brał udział w zawodach łazików marsjańskich na pustyni w Utah w 2009 roku) oraz rakieta Amelia-1 (dysze i korpusy silników na paliwo stałe).

Dodatkową atrakcją, przyciągającą nie tylko młodszych widzów, były pokazy zachowań przedmiotów w próżni (a raczej niskim ciśnieniu), w przygotowanej przez SKA bańce próżniowej. Można było zobaczyć rozprężanie się zgniecionej butelki oraz powiększanie się balonika. Udało się też otrzymać zalążek zjawiska kawitacji wody (zjawisko fizyczne polegające na gwałtownej przemianie wody z fazy ciekłej w fazę gazową pod wpływem zmniejszenia ciśnienia).

Na stoisku były także półkule Magdeburskie (w przypadku SKA sześciany z logiem koła), dzięki którym studenci zaprezentowali siłę ciśnienia atmosferycznego. Po połączeniu sześcianów, a następnie wypompowaniu z nich powietrza (stworzenia próżni), starano się rozdzielić obie części. Mimo wielu prób różnych osób, w tym naprawdę silnych mężczyzn, nie udało się to nikomu, pomimo tego, że wcześniej sześcianów nie łączyła żadna inna rzecz czy siła.

Wszystkim zainteresowanym członkowie koła opowiadali o aktualnych projektach, np. wyjeździe na zawody łazików marsjańskich na pustyni w Utah w Ameryce (URC 2014), startach rakiet Amelia-2 i H-1, startach balonów stratosferycznych, czy o budowie nowego satelity studenckiego PW-SAT2.

Drogowskazy na niebie

Mobilne planetarium Centrum Edukacyjnego Planeta Anuka cieszyło się największym powodzeniem. Przez 3 godziny przewinęło się przez nie ok. 200 osób. W ok. 20 minutowym pokazie można było dowiedzieć się kilku rzeczy o Księżycu, m.in. dlaczego czasami jest okrągły, czasami widzimy tylko połowę jego tarczy, a niekiedy wygląda jak rogalik. Ponadto uczestnicy pokazu poznali oraz nauczyli się wyszukiwać i rozpoznawać najjaśniejsze gwiazdy na niebie, m.in. o Arktura, Spikę, Wegę, Mizara i Gwiazdę Polarną. Dowiedzieli się także czym są gwiazdozbiory, jak się dzielą, które z nich należą do grupy niezachodzących, jakie są wiosenne, a jakie letnie oraz nauczyli się rozpoznawać je na niebie. Atrakcji było znacznie więcej, m.in. zdjęcia i filmy o Drodze Mlecznej, której na co dzień mieszkańcy Warszawy nie mają szans samodzielnie zobaczyć na niebie z powodu nadmiernego zaświetlenia nieba w nocy. Nie zabrakło także informacji o meteorach, deszczach meteorów i o meteorytach. Spotkanie z mobilnym planetarium pozostawiło niektórym uczestnikom niedosyt. A tym samym stało się to impulsem do dalszych samodzielnych już poszukiwań astronomicznych, choćby wypraw do stacjonarnego planetarium.


Działo się, oj działo


 Piknik naukowy trwał zaledwie 4 godziny, ale w tym czasie przewinęło się przez niego ok. 1000 osób. Uczestnicy pikniku byli zauroczeni kosmosem. Ale nie tylko oni. Zauroczenie udzieliło się także pani dyrektor Zespołu Szkół nr 43 Barbarze Smoczyńskiej, która stwierdziła, że „Kosmos wokół nas” był jedną z głównych atrakcji Pikniku Rodzinnego, o ile nie główną. I dodała jeszcze, że ma nadzieję na kolejną odsłonę pikniku kosmicznego w roku 2015.


Kontakt dla mediów:

Paweł Z. Grochowalski

Tel. 512-251-335

E-mail: pawel@astroedukacja.org

Paweł Z. Grochowalski

Fotorelacja: plus.google.com/photos/

Liczba odsłon: 2062


"Lem", "Dragon" i zwyciezca konkursu "Rosetta, wake up!" Józek Dobrowolski.
Fot. Fundacja Edukacji Astronomicznej