Energetyczne promieniowanie gamma pomaga astronomom w poszukiwaniach
wirujących pulsarów.
"Zwykle
musimy przeszukiwać całe niebo,
by znaleźć pulsary", mówi Scott
Ransom z Narodowego Obserwatorium Radioastronomicznego (National Radio
Astronomy Observatory) w Charlottesville w Wirginii "Teraz możemy użyć
punktowych źródeł promieniowania gamma, które powiedzą nam gdzie mamy
patrzeć."
Pulsary to bardzo gęste
pozostałości po masywnych gwiazdach, które rotują z częstością nawet setek
razy na sekundę. Emitują one promieniowanie w postaci pulsów
(stąd ich nazwa), przypominając w ten sposób latarnię morską.
Pulsary mają duże znaczenie dla astronomów poprzez ich związek z falami
grawitacyjnymi.
Fale grawitacyjne to drobne zmarszczki czasoprzestrzeni powstające
wokół masywnych obiektów poruszających się z dużym przyspieszeniem.
Przewidziane zostały w Ogólnej Teorii Względności Einsteina. Pulsary to
nie tylko źródła fal grawitacyjnych, ale poprzez swoje pulsy
promieniowania, wysyłane z precyzją najlepszych zegarów, mogą posłużyć
do zarejestrowania fal grawitacyjnych w pobliskiej przestrzeni.
Astronomowie obliczyli, że Droga Mleczna powinna zawierać dziesiątki
tysięcy najszybciej rotujących pulsarów, zwanych pulsarami
milisekundowymi.
Jednak radioteleskopy zaobserwowały ok. 100 takich obiektów. W związku
z tym, że takie pulsary mogą przebywać w dowolnym miejscu w Galaktyce,
to poszukiwanie ich przypomina szukanie igły w stogu siana.
Jednak z pomocą przyszły obserwacje
dokonane przy użyciu Kosmicznego
Obserwatorium Promieniowania Gamma (Gamma-ray Space Telescope), zwanego
Fermi,
które pokazały, że wiele
pulsarów milisekundowych emituje
promieniowanie gamma. Jednak większość z nich emituje za
mało tego
wysokoenergetycznego promieniowania, aby można było wyznaczyć okres i
tym samym zidentyfikować je jako znane wcześniej źródła radiowe.
Ransom wraz ze współpracownikami
obliczyli,
że większość
niezidentyfikowanych źródeł promieniowania gamma, zaobserwowanych przez
Fermi'ego, może okazać się pulsarami. Wykorzystano, więc duży
radioteleskop Green Bank w Zachodniej Wirginii i zaobserwowano, że trzy
z czterech źródeł promieniowania gamma są także emitującymi radiowo
pulsarami milisekundowymi.
"Pierwszy raz obserwacje promieniowania
gamma naprowadzają na
obserwacje radiowe", skomentował Peter Michelson z Uniwersytetu
Stanford w Palo Alto, w Kalifornii.
Technika wykorzystująca obserwacje gamma
może wkrótce ujawnić
wiele z nieznanych wcześniej pulsarów, w tym jasne radiowo pulsary,
które mogą pomóc w zaobserwowaniu fal grawitacyjnych.
3 styczeń 2010
Źródło
|
Magda
Siuda
Pobliska
Super-Ziemia może zawierać wodę

|
| Fot.
Wizja artysty przedstawiająca nowoodkrytą super-Ziemię GJ 1214b, która
okrąża czerwonego karła w odległości 40 lat świetlnych od Ziemi.
Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics
|
Astronomowie odkryli skalistą i bogatą w wodę egzoplanetę
(planetę pozasłoneczną), niewiele cięższą od naszej, która znajduje się
tak blisko nas, że już niedługo będziemy w stanie dokładnie zbadać jej
atmosferę. Naukowcy są prawie pewni, że istnieje na niej woda,
nie wiedzą tylko w jakim stanie skupienia. Możliwe, że jest to woda w
stanie ciekłym, lodowym lub nietypowym stanie nadciekłym.
Nadciekłość jest stanem, w którym
materia nie wykazuje lepkości i występuje w cieczach znajdujących się w
niskich temperaturach, bliskich zera bezwzględnego. Wyjaśnienia tego
zjawiska należy szukać w mechanice kwantowej.
Nowoodkryta pozasłoneczna planeta, nazwana GJ 1214b,
znajduje się w odległości 40 lat świetlnych od nas
i orbituje wokół czerwonego karła (małej i chłodnej
gwiazdy ciągu głównego o masie mniejszej niż połowa masy Słońca). Jest
ona ok. 3 razy większa i ok. 6.5 razy masywniejsza od Ziemi. To jedyna
egzoplaneta, o masie mniejszej niż masa Neptuna, dla której
potwierdzono istnienie atmosfery.
Astronomie badając pozasłoneczne planety starają się zaobserwować ich
przejścia na tle macierzystej gwiazdy. Na tej podstawie wyciągają
wnioski na temat ich rozmiaru i gęstości. Nie zawsze jednak takie
obserwacje są możliwe. GJ 1214b, obserwowana z Ziemi, częściowo
zasłania powierzchnie swojej gwiazdy, umożliwiając w ten sposób głębsze
poznanie.
David Charbonneau z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w
Massachusetts twierdzi, że planeta GJ 1214b posiada wewnątrz stałe
jądro, a na powierzchni wodę w stanie ciekłym. Dodatkowo, posiada także
grubą atmosferę skłądającą się z wodoru i helu.
Planeta, znajdująca się w takiej odległości od swojej gwiazdy, powinna
być tak gorąca, że woda mogłaby się tam znajdować tylko w postaci pary.
Jednak gruba atmosfera wokół planety wytwarza ciśnienie, które
utrzymywałoby wodę w stanie ciekłym.
Posiadanie tak grubej atmosfery ma także
swoje wady. Po pierwsze, ciśnienie panujące na powierzchni planety jest
tak duże, że nie pozwalałoby na powstanie życia w takiej postaci jaką
znamy. Po drugie, gruba atmosfera blokuje światło wysyłane przez
gwiazdę.
Mimo tych wad astronomowie są podekscytowani swoim odkryciem. W trakcie
obserwacji poszukują egzoplanet, które spełniają cztery warunki.
Pożądane jest, aby planeta była dużą Ziemią (pod względem rozmiaru),
krążyła wokół małej gwiazdy oraz aby można było obserwować jej
przejścia na tle macierzystej gwiazdy. Sprawdza się także czy planeta
orbituje wewnątrz ekosfery, czyli obszaru wokół gwiazdy, wewnatrz
którego istnieją dobre warunki do powstania życia.
Planeta GJ 1214b spełnia tylko trzy pierwsze kryteria, jednak
astronomowie są pełni optymizmu, ponieważ są już coraz bliżej naprawdę
wielkiego odkrycia.
22 grudzień 2009
Źródło
|
Magda
Siuda
Odświeżony
Teleskop Hubble'a odkrywa najstarsze galaktyki

|
Fot.
Obraz z Teleskopu Kosmicznego
Hubble'a wykonany nową kamerą zamontowaną
w maju.
Galaktyki widoczne na tym zdjęciu
widzimy takimi, jakie były 13.1 miliarda lat temu.
Źródło: NASA/ESA/Space Telescope Science Institute
|
W maju
tego roku załoga promu
Atlantis STS-125
zainstalowała na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a tzw. szerokokątną
Kamerę 3 - WFC 3 (
Wide
Field Camera 3).
WFC3 jest pierwszym instrumentem, który obserwuje jednocześnie w
zakresie podczerwonym, widzialnym i ultrafiolecie. Dzięki niej Teleskop
Hubble'a przesłał na
Ziemię zdjęcia tysięcy najstarszych galaktyk, jakie kiedykolwiek
zaobserwowano.
Wszystkie obiekty na tych fotografiach istniały już miliardy
lat przed powstaniem naszego Układu Słonecznego. Większości z nich
zapewne już dziś nie ma. Zdjęcia ukazują naszym oczom ciała niebieskie
bardziej oddalone od nas w czasie niż cokolwiek, co widzieliśmy
dotychczas - powstałe "zaledwie" kilkaset milionów lat po oddzieleniu
się materii od promieniowania (tzw. powierzchnia ostatniego
rozpraszania).
Zdjęcia typu
Ultra Deep
Field zostały wykonane w
podczerwieni w
sierpniu br., podczas czterodniowej ekspozycji, trwającej w sumie
173 tysięcy sekund!
Pięć lat wcześniej Kosmiczny Teleskop Hubble'a
został w tym samym celu skierowany w dokładnie ten sam rejon nieba,
jednak obecne efekty pracy HST są według naukowców bez porównania
bardziej owocne.
16 grudzień 2009
Źródło
|
Elżbieta
Kuligowska
Delta
2 wyniosła na orbitę Teleskop WISE

|
Fot.
Rakieta Delta 2 wynosi na orbitę Kosmiczny Teleskop WISE.
Źródło: Bill Hartenstein/United Launch Alliance
|
Zadaniem
nowego satelity
WISE
(Wide-field Infrared Survey Explorer) będzie wykonanie
mapy
całego nieba w
poszukiwaniu m.in. komet, asteroid, brązowych karłów i słabo
świecących, nowo narodzonych gwiazd wykorzystując w tym celu najnowsze
zdobycze technologiczne. Na pokładzie
orbitalnego obserwatorium zainstalowano specjalną, podczerwoną kamerę
cyfrową, pozwalającym na fotografowanie nieba w pasmach
3.4,
4.7, 12 oraz 22 mikrometry (10-6m). WISE jest
teoretycznie w stanie zarejestrować
wszystkie przejawy promieniowania podczerwonego na tyle słabe, że może
je przegapić Teleskop Hubble'a i inne obserwatoria optyczne.
WISE został wyniesiony na orbitę w poniedziałek 14.XII z
Bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii. Satelita odłączył się od
rakiety nośnej Delta 2
po około godzinie lotu, po osiągnięciu swej właściwej orbity. Lustro
główne ma 40 cm średnicy i pokryte jest złotem a czujniki chłodzone są
zmrożonym wodorem do temperatury 7,5K (-266oC).
15 kg wodoru powinno wystarczyć na 10 miesięcy pracy urządzeń.
Zdjęcia wykonywane są co 11 sekund, a następnie gromadzone i przesyłane
na Ziemię drogą radiową cztery razy dziennie. Misja ma potrwać dziewięć
miesięcy, podczas których teleskop sfotografuje całe niebo co najmniej
raz. Celem jest wykonanie atlasu podczerwonego pokrywającego cała sferę
niebieską. WISE jest zasilany ogniwami słonecznymi. Koszt misji wyniósł
ok. 320 milionów dolarów.
WISE nie jest bynajmniej pierwszym kosmicznym teleskopem obserwującym
niebo w podczerwieni - obecnie działają dwa inne obserwatoria
orbitalne: Kosmiczny Teleskop Spitzera (NASA) oraz Kosmiczny Teleskop
Herschela (ESA)
wyniesiony w przestrzeń 14 maja br. Jednak oba te teleskopy mają za cel
obrazowanie konkretnych obiektów na niebie. WISE jest pierwszym tego
typu teleskopem, który będzie w stanie wykonać pełen przegląd nieba.
Przeglądu nieba dokonywał również satelita IRAS wyniesiony w 1983 r.,
ale jego detektory były nieporównywalnie słabsze. Szefowie misji WISE
oczekują odkrycia setek
asteroid
i komet o orbitach
kolizyjnych z Ziemią, czyli mogących zagrozić naszej
planecie. Badania pomogą nie tylko znaleźć je i wyliczać ich
trajektorie, ale także ocenić ich skład chemiczny. "Możemy pomóc
ochraniać Ziemię poprzez lepsze poznanie potencjalnie groźnych asteroid
i komet" - podsumowuje Amy Mainzer, biorąca udział w misji WISE
naukowiec z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie (USA).
15 grudzień 2009
Źródło
|
Elżbieta
Kuligowska
Pole
magnetyczne w strudze promieniowania gamma

