"Misja była niemalże zakończona, straciliśmy ich tak blisko domu..."

W sobotę 1 lutego około godziny 15 naszego czasu uległ katastrofie prom kosmiczny Columbia powracający z 16 dniowej misji badawczej. Na pokładzie znajdowało się siedmioro członków załogi: dowódca misji Rick Husband; dowódca ładunku Michael Anderson; specjalista misji Laurel Clark; specjalista misji David Brown; pilot William McCool; specjalista misji Kalpana Chawla; oraz izraelski astronauta Ilan Ramon, specjalista ładunku. Nikt nie przeżył. Co było przyczyną awarii?

16 stycznia wahadłowiec Columbia wystartował wraz z modułem Spacelab Research Double w 16 dniową misje badawczą - STS 107. Zadaniem misji było przeprowadzenie licznych eksperymentów w warunkach mikrograwitacji. Misja prowadzona była na wysokości 274 km nad Ziemią przy inklinacji 390o. Do wypadku doszło 16 minut przed lądowaniem planowanym na godzinę 9:16 czasu EST na przylądku Canaveral w Kennedy Space Center na Florydzie (na 8:16 CST - czas w ośrodku kontroli lotu w Houston w Teksasie).

O 8:15 z Columbii, która leciała wówczas do góry nogami i tyłem naprzód nad Oceanem Indyjskim, odpalono dwa silniki hamujące, aby rozpocząć planowany godzinny manewr schodzenia na Florydę. Aż do 8:52 schodzenie przebiegało normalnie.

Mapa z centrum kontroli misji. Ostatnia znana pozycja wahadłowca zaznaczona jest na końcu szeregu czerwonych krzyżyków. Foto: Spaceflight Now/NASA TV.

Pierwsze dane telemetryczne z Columbii (czyli przekazane zdalnie na Ziemię) zwiastujące ewentualne problemy dotarły na około 8 minut przed wypadkiem. Dane pokazały wzrost temperatury w komorze lewego koła podwozia głównego i wzdłuż lewego boku kadłuba statku. Orbiter był na wysokości 72 km nad Oceanem Spokojnym osiągając już zachodnie wybrzeże Kaliforni.

Anomalny aerodynamiczny opór pojawił się na lewej stronie pojazdu, co spowodowało, że system automatycznej kontroli lotu na statku wysłał komendy do lotek sterujących, aby skierować dziób statku na prawo. Opór aerodynamiczny jednak nadal wzrastał, na dwie sekundy przed utratą łączności automatyczny pilot włączył dodatkowo dwa silniki korygujące, aby utrzymać statek w kursie. Po sekundzie jeszcze odebrano informację o maksymalnych wychyleniach lotek po czym pojazd stracił kontrolę nad lotem.

Ustalono, że ostatnia transmisja dowódcy wahadłowca Ricka Husband'a miała miejsce o 8:59:32 EST. Przekaz był zakłócony, a w następnym momencie łączność została przerwana.

Telemetria i analiza fotografii wskazuje, że rozpadnięcie orbitera miało miejsce, gdy statek zwalniał z 20 do 18 Machów (Mach - stosunek prędkości obiektu do lokalnej prędkości dźwięku) przecinając Kalifornię, Newadę, Arizonę i Nowy Meksyk. Prom kosmiczny lecąc z prędkością 18.3 Macha rozpadł się na wysokości 62 km nad stanem Texas, gdzie spadła większość szczątków statku.

Telemetria wskazywała podniesione temperatury i uszkodzone czujniki w lewym skrzydle orbitera oraz nienormalny wzrost oporu aerodynamicznego wzdłuż lewej strony kadłuba. W końcu statek stracił kontrolę i rozpadł się prawdopodobnie na skutek aerodynamicznego naprężenia. Co spowodowało obserwowane wzrosty temperatur i opór? Jeden z możliwych scenariuszy jest taki, że w skrzydle wahadłowca pojawiła się wyrwa pozwalająca, aby chmura gorącej plazmy z fali uderzeniowej wdarła się do środka skrzydła.

Ron Dittemore prezentuje dziennikarzom przykład pianki jaka używana jest do izolacji zewnętrznego zbiornika paliwa

Nagrania video ze startu statku 16 lutego pokazują fragment poszycia oderwany z zewnętrznego zbiornika, który uderza w spód lewego skrzydła wahadłowca 81 sekund po starcie wahadłowca. Po analizie filmu ze startu Columbii inżynierowie ocenili wymiary oderwanej pianki na 40 x 50 x15 cm, jej wagę na 1.2 kg; względną prędkość powietrza między wahadłowcem a zbiornikiem na 823 km/h. Uszkodzenie skrzydła podczas startu mogło zapoczątkować tragiczne następstwa podczas lądowania.

Nagranie video ze startu wahadłowca 16 stycznia pokazuje, że oderwany fragment zewnętrznego zbiornika z paliwem uderza w spodnią część lewego skrzydła w 81 sekundzie po stracie.

