Mega galaktyka - brakujące ogniwo w historii Kosmosu

Obraz po prawej stronie pokazuje zbliżenie zderzających się galaktyk - w kolorze czerwonym i zielonym. Czerwień to spowite pyłem regiony formowania się gwiazd. Zielone rejony wskazują z kolei na obłoki gazu w łączących się ze sobą galaktykach. Niebieskie plamy to widoczne w świetle widzialnym inne galaktyki położone znacznie bliżej nas. Źródło: JPL-Caltech/UC Irvine / Keck Observatory / STScI / NRAO / SAO / ESA / NASA

Uchwycenie momentu tworzenia się tego typu dużej, ale krótkotrwałej struktury jest trudne i niezwykle rzadkie – to niczym odpowiednik odkrycia brakującego ogniwa pomiędzy skrzydlatymi dinozaurami a ptakami. Tak mówią o tym naukowcy, którzy oparli się głównie na danych z instrumentu NIRC2 (Obserwatorium Kecka), uzupełnionych o dane z LGSAO – systemu optyki adaptatywnej gwiazdy z prowadzeniem laserowym. Nowo odkryta, wielka galaktyka, nazwana HXMM01, jest najjaśniejszym i najbogatszym w obłoki gazowe mergerem galaktyk, jaki kiedykolwiek zaobserwowano.

HXMM01 zanika jednak tak szybko, że nie da się tego typu obiektów znaleźć wiele. W rzeczywistości jest ofiarą własnego, kataklizmowego stylu formowania się. Ponieważ dwie galaktyki macierzyste rozbiły się same na sobie, wchłonęły przy tym ogromne ilości wodoru, opróżniając z niego ten zakątek Wszechświata i pozbawiając go w dużej mierze możliwości tworzenia się nowych gwiazd. Można rzec, że szybko pożarły swoje wieloletnie zapasy materii, skazując się tym samym na powolną śmierć głodową przez następne setki milionów lat.

Odkrycie to rozwiązuje zagadkę w kwestii tego, jak gigantyczne galaktyki eliptyczne szybko mogły rozwijać się we wczesnym Wszechświecie, oraz dlaczego przestały one dość szybko produkować gwiazdy. Inni astronomowie stworzyli teorię, wedle której gigantyczne czarne dziury w centrach takich galaktyk dosłownie wymiotły z nich obłoki gazu. Ale kosmolog Asantha Cooray z Uniwersytetu Kalifornijskiego twierdzi, że znaleziono już ostateczny dowód na to, że to właśnie kosmiczne fuzje (mergery – zlewanie się, łączenie ze sobą dwóch lub więcej galaktyk) powodują bardzo wydajne zużycie gazu dla nowych gwiazd i że to one są główną przyczyną szybkiego wypalania się takich galaktyk.

Julie Wardlow, także naukowiec z UC, początkowo dostrzegła nową galaktykę, a w niej - niesamowitą jasną plamę na tak zwanych zdjęciach „zimnego Kosmosu” - w obszarach, w których gaz i pył wspólnie zaczynają budować nowe gwiazdy. Zdjęcia te wykonał Teleskop Herschela (ESA), który sfotografował tysiące podobnych galaktyk, ta jednak wyróżniała się na ich tle szczególnie. W rezultacie tego odkrycia jej obrazy dla różnych długości fali uzyskano następnie przy udziale kilkunastu obserwatoriów naziemnych, przede wszystkim jednak Teleskopów Kecka na Hawajach.

Obraz z połączenia danych z NIRC2/LGSAO ujawnił ponadto istnienie pewnych populacji gwiazd w tej parze łączących się galaktyk. Promieniowanie uchwycone przez Teleskopy Kecka daje nam informacje o tym, ile gwiazd zostało już utworzonych w takim systemie, dla obserwowanej epoki. Zebrane dane wskazują na to, że galaktyki są zbudowane w połowie z gazu i w połowie z gwiazd, a z tego wynika, że mogą to być rodzące się galaktyki w stadium wczesnej formacji.

Liczba odsłon: 1482