|
| Fot.
Teleskop
Liverpool na wyspie La Palma zareagował automatycznie i nakierował się
na błysk promieniowania gamma. Fot. R. Smith
|
GRB 090102
(błysk
promieniowania gamma) został zaobserwowany przez należącego do NASA
satelitę Swift.
Chwilę później satelita wysłał informację o błysku do
wszystkich teleskopów na świecie.
Gamma-Ray Bursts
(GRBs) to błyski
promieniowania gamma, które tworzą się w jądrach kolapsujących gwiazd
lub w trakcie zderzania gwiazd neutronowych. Według jednej z hipotez
błyski te można wyobrażać sobie jako tzw. ogniste kule (ang. fireball),
czyli kule energii uwolnione w wyniku eksplozji. W momencie wybuchu
błyski te są najjaśniejszymi obiektami we Wszechświecie, są jaśniejsze
nawet od galaktyk zawierających miliardy gwiazd.
GRB 090102 pojawił się na
niebie 2 stycznia 2009 r. i został
zaobserwowany przez satelitę Swift, który natychmiast wysłał
inforamcje o błysku do wszystich teleskopów na świecie. Automatyczny
Teleskop Liverpool, znajdujący się na wyspie La Palma, szybko
zareagował i rozpoczął obserwacje błysku za pomocą detektora
polaryzacji promieniowania. Zarejestrownie spolaryzowanego
promieniowania GRB oznaczałoby, że istnieje silne pole
magnetyczne, które tę polaryzację powoduje.
Pierwszy raz udało się
astronomom dokonać pomiarów już kilka
minut po eksplozaji. Jest to duże osiągnięcie, ponieważ GRBs
pojawiają się nieoczekiwanie w różnych miejscach na niebie.
Grupa badawcza z Uniwersytetu
Johna Mooresa w Liverpool (LJMU) odkryła
silnie uporządkowane pola magnetyczne. "Teoretycy przewidzieli już, że
takie pole magnetyczne jest generowane w obszarach, z których pochodzą
GRBs i powoduje przyspieszanie dżetów (wyrzutów materii) do prędkości
bliskich prędkości światła." - stwierdził Shiho Kobayashi z LJMU.
"Teraz okazało się, że to silne pole magnetyczne naprawdę istnieje."
Wyniki obserwacji dają do
rozumienia, że GRBs nie są jednak ognistymi
kulami jak się zwykle uważa, gdyż energia i kierunek ich rozchodzenia
są ściśle związane z polem magnetycznym.
Naukowcy za niezwykły uznają
fakt, że odkrycie GRB przez satelitę Swift
i pomiar polaryzacji za pomocą teleskopu Liverpool odbyło się
automatycznie, w ciągu 3 minut bez jakiejkolwiek
interwencji człowieka.
14 grudzień 2009
Źródło
| Magda Siuda
XMM-Newton
zmienia nasze widzenie Wszechświata

|
| Fot.
XMM-Newton Źródło: ESA
|
XMM-Newton – najpotężniejsze obserwatorium
rentgenowskie jakie
kiedykolwiek zostało zbudowane i wysłane w kosmos - 10 grudnia br.
obchodził dziesiątą
rocznicę działania. Wyniki jego obserwacji
zrewolucjonizowały nasze widzenie najgorętszych obszarów Wszechświata.
Kluczowy udział w sukcesie przedsięwzięcia mają naukowcy brytyjscy,
którzy są dumni z tego, że po 10 latach pracy i 600 milionach przebytych
kilometrów obserwatorium wielkości małego autobusu wciąż
działa zadziwiająco dobrze.
Najważniejsze
osiągnięcia XMM-Newtona:
- przełomowe obserwacje, które
wpłynęły na
każdy aspekt astronomii
- śledzenie gromad galaktyk -
największych
struktur w kosmosie
- wgłębianie
się w obszary położone najbliżej czarnych dziur rozmiarów gwiazdowych w
naszej Galaktyce oraz supermasywnych dziur w sercach innych
galaktyk
- przedstawienie procesu wzrostu
supermasywnych
czarnych dziur w czasie i zarys ewolucyjny większości masywnych
galaktyk Wszechświata
- obserwacja produkcji i
unicestwiania
pierwiastków chemicznych w wybuchających gwiazdach
- pomiary magnetycznej
aktywności młodych
gwiazd podobnych do Słońca
- odkrycie posiadania przez
Marsa o wiele
rozleglejszej atmosfery niż dotychczas sądzono
- ważna rola w badaniach nad
„ciemną
materią” - hipotetyczną brakującą materią kosmosu
- obserwacje rentgenowskie
emitowane z
otoczenia Ziemi i innych planet – Saturna i Jowisza
- dostarczenie
danych do największego, jaki kiedykolwiek stworzono, atlasu źródeł
promieni X – ponad ćwierć miliona pozycji, z czego wiele jest obiektami
nowo odkrytymi.
Misja Europejskiej Agencji Kosmicznej
bazuje
na trzech modułach z pokrytymi złotem zwierciadłami, które skupiają
promienie X i przesyłających je do zaawansowanych instrumentów na
pokładzie. Za rozwój i konstrukcję dwóch spośród trzech instrumentów
naukowych odpowiedzialne są grupy brytyjskie z Uniwersytetu w Leicester
i Mullard Space Science Laboratory z University College w Londynie. Ta
ostatnia, wraz z uniwersytetami w Birmingham i Cambridge była
zaangażowana także w trzeci instrument. Na podstawie badań XMM- Newtona
wydano już ponad 2000 naukowych publikacji. Instrumenty są wciąż w
znakomitej formie i nadal dostarczają niezwykłych odkryć.
10 grudzień 2009
Źródło
| Karolina Wojtkowska
Zagadka
marsjańskiego metanu

|
| Fot. Rozkład
metanu na Marsie. Źródło: NASA
|
Naukowcy wykluczyli jedynie meteorytowe
pochodzenie metanu na Marsie.
Według ich przypuszczeń gaz może być wytwarzany także przez żywe organizmy
czerwonej planety. Marsjański metan ma bardzo krótki czas życia –
zaledwie kilka tysięcy lat. Za uszczuplanie jego zapasów odpowiedzialne
są chemiczne reakcje zachodzące w atmosferze planety wywołane światłem
słonecznym.
Gazu
jednak nie brakuje. Naukowcy przeanalizowali dane obserwacyjne z
teleskopów i bezzałogowych misji kosmicznych i odkryli, że metan na
Marsie podlega ciągłemu uzupełnianiu z nieznanego źródła. Dotychczas
sądzono, że za podnoszenie poziomu metanu na planecie odpowiedzialne są
meteoryty. Silnie rozgrzane skały przechodzące przez atmosferę mogą
powodować zainicjowanie reakcji chemicznych, w wyniku których uwalniane
są różne gazy, w tym także metan.
Jednakże, nowe badania przeprowadzone przez pracowników Imperial
College w Londynie pokazują, że ilość metanu uwalnianego w ten sposób
jest zbyt mała i nie tłumaczy aktualnego poziomu gazu w atmosferze
Marsa.
W
odkryciu badacze użyli techniki o nazwie Quantitive Pyrolysis-Fourier
Transform Infrared Spectroscopy, dzięki której byli w stanie stworzyć
warunki przechodzenia mateorytów przez marsjańską atmosferę w
laboratorium. Po rozgrzaniu meteorytu do temperatury 1000°C
przeprowadzono podczerwoną analizę uwalnianych gazów. Następnie ilość
metanu wytworzonego w eksperymencie porównano z już opublikowanymi
obliczeniami obserwacyjnymi. W wyniku eksperymentu okazało się, że
każdego roku produkowanych jest zaledwie 10 kg meteorytowego metanu –
niewielka część ze 100 –
300 ton, które corocznie uzupełniają atmosferę
planety.
Wcześniejsze
badania wykluczyły również wulkaniczne pochodzenie metanu. Pozostały
zatem jedynie dwie teorie pochodzenia tego gazu na Marsie. Jedna z nich
mówi o jego produkcji przez mikroorganizmy
żyjące w marsjańskiej glebie jako produkt uboczny procesów
metabolicznych. Druga podpiera pogląd, że metan jest wytwarzany podczas
reakcji
zachodzących pomiędzy skałami wulkanicznymi a wodą. W
rozwiązaniu zagadki ma pomóc misja na Marsa, planowana przez naukowców
NASA i ESA w 2018 roku. Zadaniem misji będzie rewizja obu
teorii.
9 grudzień 2009
Źródło
| Karolina Wojtkowska
Pierwsza
taka supernowa!

|
| Ilustracja
przedstawia materię wyrzuconą z SN 2007bi: radioaktywny nikiel (kolor
biały) rozbada się na kobalt i emituje prominiowanie gamma oraz
pozytrony,
które wzbudzją otaczającą je warstwę (kolor
żółty) bogatą w pierwiastki ciężkie takie
jak żelazo. Zewnętrzna warstwa (kolor szary) złożona jest
z pierwiastków lżejszych jak tlen, węgiel, hel i pozostaje ciemna,
więc nie daje wkładu do widma optycznego. Źródło: Berkeley Lab
|
W 2007 roku automatyczne teleskopy
zaobserwowały wyjątkowo jasną i
długotrwałą supernową. Jej skład chemiczny oraz fakt, że pojawiła się w
pobliskiej galaktyce
karłowatej mogą świadczyć, że jest to gwiazda
podobna
do pierwszych gwiazd powstałych we Wszechświecie.
Nearby
Supernova Factory (SNfactory) to przedsięwzięcie polegające na
automatycznym przeczesywaniu nieba w poszukiwaniu supernowych typu Ia
(bardzo jasnych supernowych, które dobrze spełniają rolę świec
standardowych). Na początku 2007 roku SNfactory zaobserwowało jasno
świecącą supernową, nazwaną SN
2007bi, która przez wiele miesięcy
utrzymywała swą jasność, a przez następne 1,5 roku powoli bledła. W tym
czasie astronomowie zebrali dane, które wykazały, że początkowa gwiazda
miała masę co najmniej
200 mas Słońca i zawierała niewiele cięższych
pierwiastki, poza wodorem i helem. Taką charakterystykę miały właśnie
pierwsze gwiazdy powstałe we Wszechświecie.
Duża
masa jądra gwiazdy sugeruje, że mogło zaistnieć zjawisko tzw.
niestabilności
par. Jądro gwiazdy rozgrzane do ekstremalnych temperatur
powoduje powstawanie wysokoenergetycznego promieniowania gamma.
Promieniowanie to wytwarza niestabilne pary elektron-pozyton,
które
zmniejszają ciśnienie wewnątrz gwiazdy. Siły ciężkości w gwieździe
przeważają i następuje gwałtowny kolaps. W tym czasie w jądrze rośnie
temperatura oraz ciśnienie i tworzą się warunki idealne do
zapoczątkowania reakcji jądrowych.
„SN
2007bi była eksplozją
supermasywnej gwiazdy” – mówi Alex Filippenko, profesor na Wydziale
Astronomii Uniwersytetu Kalifornia w Berkeley. „Ale zamiast przerodzić
się w czarną dziurę jak inne, równie ciężkie gwiazdy, została
całkowicie rozdmuchana przez wybuch jądrowy. Takie zachowanie gwiazdy
zostało przewidziane dekady temu, ale nigdy wcześniej nie zostało
zaobserwowane.” SN 2007bi jest pierwszą zaobserwowaną supernową
powstałą w wyniku niestabilności par.
W przypadku supernowej SN 2007bi zastanawiające jest, że jej jasność
przekracza 10-krotnie jasność supernowej Ia, a ilość wyemitowanej
energii była nieporównywalnie większa.
Dopiero
widmo supernowej
uzyskane za pomocą Very Large Telescope (VLT) i teleskopu Keck I
udzieliło odpowiedzi. Eksplozja supernowej spowodowała wyrzucenie w
przestrzeń ogromnych ilości materii, w tym także radioaktywnego niklu.
To właśnie promieniotwórczy rozpad niklu sprawiał, że
rozprzestrzeniający się gaz świecił bardzo jasno i przez długi czas.
Wydaje się, że znaczący jest fakt, iż supernowa, powstała w wyniku
niestabilności par, została zaobserwowana w galaktyce karłowatej.
Galaktyki te to bardzo małe, słabo świecące skupiska gwiazd, w których
znajduje się niewiele pierwiastków cięższych od wodoru i helu. Warunki
te odpowiadają tym panującym we wczesnym Wszechświecie.
Naukowcy
oczekują, iż wkrótce uda im się zaobserwować inne równie jasne
i masywne supernowe i odkryją jaką rolę pełniły one w tworzeniu
obecnego Wszechświata.
7 grudzień 2009
Źródło
| Magda Siuda
10
grudnia - wręczenie Nagród Nobla