Na konferencji prasowej 5 lutego dyrektor programu lotów wahadłowców NASA Ron Dittemore zaprezentował dziennikarzom przykład pianki jaka używana jest do izolacji zewnętrznego zbiornika paliwa. Jest to materiał lekki, dobrze izolujący, nie wchłania wilgoci - w przeciwnym razie nasiąkałby deszczem robiąc się ciężki.

Zidentyfikowano już ponad 1600 fragmentów pochodzących z Columbii. Z fragmentów tych technicy w Kennedy Space Center będą częściowo rekonstruować statek. Zidentyfikowano część lewego skrzydła wahadłowca i elektroniczną skrzynkę używaną przez układ anten telewizyjnych wahadłowca. 

Zdjęcie Columbii wykonane tuż przed katastrofą przy użyciu amatorskiego teleskopu i starego komputera.

1 lutego około godziny 8:57 EST w bazie Sił Powietrznych w stanie Nowy Meksyk pracownicy, mając wolną chwilę, wykonali zdjęcie Columbii przy użyciu amatorskiego 9-centymetrowego teleskopu i starego komputera - 11-letniego Macintosha (wczesniej uważano, że zrobiono je profesjonalną kamerą dalekiego śledzenia). 10 minut później rodziny pracowników powiadomiły ich o katastrofie wahadłowca - wówczas zdali sobie sprawę ze znaczenia tego zdjęcia. Obraz o niskiej rozdzielczości pokazuje zniekształcone lewe skrzydło promu.

 

Admirał Marynarki Wojenne USA Harold W. Gehman

Emerytowany admirał Marynarki Wojennej Harold Gehman, szef niezależnej komisji dochodzeniowej AIB (Accident Investigation Board), która 6 lutego przejęła kierownictwo nad śledztwem, oświadczył, że być może nigdy nie poznamy przyczyny katastrofy Columbii, ale komisja zrobi wszystko, aby odkryć co spowodowało drugi w historii wypadek wahadłowców NASA.

W ciągu ostatnich 35 lat było to czwarte tragiczne zakończenie misji kosmicznych w czasie lądowania pojazdów kosmicznych z ludźmi na pokładzie. W 1967 roku zginął Vladimir Komarov w czasie lądowania statku Sojuz 1, w 1971 roku w czasie lądowania statku Sojuz 11 zginęło trzech kosmonautów powracających po pierwszym długim pobycie na stacji kosmicznej Saljut 1. Wypadek Challengera w 1986 był jedynym tragicznym w skutkach startem, w którym zginęli ludzie. Astronauci misji Apollo: Gus Grissom, Ed White i Roger Chaffee zginęli w czasie ćwiczeń na Ziemi, gdy na pokładzie statku wybuchł pożar. Wypadek Columbii miał najwięcej świadków - widziano ją w pięciu stanach USA.

Foto: NASA
 

Wahadłowiec Columbia był pierwszym pojazdem kosmicznym wielokrotnego użytku wyposażonym w skrzydła. Wystartował po raz pierwszy 12 kwietnia 1981 roku, nie powrócił 1 lutego 2003 roku ze swojej 28 misji.

7 lutego pracownicy Centrum Kosmicznego Kennedy'ego zebrali się na pasie startowym numer 33, na pasie, na którym 1 lutego wylądować miała Columbia kończąc 113 lot wahadłowców NASA.

Columbia wielokrotnie wynosiła w przestrzeń kosmiczną moduł Spacelab, umieściła na orbicie satelitarne obserwatorium promieniowania X - Chandra, także dzięki niej odbyła się niedawna misja serwisowa teleskopu Hubble'a.

4 lutego odbyły się uroczystości upamiętniające 7 zabitych astronautów. Siedmiokrotnie zabrzmiał dzwon Marynarki Wojennej, nad zebranymi przeleciał samolot odrzutowy T38 żegnając tym symbolicznym gestem poległych pilotów.

"Ludzie ci podjęli wielkie ryzyko w służbie ludzkości." powiedział prezydent USA Georga Bush, "Misja była niemalże zakończona, straciliśmy ich tak blisko domu..."

 

Załoga STS-107 (od lewej):
Kapitan David Brown;
Pułkownik Rick Husband;
Komandor Laurel Clark;
Dr. Kalpana Chawla;
Lt. pułkownik Michael Anderson;
Komandor William McCool;
Pułkownik Ilan Ramon z Izraelskich Sił Powietrznych.
Foto: NASA.

"Jesteśmy tym rodzajem istnienia, które chce zrozumieć wszelkie istnienie. Znajdujemy wśród nas najlepszych, wysyłamy ich w niezbadane ciemności i modlimy się za ich szczęśliwy powrót. Idą oni w imieniu całej ludzkości, cała ludzkość jest ich dłużnikiem."

17 lutego 2003
Źródło | oprac.K. Zawada

Liczba odsłon: 1242