|
|
Nagrody Nobla są
rokrocznie wręczane 10 XII w rocznicę śmierci fundatora nagrody -
Alfreda Nobla (1833-1896).
|
W październiku 2009 ogłoszono tegorocznych
laureatów Nagrody Nobla. W
grudniu
nastąpi wręczenie nagród.
Przyszły tydzień będzie bardzo pracowity dla noblistów. 7
i 8 XII laureaci wygłoszą swoje noblowskie wykłady. Nagrodzeni z
fizyki, chemii i ekonomii będą przemawiać w Aula Magna Uniwersytetu
Sztokholmskiego.
Wykłady noblistów będą transmitowane na stronie nobelprize.org, a
później również dostępne na tej samej stronie.
8 XII odbędzie się koncert noblowski - Sztokholmską Królewska Orkiestra
Filharmoniczną dyryguje Yuri Temirkanov.
10
XII
to główny dzień noblowski - w rocznicę śmierci fundatora nagrody
w Sztokholmie w Sali Koncertowej król Karol XVI Gustaw wręczy medale i
dyplomy. Ceremonie uświetni Sztokholmska Królewska Orkiestra
Filharmoniczna. Następnie w Ratuszu odbędzie się bankiet. Również tego
samego dnia w Oslo zostanie wręczona Pokojowa Nagroda Nobla, którą w
tym roku przyznano prezydentowi Stanów Zjednoczonych Barackowi Obamie.
Nagrodę wręcza przewodniczący Komitetu Nobla w obecności norweskiej
rodziny królewskiej. Relację będzie na żywo transmitować telewizja
szwedzka. Można ją zobaczyć również na stronie nobelprize.org - o
godz.
13:00
z Oslo i o godz. 16:30
ze Sztokholmu.
Później udostępnione zostaną internautom wywiady z laureatami. Będzie
mozna przeczytać nawet menu z uroczystego bankietu.
Tydzień noblowski zakończy 12 XII wizyta poszczególnych laureatów w
Fundacji
Noblowskiej. Nagroda Nobla wynosi 10 mln koron szwedzkich, czyli
1,5 mln dolarów.
Mistrzowie
światła – Nobel z fizyki 2009
Szwedzka Królewska Akademia Nauk
zdecydowała uhonorować Nagrodą Nobla z
fizyki w roku 2009 następujących naukowców:
1/2 nagrody otrzymał
Charles
K. Kao
„za przełomowe
osiągnięcia
dotyczące przesyłanie światła w
światłowodach w komunikacji optycznej".
Druga połowę nagrody otrzymali
wspólnie dwaj
naukowcy z Laboratorium
Bella w USA:
Willard
S. Boyle i George E. Smith
"za
wynalezienie półprzewodnikowych
obwodów obrazujących - czujników CCD"
Nagrodzone
tegorocznym Noblem dwa naukowe osiągnięcia przyczyniły się
do ukształtowania współczesnych technologii informatycznych. Dzięki nim
mamy dziś szybki dostęp do internetu poprzez światłowody,
aparaty cyfrowych, a naukowcy zawdzięczają im rozszerzenie pola badań.
Światłowody pozwalają na transfer ogromnej ilości danych wytwarzanych w
kamerach CCD.

|
|
W uproszczeniu
zasada działania światłowodu opiera się na zjawisku całkowitego
wewnętrznego odbicia - światło biegnąc prostoliniowo pod odpowiednim
kątem, na granicy dwu ośrodków o różnych współczynniku załamania odbije
się i zostanie w tym samym ośrodku.
|
Włókna
szklane były używane w medycynie od lat 30. XX w.
oświetlając organy w czasie operacji chirurgicznych. Jednak, gdy włókna
stykały się ze sobą, łatwo ulegały zniszczeniu. Pokryto je więc szkłem
o mniejszym współczynniku załamania, dzięki czemu w latach 60. używano
światłowodów w instrumentach medycznych np. do gastroskopii.
Na
większych odległościach włókna szklane były bezużyteczne - sygnał
przesyłany przez światłowód był tłumiony po około 20 m. Dlatego
niewiele osób interesowało się zakresem optycznym w przesyłaniu danych.
Tryumfy święciła elektronika i techniki radiowe. W 1956 r. przez
Atlantyk położono pierwszy kabel, a jego pojemność pozwalała na 36
jednoczesnych rozmów telefonicznych. Zaczęły działać pierwsze satelity,
aby zapewnić wciąż rosnące zapotrzebowania telekomunikacyjne i przekazy
telewizyjne.
Na
początku lat 60. wymyślono laser, co znacząco
przyspieszyło rozwój światłowodów. Laser to stabilne źródło światła
skorelowanego, które można skierować do włókna szklanego. Pierwsze
lasery pracowały w zakresie podczerwonym i wymagały chłodzenia. Ich
rozwój w latach 70. obniżył wymagania i pozwoliły na pracę laserów w
temperaturze pokojowej. Lasery produkowały więc niezwykle szybki nośnik
informacji. Problemem nadal był ośrodek, w którym światło miało się
propagowało się. Ze 100 % światła wpuszczonego do światłowodu, po 20 m
zostawał 1%. Ale fale krótsze mogą przenieść znacznie więcej
informacji, niż np. fale radiowe, więc warto było pracować nad
problemem światłowodów.
Charles Kao
w latach
60. rozpoczął pracę w
Standard Telecommunication Laboratories, gdzie zajmował się właśnie
włóknami szklanymi. Za cel postawił sobie, aby przynajmniej 1% światła
pozostał w światłowodzie po przebyciu 1km.
Wnioski ze swojej pracy sformułował w styczniu 1966 r. - głównym
problemem były zanieczyszczenia szkła. Jednak uzyskanie
idealnie
czystego szkła było niezwykle trudnym zadaniem. Szkło produkuje się z
kwarcu, do którego dodawana jest np. soda lub wapno, by uprościć
proces. Kao stwierdził, że do produkcji czystego szkła można użyć szkła
kwarcowego. Topi się ono w bardzo wysokiej temperaturze 2 tys. ºC, ale
można z niego wyciągnąć niezwykle cienkie włókno.
W 1971 r. w
USA wyprodukowano pierwszy taki światłowód o długości 1 km.
Szkło
w
postaci tak cienkiej nitki zmienia swoje właściwości. Staje się
giętkie, lekkie i wytrzymałe. Światłowody są niewrażliwe na wyładowania
atmosferyczne jak kable miedziane, ani na złą pogodę, która wpływa na
jakość komunikacji radiowej. W 1988
r. na dnie Atlantyku przeciągnięto
pierwszy światłowód między Europa a Ameryką o długości 6 tys. km.
Po przebyciu 1 km pozostaje około 95% światła z wiązki pierwotne; to
znacznie więcej niz chcial uzyskać Kao.
Jednak dlatego na dłuższych dystansach sygnał jest wzmacniany, ale
dzieje się
to nie poprzez wzmacniacze elektryczne a optyczne, bez potrzeby
konwersji (stratnej) na sygnał elektryczny. Na dużych dystansach
nośnikiem jest światło podczerwone o długości 1,55 mikrometra,
ponieważ
wówczas straty są najmniejsze, a prędkość przesyłania danych przekracza
setki gigabajtów na sekundę. Rozwój technologii trwa.
|

Zasada
działania
matrycy CCD. Źródło: Montana State University
|
We
wrześniu
1969 r. Willard Boyle i
George Smith
wymyślili cyfrowe
czujniki obrazujące - CCD
- charge-coupled device, które stały się
elektronicznym okiem większości urządzeń obrazujących. Fotografia
zmieniła się, a elektroniczne czujniki zastąpiły klasyczny film.
Pierwotnym zamierzeniem twórców, było stworzenie lepszej elektronicznej
pamięci; stworzyli zaś w pełni udaną technologię pozwalającą na cyfrowy
przesył obrazu. Co ciekawe laureaci Nagrody Nobla z 1978 r. - Arno
Penzias oraz Robert Wilson, nagrodzeni za odkrycie mikrofalowego
promieniowania tła w 1965r., również pracowali w Laboratorium
Bella.
Krzemowa
płytka CCD o wielkości znaczka pocztowego mieści miliony
światłoczułych komórek. CCD wykorzystuje efekt fotoelektryczny.
Wyjaśnienie i matematyczny opis tego efektu podał Albert Einstein i
został za to nagrodzony Nagrodą Nobla w 1921 r. Światło pada na płytkę
i wybija z niej elektrony, które zbierane są do fotokomórek. Im większe
natężenie światła, tym więcej zebranych elektronów. Następnie do układu
fotokomórek podłączane jest napięcie i elektrony z każdej fotokomórki
rząd po rzędzie spływają do czytnika, a optyczny obraz przekształcany
jest w sygnał elektryczny, który z kolei transformowany jest w
zrozumiały dla komputera układ zer i jedynek.
Każdej
fotokomórce
odpowiada jeden punkt powstającego obrazu - piksel.
Płytka CCD o wymiarach 1280 x 1024 pikseli daje obraz złożony z 1,3 mln
piksli. Tym sposobem uzyskujemy obraz czarno-biały. Aby dostać obraz
kolorowy nad fotokomórkami umieszcza się filtry czułe na dany zakres
fal.
W 1970 Smith i Boyle po raz
pierwszy zademonstrowali działanie CCD
w
kamerze video. W 1975
r. zbudowali cyfrową kamerę video o dostatecznie
wysokiej rozdzielczości wystarczającej do transmisji telewizyjnej.
W
1981 r.
pierwsze kamery CCD pojawiły się na
rynku. Dziś używamy ich
wszyscy - w profesjonalnych aparatach fotograficznych jak i w
telefonach komórkowych. W medycynie stosowane są tak w diagnostyce jak
i w czasie operacji chirurgicznych.

|
|
Martyca CCD
umieszczona w płaszczyźnie ogniskowej teleskopu Keplera. Źródło: NASA
|
Astronomia
zawdzięcza kamerze CCD
wspaniałe zdjęcia Kosmosu. W 1974
r. wykonano pierwsze astronomiczne
zdjęcie za pomocą kamery cyfrowej - fotografowanym obiektem był
Księżyc. Gdy w XIX w. prężnie rozwijała się fotografia również Księżyc
- jako najjaśniejszy obiekt nocnego nieba - stał się bohaterem
pierwszego astronomicznego zdjęcia. Obecnie bardzo czułe, astronomiczne
kamery CCD rejestrują niebo w całym zakresie widma - od podczerwieni po
fale X. W 1979 r.
na teleskopie Kitt Peak
w Arizonie umieszczono
kamerę
cyfrową o rozdzielczości 320 x 512 piksli. Wyniesiony na
orbitę w marcu
2009 r. satelita Kepler wyposażony jest w kamerę CCD zawierającej 95
miliony piksli. Rozwój technologii trwa.
Wykład
Laureatów Nagrody Nobla z fizyki - 8XII, godz. 9:00-11:05
Charles
K.
Kao (wygłosi Gwen Kao)
Sand
from centuries past send future voices fast
Willard
S.
Boyle
CCD
– an extension of man's vision
George
E.
Smith
The
invention and early history of the CCD
4 grudzień 2009
Źródło
| Karolina
Zawada
Rozwiązana
tajemnica supernowej?

|
|
Fot.
Położone w
odległości 10 000 lat świetlnych od Ziemi radioźródło Kasjopeja A jest
pozostałością po gwałtownej, wybuchowej śmierci masywnej gwiazdy.
Zdjęcie jest kombinacją danych optycznych z Kosmicznego Teleskopu
Hubble'a (kolor żółty), danych zebranych w podczerwieni przez Teleskop
Spitzera (czerwień) i obserwacji rentgenowskich z Teleskopu Chandra
(niebieski i zielony.)
Źródło: NASA /
JPL / Caltech / O. Krause
|
Radioźródło
Kasjopeja
A jest pozostałością po wybuchu supernowej, który
zaobserwowano na Ziemi mniej więcej 325 lat temu. Dziś widzimy je jako
świecący pierścień gorącego gazu. Utworzył się on na skutek gwałtownej
eksplozji masywnej gwiazdy, a następnie swobodnego rozszerzania
wyrzuconej w jej wyniku materii gwiazdowej.
W centrum tak powstałej
mgławicy znajduje się dziś samotne, niewielkie jądro dawnej gwiazdy,
pozbawionej teraz swojej odrzuconej w wybuchu otoczki i ściśniętej do
ogromnej gęstości przez siły grawitacji. Takie jądro znane jest
astronomom jako gwiazda neutronowa. Radioźródło Kasjopeja A to jedna z
najmłodszych znanych nam przedstawicielek tej klasy gwiazd.
Gwiazda ta jednak już od czasu jej odkrycia przez Rentgenowski Teleskop
Orbitalny Chandra (1999 r., wcześniej obserwowano jedynie mgławicę)
była obiektem nietypowym w swoim rodzaju.
Obliczenia wykazały, że jej średnica jest nie większa niż 10 km. Jest
to zbyt mało jak na klasyczną gwiazdę neutronową! Nie pomogło
tłumaczenie, że obserwowana emisja w promieniach X pochodzi nie z całej
gwiazdy, lecz z jakiegoś mniejszego punktu na jej powierzchni. Gdyby
tak było, taka plama powinna zmieniać swoją jasność w czasie, zgodnie z
bardzo szybkim ruchem wirowym gwiazdy. Tak więc gwiazda neutronowa
leżąca w sercu pozostałości po wybuchu supernowej Kasjopeja A przez
lata pozostawała zagadką.
Swego czasu wysunięto też dziwną i odważną teorię, wg której gwiazda ta
nie jest w zasadzie gwiazdą zbudowaną z neutronów, lecz nowego typu
obiektem - gwiazdą kwarkową. Aby taka hipotetyczna gwiazda kwarkowa
mogła zaistnieć, grawitacja zapadającej się, zwyczajnej gwiazdy
musiałaby być wystarczająco silna, by neutrony powstałe w początkowej
fazie zapadania, rozpadły się na poszczególne kwarki, łącznie z rzadko
spotykanymi w przyrodzie, masywnymi kwarkami dziwnymi. W efekcie
gwiazda zbudowana z kwarków miałaby większą gęstość niż gwiazda
neutronowa (mniejszą jednak niż kolejne możliwe stadium ewolucji
gwiazdowej - czarna dziura).
Kilka miesięcy temu w znanym czasopiśmie
astrofizycznym "Astrophysical Journal" opublikowano interpretację
danych rentgenowskich zebranych podczas obserwacji radioźródła Cas A,
wg której znaleziono pośrednie dowody na faktyczne istnienie gwiazdy
kwarkowej.
Jednak astronomowie Wynn Ho i Craig Henke są zdania, że niezwykłość
centralnej gwiazdy Cas A można wyjaśnić dużo prościej. Jeżeli założymy,
że gwiazda ta ma atmosferę
złożoną głównie z węgla, to jej jasność
rentgenowska odpowiada teoretycznym rozmiarom "normalnej" gwiazdy
neutronowej o średnicy 24 - 30 km. Dlaczego jednak atmosfera miałaby
być węglowa? Przede wszystkim nic nie przemawia za tym, by miała
składać się z wodoru, który powinien zostać odrzucony we wcześniejszych
stadiach ewolucji gwiazdy. Heinke uważa ponadto, że młode gwiazdy
neutronowe są bardzo gorące - na tyle, by ich otoczka wodorowa mogła
rozpocząć syntezę jądrową helu, a następnie i węgla. "To ciekawe
wyjaśnienie, które zdaje się tłumaczyć, czemu gwiazda w centrum
Kasjopei A jest inna - nie dlatego, że jest zbudowana z kwarków, ale
przez to, że jest względnie młoda" - podsumowuje naukowiec.
24 listopada 2009
Źródło
| Elżbieta
Kuligowska
Woda
na Księżycu

|
|
Fot. Sonda
LCROSS
z oddzielonym impaktorem zawierającym moduł Centaur.
Źródło: NASA
|
Rozpoczyna się nowy etap w badaniach
Księżyca. Pierwsze dane z sondy LCROSS
(Lunar CRater Observation
and
Sensing Satellite) wskazują na to,
że wykryto właśnie obecność wody w rejonie krateru Cabeus
(okolice
południowego bieguna naszego satelity).
Uderzenie
najważniejszej części sondy LCROSS, próbnika-impaktora
Centaur,
w powierzchnię Księżyca miało miejsce 9 października. Powstał
po nim krater o średnicy ok. 18
metrów. Z dna krateru wyrzucone zostały
dwa typy materiału księżycowego: lżejsza partia pyłu wyrzucona pod
dużym kątem oraz pochodząca z głębszych warstw materia bogata w cięższe
pierwiastki.
Po
zderzeniu naukowcy zaczęli analizować dane zebrane
przez sondę, głównie te pochodzące z jej pokładowego spektrometru,
badającego światło emitowane i absorbowane przez wyrwany z powierzchni
Księżyca materiał. Takie badania pozwalają określić dokładny skład
materiału, także pod kątem ewentualnej obecności cząsteczek
wody.
W praktyce
polegały one na porównywaniu znanych sygnatur spektralnych
wody (lub innych cząsteczek) z danymi spektroskopowymi przesłanymi na
Ziemię podczas uderzenia sondy w Księżyc.
"Jesteśmy pełni entuzjazmu - powiedział Anthony Colaprete, naukowy szef
projektu LCROSS z NASA Ames Research Center w Kalifornii. - Wielokrotne
linie wskazujące na obecność wody są obecne zarówno w wyrzuconej pod
dużym kątem materii pyłowej, jak i w materiale pochodzącym z głębszych
warstw. Koncentracja i rozkład cząsteczek wody i innych
znalezionych
substancji będzie przedmiotem dalszych analiz, ale już teraz można
bezpiecznie mówić, że w kraterze Cabeus znajduje się woda."
Sonda
LCROSS została wyniesiona na orbitę 18 czerwca 2009 z Centrum
Kosmicznego im. J. F. Kennedy'ego na Florydzie.
19 listopada 2009
Źródło
| Elżbieta
Kuligowska
Podczerwony
pierścień Saturna

|
|
Fot. Artystyczna
wizja pokazuje ledwo widoczny pierścień wokół Saturna – to największy
pierścień Saturna odkryty przez Kosmiczny Teleskop Spitzera. Gdybyśmy
mogli zobaczyć go na nocnym niebie rozciągałby się wokół planety na
szerokość dwu tarcz naszego Księżyca. Źródło: NASA
|
Dane z Kosmicznego Teleskopu Spitzera
ukazały świecący w podczerwieni
ogromny, szeroki pierścień wokół Saturna otaczający go w odległości od
6 do 18 mln km.
Podczerwony pierścień nachylony jest pod kątem 27 stopni do głównej
płaszczyzny pierścieni.
Jeden z najdalszych księżyców Saturna, Phoebe, okrąża
planetę zanurzony wewnątrz wielkiego pierścienia i prawdopodobnie
zasila go w materiał.
Pierścień
złożony jest z cząsteczek gazu i pyłu, jego gęstość jest bardzo niska -
gdybyśmy znaleźli się w jego wnętrzu nic byśmy nie poczuli. Teleskop
Spitzera zaobserwował słabą poświatę promieniowania w zakresie
podczerwonym o bardzo niskiej temperaturze - około 80 K (-193 C).
Odkrycie może pomóc rozwikłać zagadkę jednego z księżyców Saturna – Iapetusa (patrz
Urania-Postępy Astronomii 5/09). Iapetus wygląda dziwnie – jedna strona
księżyca jest jasna, druga bardzo ciemna. Giovanni Cassini jako
pierwszy zobaczył ten księżyc w 1671
r., a w dalszych obserwacjach dostrzegł owa ciemna stronę, nazwaną na
jego cześć Cassini Regio.
Dlaczego
Cassini Regio jest obszarem tak ciemnym? Powodem może być nowo-odkryty
pierścień. Pierścień krąży w tą samą stronę co Phoebe, a Iapetus oraz
pozostałe pierścienie i większość księżyców Saturna krąży w przeciwną
stronę. Materiał podczerwonego pierścienia bombarduje powierzchnię
Iapetusa, stąd jego ciemny kolor.
Dla astronomów nie jest to zaskoczenie – podejrzewano Phoebe o
„rozsiewanie” pyłu na swojej orbicie wokół Saturna, ale dopiero
podczerwone dane ze Spitzera pozwoliły tę teorię zweryfikować i
potwierdzić.
Teleskopy z zakresu optycznego miałyby trudności w obserwacji
pierścienia, ponieważ nieliczne cząstki rozpraszają niewiele światła
słonecznego z zakresu widzialnego, światła, którego natężenie na takich
odległościach jest już i tak bardzo słabe.
Odkrycie
zostało opublikowane w najnowszym wydaniu Nature.
9 październik 2009
Źródło
| Karolina
Zawada
Supermasywna
czarna dziura

|
|
Fot. Obraz
kwazara CFHQSJ2329-0301 w sztucznych kolorach. Na czerwono
pokazano światło galaktyki macierzystej, a biały
obszar w centrum to czarna dziura i jej najbliższe otoczenie.
Obraz ma rozmiar 4 sekund łuku. Źródło:
Tomotsugu GOTO, University of Hawaii.
|
Odkryto
olbrzymią galaktykę, a w jej centrum supermasywną
czarną dziurę. To najodleglejsza zaobserwowana czarna
dziura - znajduje się od nas w odległości 12,8
miliarda lat świetlnych, czyli na redshifcie z = 6,43. Wiek
Wszechświata szacowany jest na 13,7 mld lat, więc odkryty
obiekt istniał, gdy Wszechświat miał jedyne 900 mln
lat - powstał więc nadspodziewanie
szybko i jest nadspodziewanie duży. Masa czarnej dziura
szacowana jest na miliard mas Słońca, jej galaktyka
macierzysta jest rozmiarów naszej Drogi Mlecznej.
Jak
ewoluuje galaktyka z masywną czarną dziurą w centrum?
Dokładnie nie wiadomo. Czarnej dziury nie widać, a jasne
światło wokół niej blokuje obserwacje jej
najbliższego otoczenia. Powstawanie gwiazdowych czarnych dziur
jest w miarę dobrze zrozumiane – punktem wyjściowym
jest duża gwiazda, której „skończyło się
paliwo”. W przypadku supermasywnej czarnej dziury teoria wymaga
połączenia kilku średniej wielkości czarnych
dziur. Odkryta galaktyka jest rezerwuarem takich pośrednich
czarnych dziur. Gdy supermasywna czarna dziura powstanie w centrum,
powiększa się „wciągając” materię
ze swojego otoczenia. Proces ten ogrzewa akreującą materię
i wyzwala bardzo dużo energii w formie światła z
zakresu ultrafioletowego i widzialnego. W wyniku ekspansji
Wszechświata światło uległo efektowi Dopplera i
zobaczyliśmy je w zakresie podczerwonym.
Odkrycia
dokonano dzięki nowej kamerze CCD czułej na podczerwień
i zamontowanej na teleskopie Subaru na Mauna Kea. Szczegółowa
analiza uzyskanych danych ujawniła, że 40% obserwowanego
światła z zakresu bliskiej podczerwieni na długości
910 nm pochodzi z dalekiej galaktyki, a pozostałe 60% to światło
obłoków materii świecącej dzięki
centralnej czarnej dziurze. Dane pokazują wspólny rozwój
galaktyki i jej centralnego obiektu.
Jak
obliczyć masę czarnej dziury?
Maksymalna
ilość światła emitowana przez materię
wpadającą do czarnej dziury (skrót BH) zależy od masy BH. Jeśli materia
wpada do BH w sferycznie symetrycznej powłoce, można
obliczyć jasność maksymalną, tzw. jasność
Eddingtona. Zakładając, że jasność kwazara
jest równoważna jasności Eddingtona, można
oszacować masę czarnej dziury.
15 wrzesień 2009
Źródło
| Karolina
Zawada
Glicyna,
czyli komety niosą życie
Natura używa 20 różnych aminokwasów w przeróżnych kombinacjach, aby
tworzyć miliony rodzajów białek. Jeden z aminokwasów znaleziono w
ogonie komety.
2 stycznia 2004 r. sonda Stardust
przeszła przez pełen gazu i pyłu ogon komety Wild 2.
W trakcie przejścia sonda wysunęła sitko wypełnione aerożelem -
materiałem, który przypomina nieco gąbkę, ale w ponad 99% jest puste.
Taki materiał delikatnie zatrzymał cząsteczki gazu z komety. Próbka
bezpiecznie zamknięta w kapsule opadła na spadochronie na Ziemię 15
stycznia 2006. Następnie przystąpiono do wnikliwej analizy kometarnego
materiału.
W próbce naukowcy z NASA odkryli
glicynę -
najprostszy spośród 20 standardowych aminokwasów wchodzących w skład
białek. Naukowcy musieli mieć pewność, że znaleziony aminokwas nie
pochodzi z Ziemi. Dowodem była analiza izotopów węgla wchodzących w
skład glicyny. Glicyna z próbki miała więcej izotopu 13C
niż ta występująca na Ziemi (zawierająca głównie izotop 12C),
co wskazuje na jej pozaziemskie pochodzenie.
Odkrycie glicyny dowodzi
twierdzeniu, że
komety niosą w sobie materiał, który miliony lat temu mógł przyczynić
się do powstania życia na naszej planecie.
21 sierpień 2009
Źródło
| Karolina
Zawada
Nowa
plama na Jowiszu

|
|
Fot. Zdjęcie z
Kosmicznego
Teleskopu Hubble'a wykonane 23 lipca w zakresie widzialnym. Źródło: ESA
|
19
lipca
astronom-amator Anthony Wesley z Australii odkrył nową plamę na
Jowiszu.
W Jowisz uderzyła kometa
lub asteroida.
Podobne zjawisko mieliśmy okazję oglądać na Jowiszu 15 lat temu, gdy w
lipcu 1994 r. kometa Shoemaker-Levy uderzyła w gazowego olbrzyma.
Astronomowie mieli szczęście, ponieważ kosmiczny teleskop Hubble'a mógł
obserwować to rzadkie zjawisko nowymi "oczami", przy pomocy
zainstalowanej w maju kamery WFC3. Niestety kamera nie jest jeszcze w
pełni skalibrowana, dlatego po pełnej kalibracji zdjęcia będą jeszcze
lepsze.
Naukowcy połączyli obserwacje teleskopem Hubble'a z obserwacjami
naziemnymi z zakresu podczerwonego, co pozwoliło popatrzeć nieco wgłąb
struktury powstającej plamy.
Powiększjąca się plama jest dwa razy większa od Europy. Widoczne są
również
resztki obiektu, który uderzył w planetę i turbulencje powstałe na
skutek zderzenia w atmosferze Jowisza.
Szacuje się, że obiekt miał rozmiar kilku boisk piłkarskich. Siła
wybuchu była tysiące razy silniejsza, niż ta, która wywołała katastrofę
tunguską, gdy w 1908 r. w ziemską atmosferę wpadła asteroida lub
kometa.
27
lipca
2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada
Czterdzieści
lat minęło
jak jeden dzień...
40. rocznica lądowania na Księżycu

|
|
Fot. Buzz
Aldrin, 21 lipec
1969
Źródło: NASA
|
20
lipca
1969 r. na
Księżycu wylądował pierwszy załogowy pojazd
kosmiczny. Członkami misji byli: Neil
Armstrong – dowódca, Edwin
Aldrin pilot modułu księżycowego i Michael Collins –
pilot modułu
załogowego.
Rakieta Saturn V wraz ze statkiem wystartowała z przylądka Canaveral 16
lipca 1969. Całość ważyła 3000 ton, mierzyła 111 m.
Po 3 dniach statek wszedł na orbitę Księżyca. Collins pozostał w module
załogowym, a Armstrong wraz z Aldrinem w module księżycowym Orzeł wylądowali na
Księżycu na
Mare Tranquillitati (Morze Spokoju).
Armstrong jako pierwszy postawił stopę na Srebrnym Globie i
wypowiedział słynne słowa: „jest to mały
krok
człowieka i wielki krok ludzkości”.
Pierwszy księżycowy spacer zgromadził przez telewizorami około 600
milionów ludzi, 20% mieszkańców Ziemi. Astronauci przeprowadzili
badania naukowe, zebrali ok. 20 kg skał i umieścili na powierzchni
tabliczkę:
"W
tym
miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na
Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości".
Następnie
moduł
księżycowy
wystartował z powierzchni i połączył się z modułem załogowym. 24 lipca
statek wszedł w ziemską atmosferę i bezpiecznie opadł do Oceanu
Spokojnego.
Po Księżycu chodziło do tej pory 12 ludzi. W 1972 Apollo 17 była
ostatnią misją załogową. Następnie zainteresowanie Księżycem osłabło na
rzecz eksploracji Wenus i Marsa.
W ciągu ostatnich 20 lat Srebrny Glob badały sondy bezzałogowe: Hiten
(1990, Japonia), Clementine (1994, USA), Lunar Prospector (1999, USA),
SMART-1 (2003, ESA), Chang'e-1 (Chiny, 2007), Kaguya (Japonia, 2007),
Chandrayaan-1 (Indie, 2008), Lunar Reconnaissance Orbiter (USA, 2009).
USA planuje powrócić na Księżyc w misji załogowej do 2020 r.
20
lipiec 2009
Karolina
Zawada
Teleskop
Herschel
otwiera kriostat

|
|
Fot. Teleskop
Herschel.
Rysunek
trzech detektorów w plaszczyźnie ogniskowej.
Źródło: ESA
|
Kosmiczne
Obserwatorium
Herschela podróżując w przestrzeni
kosmicznej do punktu
L2 osiągnęło temperaturę 120 K (-153 C).
14
czerwca Herschel,
po
otrzymaniu komendy ze stacji w Darmstadt
(Niemcy), odkrył pokrywę
kriostatu.
Czułe instrumenty wewnątrz po raz
pierwszy "popatrzyły" na świat.
Wewnątrz kriostatu w płaszczyźnie ogniskowej znajdują się trzy
instumenty:
spektrometr wysokiej rozdzielczości HIFI (Heterodyne Instrument for the
Far Infrared), kamera i jednocześnie zestaw spektrometrów PACS
(Photoconductor Array Camera and Spectrometer) i kamera SPIRE
(Spectral and Photometric Imaging REceiver).
Dzięki nadciekłemu helowi temperatura w kriostacie wynosi 0,3K
(prawie -273 C).
Aż
do
późnej jesieni
satelita będzie przechodził serię testów
sprawdzających poprawność działania wszystkich urządzeń. Następnie
przystąpi do zbierania danych naukowych.
14
czerwca próbnik
znajdował się około 1
425 000
km od Ziemi.
Film
z
otwarcia
pokrywy w
czasie testów naziemnych - kliknij
tu.
17
czerwca 2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada
Piąta
i ostatnia misja
serwisowa teleskopu Hubble'a zakończona
|
|
Fot. Zdjęcie
teleskopu
Hubble'a wykonane z promu Atlantis, gdy ramię robota przechwyciło
teleskop. Źródło: NASA
|
|
|
Fot. Rysunek
teleskopu
Hubble'a zacumowanego do promu Atlantis. W tle gromada gwiazd NGC3603
sfotografowana przez HST. Źródło: NASA/ESA
|
24
maja
wylądował
w
Bazie Sił Powietrznych Edwards w Kalifornii
wahadłowiec Atlantis
z
siedmiorgiem astronautów na pokładzie kończąc
sukcesem 13-dniową i ostatnią misję naprawczą Kosmicznego Teleskopu
Hubble'a.
Wychodząc
pięciokrotnie w przestrzeń kosmiczną
astronauci naprawiali i zmieniali oprzyrządowanie teleskopu. Niezawodną
kamerę WFC2 zastąpiła szerokokątna kamera WFC 3 (Wide Field Camera 3).
WFC3 jest pierwszym instrumentem, który obserwuje jednocześnie w
zakresie podczerwonym, widzialnym i ultrafiolecie. Zainstalowano
również Cosmic Origins
Spectrograph,
którego zadaniem będzie badanie
składu chemicznego i ewolucji Wszechświata.
Te dwa nowe, zaawansowane technologicznie instrumenty pozwolą na
detekcję słabego światła odległych młodych gwiazd i galaktyk.
Astronauci
naprawili Advance Camera
for
Surveys i Space
Telescope
Imaging Spectrograph (spektrograf obrazujący), które
miały problemy z zasilaniem. STSI przestał działać w 2004, a kamera ACS
od 2007 działała jedynie w zakresie ultrafioletowym. W czasie naprawy
dużym problemem była zapieczona śruba, którą trzeba było odkręcić, by
dostać się do zasilania STIS.
Teleskop
Hubble'a
wystrzelono w 1990.
Po
pierwszych obserwacjach wyszło na jaw, że kształt 2,4-metrowego lustra
głównego odbiega od projektowanego kształtu, dlatego w 1993 r. w
trakcie pierwszej misji serwisowej STS-61 zainstalowano moduł
korygujący COSTAR. Następne misje miały miejsce w 1997 (STS-82), 1999
(STS-103) i 2002 (STS-109, zainstalowano ACS). Po katastrofie promu
Columbia w 2003 r. następna misja serwisowa została zawieszona, a potem
kilkakrotnie odkładana. Teleskop Hubble'a jest jedynym kosmicznym
teleskopem serwisowanym przez astronautów.
Po
szczęśliwym
zakończeniu misji STS-125
NASA
oraz
Europejska Agencja Kosmiczna przeprowadzają obecnie testy i kalibrują
nowe instrumenty teleskopu Hubble'a. Pierwsze zdjęcia powinniśmy
zobaczyć we wrześniu. HST ma działać do
2014 r., kiedy zastąpi go Kosmiczny
Teleskop
Jamesa Webba z lustrem o średnicy trzykrotnie
większej, który obserwować będzie kosmos w podczerwieni.
28
maja
2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada
Herschel
i Planck w
drodze do L2
|
|
Fot. Start
rakiety Ariane 5,
14 maja 2009, Gujana Francuska. Źródło: NASA
|
|
|
Fot. Docelowa
orbita
satelitów Herschel i Planck. Źródło: NASA/ESA
|
 |
| Fot.
Satelita
Herschel. Źródło: ESA |
|
14
maja
w Gujanie
Francuskiej nastąpił start rakiety Ariane 5, która wyniosła w
przestrzeń
kosmiczną dwa satelity: Kosmiczne
Obserwatorium Herschela i Obserwatorium
Planck.
Start
odbył się
zgodnie z planem: o 15:12 naszego czasu odpaliły
silniki rakietowe.
O 15:38 od rakiety odłączył się Herschel, a 2,5 min. później - Planck.
Wyniesienie satelitów przez jedną rakietę znacznie obniżyło koszt
operacji, ale zwiększyło ryzyko - w razie niepowodzenia zniszczeniu
uległby sprzęt wart 1,9 mld dolarów.
Dane telemetryczne potwierdziły, że misja przebiega zgodnie z planem.
Na satelicie Herschel uruchomiono Spectral and Photometric Imaging
Receiver (SPIRE), na Planck'u aktywowano chłodzenie do temperatury 4K
(-269C) instrumentu HFI (High Frequency Instrument). Docelowo HFI
będzie schłodzony do temperatury 0,1K (-272,9).
16 maja Herschel zadzwonił do domu przez... telefon komórkowy. Teleskop
wysłał na Ziemię testowy sygnał z odległości 280 tys. km używając tej
samej technologii co sieci komórkowe.
Dzięki idealnemu startowi, trajektoria satelitów wymagała jedynie kilku
manewrów korygujących . Następne zaplanowano na 5 czerwca i 2 lipca.
Punktem
docelowym obu
satelitów jest punkt
Lagrange'a L2,
w którym
równoważą się potencjały grawitacyjne Słońca i Ziemi. Punkt L2 znajduje
się w odległości 1,5 mln
km od
Ziemi w kierunku przeciwnym od Słońca (4
razy dalej niż odległość Ziemia-Księżyc), dzięki czemu Ziemia będzie
chronić czułe detektory satelitów od promieni słonecznych. Herschel
będzie okrążał punkt L2 w odległości 800
tys. km, Planck po mniejszej
orbicie sięgającej 400
tys. km.
Swoje orbity docelowe osiągną po około
2 miesiącach podróży.
Herschel rozpocznie obserwacje już w drodze do
L2, Planck około miesiąc po dotarciu na orbitę. Detektory satelitów
chłodzone są nadciekłym helem3 i helem4 do temperatury 0,3K (Herschel)
i do 0,1K (Planck).
19
maja
satelity
znajdowały się w odległości ponad 600 tys. km od
Ziemi. Ich wzajemna odległość wyniosła niemal 10 tys. km.
Kosmiczne
Obserwatorium
Herschela
Średnica lustra: 3,5
m (największe lustro wyniesione w przestrzeń
kosmiczną)
Planowany czas misji: 3,5 roku
Wysokość: 7,5; szerokość 4 m.
Masa całkowita: 3300 kg
Napęd własny potrzebny do manewrów na orbicie: 246 kg ciekłej hydrazyny
Detekcja w
zakresie dalekiej podczerwieni (55—672 μm). W tym obszarze Kosmos
pozostaje
najmniej poznany.
Misja ma na celu wczesne etapy ewolucji gwiazd i galaktyk.
Obserwatorium
Plancka
Planowany czas misji 15 miesięcy, z możliwością przedłużenia o kolejny
rok
Wymiary: 4 m wys., 4,2 m śred.
Masa całkowita 1921 kg.
Detektory w zakresie od fali submilimetrowych do mikrofal.
Głównym zadaniem satelity jest pomiar niejednorodności mikrofalowego
promieniowania tła z dokładnością do 10
-6 K i
rozdzielczością kątową
5 minut łuku (nasz Księżyc ma 30 minut łuku i taka rozdzielczość kątową
miał COBE - pierwszy satelita do badania promieniowania tła w latach
90. XX w.)
 |
 |
|
William Herschel (1738-1822)
|
Max Planck (1858-1947) |
William Herschel (1738-1822)
- angielski astronom królewski i
konstruktor teleskopów, odkrywca, promieniowania podczerwonego, Urana i
jego dwóch satelitów, księżyców Saturna - Enceladusa i Mimasa; odkrył
ruch Układu Słonecznego, obliczył wysokość gór na Księżycu, stworzył
katalog 2500 mgławic, 850 gwiazd podwójnych i wielokrotnych.
Max
Planck
(1858-1947) - niemiecki fizyk, profesor uniwersytetów w Kolonii i
Berlinie, członek berlińskiej Akademii Nauk, laureat Nagrody Nobla
(1918).
Autor wielu prac z termodynamiki, współtwórca mechaniki kwantowej.
Opracował teorię promieniowania ciała doskonale czarnego, odkrył stałą
fizyczną nazwaną jego
imieniem. Uważany za ojca fizyki kwantowej.
Linki
do filmów i animacji:
Herschel
i
Planck już osobno:
http://www.esa.int/esaCP/SEMKN80OWUF_index_1.html
Zdjęcia
- Ariane 5:
http://www.esa.int/SPECIALS/herschelplanck/SEMS87ZVNUF_mg_5.html
23
maja
2009
Źródło: ESA, NASA | Karolina Zawada
W
podczerwieni
rządzą
odległe galaktyki
|
|
Fot. Start
teleskopu BLAST na
biegunie południowym w grudniu 2006 r.
Źródło: BLAST
|
Badania
prowadzone w
ciągu ostatnich dziesięciu lat pokazały
istnienie
wielu masywnych, jasnych galaktyk na wysokich redshiftach. Wiedzę tą
wzbogaciły niedawno dane z teleskopu BLAST.
Teleskop BLAST
(ang.
Balloon-borne Large-Aperture Submillimeter Telescope) to teleskop
wyniesiony za pomocą balonu w grudniu 2006 r. na Antarktydzie. Z
wysokości 36 km
mógł
obserwować światło z odległych galaktyk na 3 długościach fal w
podczerwieni, które na powierzchni Ziemi pochłania nasza atmosfera.
Pomiary
prowadzone na
falach submilimetrowych wskazują, że galaktyki na redshiftach od 1 do 4 przechodzą
fazę
gwałtownego (w skali kosmicznej) tworzenia gwiazd. W pyłowych kokonach
tworzą się kolejne gwiazdy niewidoczne w zakresie optycznym. Tempo ich
tworzenia jest kilkaset
razy większe
niż w naszym lokalnym-współczesnym Wszechświecie.
Połowa wysokoenergetycznego promieniowania tych młodych gwiazd jest
pochłaniana przez otaczające je gazowo-pyłowe chmury, które podgrzewają
się do temperatury 30K (-243 C). Następnie chmury ponownie emitują to
promieniowanie, ale już w zakresie podczerwonym. Połączny efekt
świecenia od wielu dalekich galaktyk dawał silne pozagalaktyczne tło
promieniowania. Obecne badania o wysokiej rozdzielczości łączące dane z
teleskopu-balonu BLAST, teleskopu kosmicznego Spitzer i teleskopu
Maxwell na Hawajach, separują tło na promieniowanie pochodzące od
różnych odległych galaktyk. Okazało się, że ponad 70% światła podczerowonego
pochodzi z
galaktyki na z ≥1.2
Rozkład jasności źrodeł obserwowanych w podczerwieni (w zakresie 24-850
µm) może zostać użyty do weryfikowania modeli formowania i
ewolucji pyłowych galaktyk aktywnie tworzących gwiazdy.
23
kwietnia 2009
Źródło: Nature, Vol. 458
| Karolina
Zawada
Six-Degree
Field Galaxy
Survey
|
|
Fot. Mapa
pobliskiego
Kosmosu. Kolory odpowiadają odległości - fioletowe to obiekty nam
bliskie, czerowne sięgaja odległości 2 miliardów lat świetlnych.
Najważniejsze struktury zostały podpisane.
Źródło:
Anglo-Australian Observatory
|
Właśnie
powstała
bardzo szczegółowa mapa galaktyk
znajdujących się w
odległości do około 2 miliardów lat świetlnych od Ziemi, czyli - w
skali
astronomicznej - w naszym sąsiedztwie
Mapa Six-Degree Field
Galaxy Survey
(6dFGS) powstała dzięki obserwacjom
przy użyciu 1,2-metrowego teleskopu Schmidta należącego do
Anglo-Australian
Observatory we wschodniej Australii.
Najnowsze pomiary są szersze, ale badają otoczenie bliższe nam niż
poprzednie, zakrojone na szeroka skalę badania pod nazwą Sloan Digital
Sky Survey. Obserwacje 6dFGS pokrywają dwa razy większą powierzchnie
nieba niż
SDSS.
Zmierzono pozycję ponad 110
tys.
galaktyk, co stanowi ponad 80%
galaktyk widocznych na półkuli południowej do odległości ok. 2
miliardów lat świetlnych (czyli do redshift z = 0.15).
Badania pokazały szczegółowo galaktyki ułożone w łańcuchy, tworzące
gromady oraz ponad 500 pustek, czyli obszarów, w których galaktyk nie
widać.
Podjęto również próbę rozseparowania dwu ruchów, które składają się na
obserwowany ruch galaktyki - ruch będący wynikiem oddziaływania
grawitacyjnego (ruch własny) oraz ruch wywołany rozszerzaniem
Wszechświata. Dla około 10% mierzonych galaktyk próbuje się oddzielić
te dwie składowe prędkości. Jak dotychczas są to największe badania
ruchów własnych galaktyk. Znając natomiast ruch galaktyk można zmierzyć
siły grawitacyjne jakie między nimi działają i stworzyć mapę rozkładu
materii - tej świecącej i tej niewidocznej.
Jak
mierzy się ruch
własny galaktyk? Porównuje się odległość do
galaktyki wyliczoną z pomiaru przesunięcia ku czerwieni w widmie
obiektu z odległością wyznaczoną na podstawie wewnętrznych własności
galaktyki uzyskanych z pomiarów szerokości linii widmowych w galaktyce.
Od pomysłu do realizacji tego projektu minęło niemal 10 lat. Specjalnie
do tych badań wybudowany spektrograf mierzył jednocześnie aż 150 widm.
Próbka obserwowanych galaktyk została wybrana na podstawie danych z
Katalogu Źródeł Rozciągłych 2MASS (2
Micron All
Sky Survey) - atlasu źródeł rozciągłych widocznych w
podczerwieni.
Wybrano ten
katalog, ponieważ fale
podczerwone lepiej przenikają przez pył niż światło widzialne.
10
kwietnia 2009
Źródło: Spaceflightnow.com
| Karolina
Zawada
Dlaczego
pewien
mikrokwazar zaprzestaje produkcji?
|
|
Fot. Układ
podwójny czarna
dziura - gwiazda. W stanie a
widoczny jest wyraźny wąski dżet
namagnetyzowanej plazmy, jasność oraz tempo akrecji materii na dysk są
niewielkie. W stanie b jasność
dysku akrecyjnego rośnie, a pojawiający
się w zewnętrznych częściach dysku wiatr wstrzymuje dopływ materii do
dżetu, który zanika.
Źródło: Nature
|
Wiatry
z dysków
akrecyjnych jako mechanizm
tłumienia
dżetów w mikrokwazarze GRS 1915+105
to tytuł z artykułu opublikowanego 26 marca w czasopiśmie Nature,
w którym autorzy próbują rozwiązać zagadkę powstawania i tłumienia
dżetów w mikrokwazarach.
Mikrokwazary
to
czarne dziury o masach gwiazdowych z relatywistycznymi dżetami -
strugami materii, które wypływają z okolic czarnej dziury z prędkością
zbliżoną do prędkości światła.
Skąd nazwa mikrokwazary? Część czarnych dziur o masach gwiazdowych
wysyła w przestrzeń, podobnie jak kwazary, silne dżety gazu widoczne w
promieniowaniu radiowym. W odróżnieniu od kwazarów, których masa sięga
milonów mas Słońca, masa mikrokwazarów jest rzędu kilku-kilkunastu mas
Słońca. Mikrokwazary naśladują zachowanie kwazarów i aktywnych jąder
galaktyk. Ponieważ są znacznie mniejsze, procesy fizyczne wokół
czarnych dziur o masach gwiazdowych zachodzą o rzędy wielkości szybciej
niż wokół ich odległych supermasywnych odpowiedników, dlatego
mikrokwazary stanowią idealne laboratorium, w którym śledzić można
ewolucję dysków akrecyjnych oraz formowanie dżetów. Dyski akrecyjne
formują się wokół czarnej dziury na skutek przyciągania przez nią
materii z jej towarzysza. Takim przykładem jest obiekt w naszej
Galaktyce o nazwie GRS 1915+105, który jest układem
podwójnym
złożony z czarnej dziury o masie równej 14 masom Słońca oraz gwiazdy
ciągu głównego, z którego czarna dziura „wysysa” materię tworząc wokół
siebie dysk akrecyjny. Supermasywne czarne dziury pobierają materię z
całej macierzystej galaktyk.
Mikrokwazary
przechodzą różne cykle aktywności - od wysokiej akrecji materii i dużej
jasność - wówczas obserwuje się emisję wysoko- i niskoenergetycznego
promieniowania X (twardego i miękkiego), aż do niskiej akrecji i małej
jasności - wówczas wysokoenergetyczne promieniowanie X przewyższa
niskoenergetyczne. Układ GRS 1915+105 jest również zmienny w czasie, a
tempo zmian waha się od sekund do miesięcy. Obserwowano 14 rożnych
konfiguracji obiektu, które są wynikiem oddziaływania dysku akrecyjnego
na dżety. Niestety, natura tych procesów pozostaje nieznana. GRS
1915+105 jest silnym źródłem promenowania rentgenowskiego. Obserwacje
satelity Chandra pokazały, że gdy mikrokwazar
przechodzi ze
stanu wysokoenergetycznego do niskoenergetycznego, pojawia się gorący
wiatr w zewnętrznych obszarach dysku akrecyjnego, rozwiewa część dysku
i zatrzymuje przypływ materii do dżetu - dżet zanika. Wiatr pozbawia
dżet dopływu materii, a gdy zamiera, dżet może pojawić się na nowo.
Wiele
kwazarów
obserwowanych jest jedynie w niskoenergetycznym stanie - nie oznacza to
jednak, że jest to ich jedyny stan, ale że skala czasowa zmian jest
znacznie większa niż w przypadku mikrokwazarów. Aby więc poznać naturę
kwazarów, obserwuje się ich mniejszych kuzynów, w których procesy
zachodzą o 6-8 rzędów wielkości szybciej – godzinne zjawisko gwiazdowej
czarnej dziury będzie trwać 10 tys. lat w jej supermasywnym
odpowiedniku.
Mikrokwazary
promieniują w szerokim spektrum - od fal radiowych po promieniowanie
gamma. Dlaczego? Bo mają różne źródła energii: ultrafiolet i miękkie
promieniowanie X emitowane jest przez dysk akrecyjny, twarde
promieniowanie X przez koronę dysku złożoną z bardzo gorącej plazmy,
emisję radiową generuje wąski dżet plazmy z silnym polem magnetycznym.
Obserwacje
Chandry
w promieniach X pokazały również, że dżety oraz wiatr unoszą tę samą
ilość materii z czarnej dziury. To oznacza, że czarna dziura w jakiś
sposób reguluje tempo akrecji - raz wyrzuca masę poprzez dżety a raz
poprzez wiatr z dysku akrecyjnego. Taka samoregulacja jest często
dyskutowana, gdy mowa o supermasywnych czarnych dziur, ale jest to
pierwsza obserwacja, która potwierdza to zjawisko dla gwiazdowych
czarnych dziur. Jest to zatem kolejny dowód, że czarne dziury gwiazdowe
i supermasyme zachowują się podobnie (uwzględniając oczywiście różnice
w tempie procesów).
Dane
z
Chandry mogą
pomóc odpowiedzieć na pytanie: dlaczego dżety zanikają i jak czarna
dziura reguluje ich powstawania i wzrost? Dlaczego dżety pojawiają się
znów, gdy wiatr w dysku przestaje wiać? W jaki sposób materia opadająca
na czarną dziurę nie przekracza horyzontu zdarzeń (granicy zza której
nic nie wróci) i ucieka w przestrzeń w postaci relatywistycznych
dżetów? Pytań nie brakuje. Badania trwają.
31
marca
2009
Źródło: Nature
| Karolina
Zawada
Inauguracja
Międzynarodowego Roku Astronomii w Toruniu

W dniach 18 - 26 luty 2009 w Toruniu
trwały wydarzenia otwierające
Międzynarodowy Rok Astronomii w Polsce.
Tydzień
pełen wrażeń
rozpoczęło 18 lutego
otwarcie wystawy prac Jacka
Drążkowskiego "Astrożarty, czyli z czego
śmieją się astronomowie". Wystawa
była owocem wieloletniej współpracy Jacka Drążkowskiego z
dwumiesięcznikiem Urania-Postępy
Astronomii, które wzbogaca swoimi rysunkami. Jacek Drążkowski
od lat opracowuje graficzny wygląd Uranii
i tworzy jej skład
komputerowy. Wystawę otworzył dyrektor Dworu Artusa
Marek
Pijanowski, a głos zabrali dr Maciej Mikołajewski - spiritus movens
całego wydarzenia oraz prof. Edwin Wnuk - prezes Polskiego
Towarzystwa Astronomicznego. Jacek Drążkowski przedstawił historię
powstawania swoich rysunków i oprowadził gości po wystawie.
Z inicjatywy
prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Świeckiej „Astrożarty”
goszczą obecnie w Świeciu nad Wisłą w Izbie Regionalnej Ziemi
Świeckiej. Wystawa rysunków połączona jest z wystawą minerałów
i meteorytów, wśród których największe zainteresowanie wzbudził
meteoryt „Świecie”. Prace J. Drążkowskiego oglądać będzie
można również w Grudziądzu i Olsztynie. Zainteresowanych
sprowadzeniem „Astrożartów” do innych miejscowości prosimy o
kontakt z Orionem.
Na
zakończenie
wieczoru w kawiarni "Struna Światła" w Domu Artusa
uczniowie z III Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej z
Lublina przedstawili happening "Po prostu błyszcz".
Pomysłowo i dowcipnie zrealizowane przedstawienie wyszło spod pióra
Macieja Siedleckiego z klasy III d. Rolę jurorów zagrali Mateusz
Wróblewski, Maciej Mazur i Karol Iwaniak, Gwiazdę zagrała
Katarzyna Lisek, Galaktykę - Anna Wójcik, a w rolę skrzywdzonego
Plutona wcieliła się Małgorzata Patryn. Do tej trupy aktorskiej z
klasy III d dołączyła pierwszoklasistka Monika Szymczyk grająca
Supernową. Światła zgasły a na scenę wkroczyli młodzi
aktorzy...
Jury przeprowadzało casting do
wielkiego show.
Pierwsza
kandydatka to
Gwiazda: - Jestem zbudowaną z materii międzygwiazdowej
gwiazdą typu
O.
Jury: - Gwiazdy typu O szybko się wypalają...
Gwiazda: - W życiu nie ma czasu na nudę! Za nic nie
zamieniłabym się z
tymi typu M czy K.
Druga kandydatka to Galaktyka.
Jury:
-
Galaktyka
jak ta lala...
Galaktyka:
- Jest
nas wiele tysięcy!
Jury:
-
No, to ten
casting trochę
potrwa....
Trzecia kandydatka to również kobieta i to bardzo
atrakcyjna.
Jury:
- Trochę
sfeminizowany ten
casting... Jak cały Wszechświat. Pani imię?
Kandydatka:
- Supernowa!
Czwarty
kandydat
wygląda niepozornie:
Jury:
-
Imię?
Kandydat:
-
Pluton... Zdegradowali
mnie... Jak ja się teraz na imprezie pokażę..... Tak, tak,
skończyło się rumakowanie.
To
tylko migawka z przedstawienia,
które wzbudziło wielki aplauz publiczności. Mamy nadzieję, że
trupa młodych aktorów będzie działać nadal, bo talentu im nie
brakuje. Opiekunce całego przedsięwzięcia - nauczycielce fizyki
pani dr Reginie Zawiszy - Winiarczyk serdecznie gratulujemy i życzymy
dalszych sukcesów.
19
lutego
jak co roku na Rynku
Staromiejskim pod pomnikiem Mikołaja
Kopernika zostały złożone kwiaty.
Następnie pochód władz uczelni, senatorów i świeżo upieczonych doktorów
UMK udał się na dalsze uroczystości do auli uniwersyteckiej, gdzie
wręczono dyplomy doktorów oraz doktorów habilitowanych prawie 200
naukowcom.
Nadano tytuł honorowego doktora Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika prof.
Mieczysławowi Jarońcowi.
Profesor Jaroniec specjalizuje się m.in. w syntezie, modyfikacji i
zastosowaniach materiałów mezoporowatych. Jest najczęściej cytowanym na
świecie polskim chemikiem. Na Święcie Uczelni głos zabrał JM Rektor UMK
prof. Andrzej Radzimiński i prof.
Ryszard Legutko, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta
RP
Lecha Kaczyńskiego.
Planeterium
im. Wł.
Dziewulskiego przygotowało dla
Torunian pokaz "Toruń - Miasto Kopernika" w reżyserii Stanisława
Rokity.
Wieczorem
przy
fontannie Cosmopolis odsłonięto rzeźbę
plenerową "Planetoida 12999 Toruń". Jest to pierwszy w
świecie
pomnik postawiony planetoidzie, a jego autorką jest młoda rzeźbiarka,
doktorantka UMK, Paulina Kaczor-Paczkowska.
Torunianie mogli podziwiać pokaz sztucznych ogni i obserwować
najjaśniej w tym roku świecącą Wenus przez teleskopy przywiezione z
Piwnic przez astonomów.
Na
zakończenie
wieczoru w Planetarium prof. Tadeusza
Michałowski z Poznania wygłosił wykład pt. "Jak wygląda
planetoida
12999 Toruń".
Odkrywcą planetoidy jest prof. Ted Bowell. Numer
prowizoryczny
planetoidy to 1981 QJ2. Pod tą nazwą kryje się rok i miesiąc odkrycia -
30 sierpnia 1981 r. Prof. Michałowski porosił Teda Bowella, aby jako
odkrywca, który ma prawo nadawać nazwy odkrytym planetoidom, nazwał
obiekt 12999 mianem Toruń. I tak się stało.
Wiemy, że obiekt ma średnicę ok. 5-10 km i okrąża Słońce w pasie
asteroid w ciągu 3,5 roku.
Prof. Michałowski przypomniał zebranym, że Mały Książe - bohater
książki Antoine de Saint-Exupéry'ego, mieszkał również na planetoidzie
o nazwie B612. Obecnie odkrywa się ok. 10 tys. planetoid rocznie. Ted
Bowell odkrył ponad 500 asteroid. Na niebie krąży już planetoida
Kraków, Gdańsk, Warszawa a także planetoida Woszczyk, Michałowski,
Kwiatkowski, Kryszczyńska - nazwy nadane na cześć polskich naukowców.
Nie
wiemy jak
dokładnie wygląda planetoida Toruń, ale zdjęcia innych
planetoid, takich jak Ida, Daktyl, Eros, Itokawa uzyskane przez sondy
NEAR, Hayabusa czy Rosetta, dają nam pogląd jak planetoida Toruń może
wyglądać. Ta wiedza pozwala nam stwierdzić, że rzeźba plenerowa
Planetoida
12999 Toruń nie jest jedynie wizją artystyczną, ale całkiem
prawdopodobnym odzwierciedleniem rzeczywistej planetoidy - oczywiście w
pomniejszeniu.
Więcej
o planetoidzie 12999 Toruń na stonach PTA.
20
lutego
odbył się koncert
uniwersytecki. Toruńska Orkiestra Symfoniczna dyrygowana przez Rubena
Silvę wykonała Symfonię Es-dur "Mercury" Josepha Haydna, "Planetoidę
12999 Toruń" toruńskiej artystki Magdaleny Cynk (prawykonanie), a wraz
z Chórem Akademickim - "Glorię" współczesnego angielskiego kompozytora
Johna Ruttera. Po koncercie goście mogli popatrzeć w niebo przez
teleskopy - studenci UMK (Koło Naukowe Studentów Astronomii) oraz
miłośnicy astronomii przygotowali pokazy Wenus, której blask właśnie w
nocy z 20 na 21 lutego był najjaśniejszy.
21
lutego
w Ratuszu Staromiejskim
miała miejsce polska premiera filmu "Tajemnica kodu Kopernika"
w reżyserii Michała Juszczakiewicza. Film
dokumentalny
przedstawia poszukiwanie grobu Mikołaja Kopernika w archikatedrze we
Fromborku, nieudane poszukiwania grobu wuja Astronoma, Łukasza
Watzenrode oraz badania materiału genetycznego prowadzone w Szwecji.
Głównym narratorem filmu jest p. Beata Jurkiewicz
kierująca
ekipą badawczą.
Po filmie prof. Krzysztof Mikulski z UMK poprowadził panel dyskusyjny,
w którym udział wzięli: kierujący pracami poszukiwania grobu Kopernika
prof. Jerzy Gąssowski z Akademii Humanistycznej im.
Aleksandra
Gieysztora w Pułtusku, inspektor Dariusz Zajdel,
który
zrekonstruował wygląd twarzy 70-letniego Kopernika na podstawie
znalezionej czaszki, ks. biskup dr Jacek Jezierski
- sprawca
prowadzonych badań, prof. Wiesław Bogdanowicz,
genetyk, który
przeprowadzał badania DNA czaszki i skontaktował grupę badawczą z
genetykami szwedzkimi, dr Jerzy Sikorski, który
ustalił
prawdziwe miejsce spoczynku Astronoma oraz biorący udział w pracach
archeolog prof. Władysław Duczko.
W
Uppsali znajduje
się księgozbiór Kopernika
zrabowany przez Szwedów w czasie potopu szwedzkiego. Profesor
astronomii Göran Henriksson zaproponował, by poszukać materiału
genetycznego właśnie w tych księgach. W "Kalendarzu Rzymskim"
Johhannesa Stöfflera znaleziono kilka włosów. W woluminie tym znajdują
się również liczne odręczne notatki poczynione przez Kopernika.
Porównano DNA zęba wydobytego z czaszki z DNA znalezionych włosów - na
99% należały do jednego i tego samego człowieka. Zatem wiemy, że
Kopernik został pochowany przy ołtarzu św. Andrzeja, który dziś nosi
nazwę ołtarza św. Krzyż
Z
zęba
wydobytego z
czaszki Kopernika udało się
uzyskać chromosom Y, czyli informacje z linii męskiej. W czaszce brak
przednich zębów - jedynek i dwójek - grabarz kopiąc grób dla następnych
kanoników wybił je łopatą. Doktor Sikorski dodała, że z badaniami
trzeba było poczekać, aż Jacek Jezierski skończy liceum w Olsztynie,
wybierze stan duchowny i w końcu zostanie biskupem i gospodarzem
katedry fromborskiej.
W Olsztynie trwają pracę poszukiwawcze pavimentum, na którym Kopernik
dokonywał obserwacji.
W czerwcu odbędzie się we Fromborku pochówek znalezionych szczątków
doczesnych Mikołaja Kopernika.
Na
koniec
uroczystości w Ratuszu, w imieniu
Fundacji Planetarium i Muzeum Mikołaja Kopernika, pani Nina
Mazurkiewicz już po raz 19 przekazała muzeum dary. Muzeum wzbogaciło
się również o wydane przez pana Krzysztofa Młotkowskiego faksymile
brewiarza staroniderlandzkiego. Następnie goście wysłuchali koncertu
zespołu instrumentów dawnych Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego "Ars
Nova".
Po
koncercie Naukowe
Koło Astronomów i miłośnicy
astronomii przygotowali pokazy nieba - tak jak 400 lat temu Galileusz
jako pierwszy obserwował fazy Wenus, tak i teraz Torunianie mogli
podziwiać piękny sierp Gwiazdy Wieczornej.
Do
obchodów
rocznicy urodzin
Kopernika w Toruniu i inauguracji Roku Astronomii został też
włączony coroczny wykład im. Profesora Aleksandra Jabłońskiego.
26
lutego, przy wypełnionej po brzegi 1000 osobowej widowni
auli
uniwersyteckiej, mieliśmy przyjemność wysłuchać wykładu ks.
prof. Michała Hellera pt. "Czas człowieka i czas
Wszechświata". Ksiądz Heller jest profesorem Ośrodka Badań
Interdyscyplinarnych Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i
laureatem Nagrody Templetona za pokonywanie barier między nauka a
religią (Urania-Postępy Astronomii, 3/2008). Profesor, jak zawsze,
w ciekawy sposób przybliżał nam tajemnice Kosmosu.
To
dopiero początek
obchodów
Międzynarodowego Roku Astronomii. Zachęcamy wszystkich do
sprawozdań z wydarzeń we wszystkich miejscach w naszym kraju. Na
stronie www.astronomia2009.pl
można znaleźć informacje o przeszłych
i przyszłych atrakcjach astronomicznych w Polsce.
Więcej zdjęć w Galerii zdjęć
Sebastiana
Soberskiego:
Inauguracja
w Toruniu - Planetoida Toruń 12999. Obserwacje Wenus przy fontannie
Cosmopolis, 19 luty
Obserwacje
Wenus po koncercie przed Aulą UMK, 20 luty
Obserwacje
Wenus na Rynku Staromiejskim, 21 luty
20-27 luty 2009
Karolina
Zawada
Zderzenie
satelitów
|
|
Fot.
Trajektorie zespołu
satelitów Iridium.
|
10
lutego we wtorek 790
km nad północną Syberią doszło do zderzenia dwu
satelitów -
amerykańskiego komerycjengo satelitę Iridium oraz
nieczynnego
już rosyjskiego satelity Kosmos 2251.
Sieć amerykańskich detektorów
wykryła
pozostałości
po kolizji.
W wyniku zderzenia powstało około 600 odłamków,
które
"wzbogaciły" kosmiczne wysypisko krążące wokół Ziemi złożone z około 18
tys. śmieci. Taką ilość monitoruje amerykański STRATCOM, a
rozmiary
najmniejszych śmieci to ok. 10 cm.
Jego główne zadanie to analiza, czy kosmiczne pozostałości nie stanowią
zagrożenia, przede wszystkim, dla misji załogowych.
Na razie nie ma niebezpieczeństwa dla innych - czynnych - obiektów
wokół Ziemi, ale gwarancji nikt dać nie może. Teleskop Hubble'a
znajduje się na wysokości 600 km, a Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (z
trojgiem astronautów na pokładzie) na wysokości 350 km
nad
Ziemią. W razie stwierdzenia realnego niebezpieczeństwa, stacja będzie
mogła zrobić unik, by nie doszło do zderzenia z którymś z odłamków.
Kosmos 2251 to rosyjski satelita
wojskowy
wystrzelony w 1993 r. a od ponad 10 lat nieczynny. Amerykański satelita
był jednym z 66 satelitów komunikacyjnych należacych do firmy Iridium
Satellite LLC, która zajmuje się telefonią satelitarną. W latach
1997-2002 wystrzelono 95 satelitów Iridium, z których część uległa
awarii.
Satelita ważył niecałe 700 kg. Jego pracę zastąpią pozostałe na orbicie
satelity.
Większość szczątków kolizji spali się w ziemskiej atmosferze.
Jest to pierwszy wypadek tego typu w historii badań i użytkowania
przestrzeni kosmicznej. Wcześniej doszło do trzech zderzeń wśród
monitorowanych obiektów, ale były one znacznie, znacznie mniejsze.
13
luty
2009
Źródło: Spaceflight
Now | Karolina
Zawada
Pracowite
łaziki
Misja
amerykańskich
łazików Spirit i Opportunity miała trwać trzy miesiące.
W styczniu
minął piąty rok pracy robotów.
Spirit
wylądował na
Marsie 4 stycznia 2004
r. w kraterze Gusieva, Opporunity 24 stycznia 2004
r. na
równinie Meridiani Planum blisko równika, po
przeciwnej
stronie.
NASA zdecydowała wysłać dwa roboty - Spirit i Opportunity, czyli Mars
Exploration Rover-A i Mars Exploration Rover-B - aby zwiększyć szansę
na powodzenie akcji. Pierwszym dużym niebezpieczeństwem było dostanie
się na powierzchnię Marsa - łaziki opadały na spadochronach, a upadek
niwelowały ogromne poduszki powietrzne. Wszystko przebiegło dobrze i,
choć były chwile grozy, MER-A i B pracują do dziś.
Wiedza o Czerwonej Planecie,
która dziś
posiadamy,
pochodzi w większości z badań dwu małych łazików.
Spirit i Opportunity dokonywały kolejnych odkryć wspinając sie na
wzgórza, badając kratery i pokonując piaszczyste wydmy. Przemierzyły
ponad 20 km. Dzięki nim wiemy, że w zamierzchłych czasach Mars podobny
był do Ziemi. Wiemy, że na powierzchni Marsie była woda, otwory
hydrotermalne, które tworzyły miejsca określane jako nadające się do
zamieszkania. Meridiani Planum miała stanowić niegdyś słone morze.
Wciąż nie wiemy, na Marsie było życie? Dlaczego Mars uległ zmianom?
Jeśli rzeczywiście się zmienił, czy to samo przytrafi się naszej
planecie?
Opportunity zmierza obecnie do krateru
Endeavour, ogromnego krateru oddalonego o ok. 11 km na
południe od
łazika. Podróż może zabrać dwa lata. W drodze łazik przystaje, by badać
skały, a przypuszcza się, że na swojej drodze będzie napotykał na coraz
młodsze warstwy skał. Spirit od 2006 r. bada skalisty płaskowyż, który
uważany jest za miejsce dawnych źródeł termalnych.
Wysyłając roboty na Marsa,
astronomowie byli
optymistami, ale przetrwanie trzech marsjańskich zim przerosło
oczekiwania największych entuzjastów.
Jednak surowy klimat dał się we znaki łazikom. Pył, który pokrył panele
słoneczne Spirita, zmniejszył ich wydajność do 25%. Trzy lata temu
łazik uszkodził przednie prawe koło, więc teraz jedzie tyłem, bo
łatwiej "chore" kółko ciągnąć niż pchać.
Nieczynne kółko zostawia za sobą płytki rów odsłaniając krzemionkę,
która ma być dowodem istnienia w przeszłości źródeł termalnych.
Z powodu uszkodzeń ruchy ramienia Opportunity są również ograniczone.
Spektrometry cierpią z powodu pyłu i wyczerpującego się zasilania.
Jednak dopóki roboty będą sprawne, prace badawcze będą kontynuowane.
Na początku misji w 2004 r.
pracowało nad
nią
około 300 ludzi. Nadal czuwa nad nią około 100 naukowców i inżynierów
związanych z Jet Propulsion Laboratory. Roczny koszt pracy obu łazików
wynosi 20 milionów dolarów.
|
|
Fot. Panorama
widziana przez
Opportunity w listopadzie 2008 r. po przejechaniu ponad 13 km od
momentu wylądowania. Obraz stworzony z 276 zdjęć. Źródło: NASA/JPL/Cornell.
|
9
luty
2009
Źródło: Spaceflight
Now | Karolina
Zawada
COROT-Exo-7b
najmniejsza
planeta typu ziemskiego
|
|
Fot. Satelitę
CoRoT (ang.
planetary convection, rotation and transits) wyniesiono na orbitę
okołoziemską w grudniu 2006 r. Posiada teleskop o średnicy 27 cm, który
bada niewielkie zmiany blasku pobliskich gwiazd. Źródło: www.obspm.fr
|
|
|
Fot. Spadek
jasności gwiazdy
może być wywołany przejściem planety przez tarczę gwiazdy, gdy planeta
ją okrąża. Źródło www.esa.int.
|
COROT,
francuski
teleskop kosmiczny, odkrył
najmniejszą planetę typu ziemskiego poza
Układem Słonecznym. Planeta ma średnicę 1,7 średnicy
Ziemi i
okrąża gwiazdę podobną do Słońca w ciągu 20 godzin. Temperatura planety
jest tak wysoka (1000-1500oC), że zewnętrzną
wartstwę
stanowi płynna lawa lub para wodna.
Jak dotąd wiemy o istnieniu 330 planet pozasłonecznych,
a
większość z nich to giganty podobne do Jowisza czy Neptuna.
Planeta COROT-Exo-7b została
odkryta, gdy
okrążając macierzystą gwiazdę, przesłoniła ją, zmniejszając tym samym
nieco jej blask.
Co ważne, mamy pewność, że COROT-Exo-7b jest planetą skalistą,
ale nie wiadomo, czy jest to planeta skalista pokryta płynną lawą, czy
jest to planeta skalisto-wodną; biorąc pod uwagę wysoką temperaturę,
byłoby to wówczas niezwykle wilgotne miejsce w Kosmosie.
Teleskop COROT zaprojektowano
specjalnie do
poszukiwań planet typu ziemskiego, które wyjątkowo trudno
zidentyfikować.
Po raz pierwszy udało się zmierzyć rozmiar planety typu ziemskiego, ale
nie znana pozostaje jej struktura wewnętrzna i gęstość.
4
luty
2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada