
|
|
Fot. Teleskop Herschel. Rysunek
trzech detektorów w plaszczyźnie ogniskowej.
Źródło: ESA
|
Kosmiczne Obserwatorium Herschela podróżując w przestrzeni
kosmicznej do punktu L2 osiągnęło temperaturę 120 K (-153 C).
14 czerwca Herschel, po
otrzymaniu komendy ze stacji w Darmstadt
(Niemcy), odkrył pokrywę kriostatu.
Czułe instrumenty wewnątrz po raz
pierwszy "popatrzyły" na świat.
Wewnątrz kriostatu w płaszczyźnie ogniskowej znajdują się trzy
instumenty:
spektrometr wysokiej rozdzielczości HIFI (Heterodyne Instrument for the
Far Infrared), kamera i jednocześnie zestaw spektrometrów PACS
(Photoconductor Array Camera and Spectrometer) i kamera SPIRE
(Spectral and Photometric Imaging REceiver).
Dzięki nadciekłemu helowi temperatura w kriostacie wynosi 0,3K
(prawie -273 C).
Aż do późnej jesieni
satelita będzie przechodził serię testów
sprawdzających poprawność działania wszystkich urządzeń. Następnie
przystąpi do zbierania danych naukowych.
14 czerwca próbnik
znajdował się około 1 425 000
km od Ziemi.
Film z otwarcia pokrywy w
czasie testów naziemnych - kliknij
tu.
17 czerwca 2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada
Piąta i ostatnia misja
serwisowa teleskopu Hubble'a zakończona
|
|
Fot. Zdjęcie teleskopu
Hubble'a wykonane z promu Atlantis, gdy ramię robota przechwyciło
teleskop. Źródło: NASA
|
|
|
Fot. Rysunek teleskopu
Hubble'a zacumowanego do promu Atlantis. W tle gromada gwiazd NGC3603
sfotografowana przez HST. Źródło: NASA/ESA
|
24 maja wylądował
w
Bazie Sił Powietrznych Edwards w Kalifornii
wahadłowiec Atlantis z
siedmiorgiem astronautów na pokładzie kończąc
sukcesem 13-dniową i ostatnią misję naprawczą Kosmicznego Teleskopu
Hubble'a.
Wychodząc
pięciokrotnie w przestrzeń kosmiczną
astronauci naprawiali i zmieniali oprzyrządowanie teleskopu. Niezawodną
kamerę WFC2 zastąpiła szerokokątna kamera WFC 3 (Wide Field Camera 3).
WFC3 jest pierwszym instrumentem, który obserwuje jednocześnie w
zakresie podczerwonym, widzialnym i ultrafiolecie. Zainstalowano
również Cosmic Origins Spectrograph,
którego zadaniem będzie badanie
składu chemicznego i ewolucji Wszechświata.
Te dwa nowe, zaawansowane technologicznie instrumenty pozwolą na
detekcję słabego światła odległych młodych gwiazd i galaktyk.
Astronauci
naprawili Advance Camera for
Surveys i Space Telescope
Imaging Spectrograph (spektrograf obrazujący), które
miały problemy z zasilaniem. STSI przestał działać w 2004, a kamera ACS
od 2007 działała jedynie w zakresie ultrafioletowym. W czasie naprawy
dużym problemem była zapieczona śruba, którą trzeba było odkręcić, by
dostać się do zasilania STIS.
Teleskop Hubble'a
wystrzelono w 1990. Po
pierwszych obserwacjach wyszło na jaw, że kształt 2,4-metrowego lustra
głównego odbiega od projektowanego kształtu, dlatego w 1993 r. w
trakcie pierwszej misji serwisowej STS-61 zainstalowano moduł
korygujący COSTAR. Następne misje miały miejsce w 1997 (STS-82), 1999
(STS-103) i 2002 (STS-109, zainstalowano ACS). Po katastrofie promu
Columbia w 2003 r. następna misja serwisowa została zawieszona, a potem
kilkakrotnie odkładana. Teleskop Hubble'a jest jedynym kosmicznym
teleskopem serwisowanym przez astronautów.
Po szczęśliwym
zakończeniu misji STS-125 NASA
oraz
Europejska Agencja Kosmiczna przeprowadzają obecnie testy i kalibrują
nowe instrumenty teleskopu Hubble'a. Pierwsze zdjęcia powinniśmy
zobaczyć we wrześniu. HST ma działać do
2014 r., kiedy zastąpi go Kosmiczny
Teleskop
Jamesa Webba z lustrem o średnicy trzykrotnie
większej, który obserwować będzie kosmos w podczerwieni.
28 maja 2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada
Herschel i Planck w
drodze do L2
|
|
Fot. Start rakiety Ariane 5,
14 maja 2009, Gujana Francuska. Źródło: NASA
|
|
|
Fot. Docelowa orbita
satelitów Herschel i Planck. Źródło: NASA/ESA
|
 |
| Fot.
Satelita
Herschel. Źródło: ESA |
|
14 maja w Gujanie
Francuskiej nastąpił start rakiety Ariane 5, która wyniosła w
przestrzeń kosmiczną dwa satelity: Kosmiczne
Obserwatorium Herschela i Obserwatorium
Planck.
Start odbył się
zgodnie z planem: o 15:12 naszego czasu odpaliły
silniki rakietowe.
O 15:38 od rakiety odłączył się Herschel, a 2,5 min. później - Planck.
Wyniesienie satelitów przez jedną rakietę znacznie obniżyło koszt
operacji, ale zwiększyło ryzyko - w razie niepowodzenia zniszczeniu
uległby sprzęt wart 1,9 mld dolarów.
Dane telemetryczne potwierdziły, że misja przebiega zgodnie z planem.
Na satelicie Herschel uruchomiono Spectral and Photometric Imaging
Receiver (SPIRE), na Planck'u aktywowano chłodzenie do temperatury 4K
(-269C) instrumentu HFI (High Frequency Instrument). Docelowo HFI
będzie schłodzony do temperatury 0,1K (-272,9).
16 maja Herschel zadzwonił do domu przez... telefon komórkowy. Teleskop
wysłał na Ziemię testowy sygnał z odległości 280 tys. km używając tej
samej technologii co sieci komórkowe.
Dzięki idealnemu startowi, trajektoria satelitów wymagała jedynie kilku
manewrów korygujących . Następne zaplanowano na 5 czerwca i 2 lipca.
Punktem docelowym obu
satelitów jest punkt Lagrange'a L2,
w którym
równoważą się potencjały grawitacyjne Słońca i Ziemi. Punkt L2 znajduje
się w odległości 1,5 mln km od
Ziemi w kierunku przeciwnym od Słońca (4
razy dalej niż odległość Ziemia-Księżyc), dzięki czemu Ziemia będzie
chronić czułe detektory satelitów od promieni słonecznych. Herschel
będzie okrążał punkt L2 w odległości 800
tys. km, Planck po mniejszej
orbicie sięgającej 400 tys. km.
Swoje orbity docelowe osiągną po około
2 miesiącach podróży.
Herschel rozpocznie obserwacje już w drodze do
L2, Planck około miesiąc po dotarciu na orbitę. Detektory satelitów
chłodzone są nadciekłym helem3 i helem4 do temperatury 0,3K (Herschel)
i do 0,1K (Planck).
19 maja satelity
znajdowały się w odległości ponad 600 tys. km od
Ziemi. Ich wzajemna odległość wyniosła niemal 10 tys. km.
Kosmiczne Obserwatorium
Herschela
Średnica lustra: 3,5
m (największe lustro wyniesione w przestrzeń
kosmiczną)
Planowany czas misji: 3,5 roku
Wysokość: 7,5; szerokość 4 m.
Masa całkowita: 3300 kg
Napęd własny potrzebny do manewrów na orbicie: 246 kg ciekłej hydrazyny
Detekcja w
zakresie dalekiej podczerwieni (55—672 μm). W tym obszarze Kosmos
pozostaje
najmniej poznany.
Misja ma na celu wczesne etapy ewolucji gwiazd i galaktyk.
Obserwatorium
Plancka
Planowany czas misji 15 miesięcy, z możliwością przedłużenia o kolejny
rok
Wymiary: 4 m wys., 4,2 m śred.
Masa całkowita 1921 kg.
Detektory w zakresie od fali submilimetrowych do mikrofal.
Głównym zadaniem satelity jest pomiar niejednorodności mikrofalowego
promieniowania tła z dokładnością do 10-6 K i
rozdzielczością kątową
5 minut łuku (nasz Księżyc ma 30 minut łuku i taka rozdzielczość kątową
miał COBE - pierwszy satelita do badania promieniowania tła w latach
90. XX w.)
 |
 |
|
William Herschel (1738-1822)
|
Max Planck (1858-1947) |
William Herschel (1738-1822)
- angielski astronom królewski i
konstruktor teleskopów, odkrywca, promieniowania podczerwonego, Urana i
jego dwóch satelitów, księżyców Saturna - Enceladusa i Mimasa; odkrył
ruch Układu Słonecznego, obliczył wysokość gór na Księżycu, stworzył
katalog 2500 mgławic, 850 gwiazd podwójnych i wielokrotnych.
Max Planck
(1858-1947) - niemiecki fizyk, profesor uniwersytetów w Kolonii i
Berlinie, członek berlińskiej Akademii Nauk, laureat Nagrody Nobla
(1918).
Autor wielu prac z termodynamiki, współtwórca mechaniki kwantowej.
Opracował teorię promieniowania ciała doskonale czarnego, odkrył stałą
fizyczną nazwaną jego
imieniem. Uważany za ojca fizyki kwantowej.
Linki
do filmów i animacji:
Herschel i
Planck już osobno:
http://www.esa.int/esaCP/SEMKN80OWUF_index_1.html
Zdjęcia
- Ariane 5:
http://www.esa.int/SPECIALS/herschelplanck/SEMS87ZVNUF_mg_5.html
23 maja 2009
Źródło: ESA, NASA | Karolina Zawada
W podczerwieni
rządzą
odległe galaktyki
|
|
Fot. Start teleskopu BLAST na
biegunie południowym w grudniu 2006 r.
Źródło: BLAST
|
Badania prowadzone w
ciągu ostatnich dziesięciu lat pokazały istnienie
wielu masywnych, jasnych galaktyk na wysokich redshiftach. Wiedzę tą
wzbogaciły niedawno dane z teleskopu BLAST.
Teleskop BLAST (ang.
Balloon-borne Large-Aperture Submillimeter Telescope) to teleskop
wyniesiony za pomocą balonu w grudniu 2006 r. na Antarktydzie. Z
wysokości 36 km mógł
obserwować światło z odległych galaktyk na 3 długościach fal w
podczerwieni, które na powierzchni Ziemi pochłania nasza atmosfera.
Pomiary prowadzone na
falach submilimetrowych wskazują, że galaktyki na redshiftach od 1 do 4 przechodzą fazę
gwałtownego (w skali kosmicznej) tworzenia gwiazd. W pyłowych kokonach
tworzą się kolejne gwiazdy niewidoczne w zakresie optycznym. Tempo ich
tworzenia jest kilkaset razy większe
niż w naszym lokalnym-współczesnym Wszechświecie.
Połowa wysokoenergetycznego promieniowania tych młodych gwiazd jest
pochłaniana przez otaczające je gazowo-pyłowe chmury, które podgrzewają
się do temperatury 30K (-243 C). Następnie chmury ponownie emitują to
promieniowanie, ale już w zakresie podczerwonym. Połączny efekt
świecenia od wielu dalekich galaktyk dawał silne pozagalaktyczne tło
promieniowania. Obecne badania o wysokiej rozdzielczości łączące dane z
teleskopu-balonu BLAST, teleskopu kosmicznego Spitzer i teleskopu
Maxwell na Hawajach, separują tło na promieniowanie pochodzące od
różnych odległych galaktyk. Okazało się, że ponad 70% światła podczerowonego pochodzi z
galaktyki na z ≥1.2
Rozkład jasności źrodeł obserwowanych w podczerwieni (w zakresie 24-850
µm) może zostać użyty do weryfikowania modeli formowania i
ewolucji pyłowych galaktyk aktywnie tworzących gwiazdy.
23 kwietnia 2009
Źródło: Nature, Vol. 458 | Karolina Zawada
Six-Degree Field Galaxy
Survey
|
|
Fot. Mapa pobliskiego
Kosmosu. Kolory odpowiadają odległości - fioletowe to obiekty nam
bliskie, czerowne sięgaja odległości 2 miliardów lat świetlnych.
Najważniejsze struktury zostały podpisane.
Źródło:
Anglo-Australian Observatory
|
Właśnie powstała
bardzo szczegółowa mapa galaktyk znajdujących się w
odległości do około 2 miliardów lat świetlnych od Ziemi, czyli - w
skali
astronomicznej - w naszym sąsiedztwie
Mapa Six-Degree Field Galaxy Survey
(6dFGS) powstała dzięki obserwacjom
przy użyciu 1,2-metrowego teleskopu Schmidta należącego do Anglo-Australian
Observatory we wschodniej Australii.
Najnowsze pomiary są szersze, ale badają otoczenie bliższe nam niż
poprzednie, zakrojone na szeroka skalę badania pod nazwą Sloan Digital
Sky Survey. Obserwacje 6dFGS pokrywają dwa razy większą powierzchnie
nieba niż
SDSS.
Zmierzono pozycję ponad 110 tys.
galaktyk, co stanowi ponad 80%
galaktyk widocznych na półkuli południowej do odległości ok. 2
miliardów lat świetlnych (czyli do redshift z = 0.15).
Badania pokazały szczegółowo galaktyki ułożone w łańcuchy, tworzące
gromady oraz ponad 500 pustek, czyli obszarów, w których galaktyk nie
widać.
Podjęto również próbę rozseparowania dwu ruchów, które składają się na
obserwowany ruch galaktyki - ruch będący wynikiem oddziaływania
grawitacyjnego (ruch własny) oraz ruch wywołany rozszerzaniem
Wszechświata. Dla około 10% mierzonych galaktyk próbuje się oddzielić
te dwie składowe prędkości. Jak dotychczas są to największe badania
ruchów własnych galaktyk. Znając natomiast ruch galaktyk można zmierzyć
siły grawitacyjne jakie między nimi działają i stworzyć mapę rozkładu
materii - tej świecącej i tej niewidocznej.
Jak mierzy się ruch
własny galaktyk? Porównuje się odległość do
galaktyki wyliczoną z pomiaru przesunięcia ku czerwieni w widmie
obiektu z odległością wyznaczoną na podstawie wewnętrznych własności
galaktyki uzyskanych z pomiarów szerokości linii widmowych w galaktyce.
Od pomysłu do realizacji tego projektu minęło niemal 10 lat. Specjalnie
do tych badań wybudowany spektrograf mierzył jednocześnie aż 150 widm.
Próbka obserwowanych galaktyk została wybrana na podstawie danych z
Katalogu Źródeł Rozciągłych 2MASS (2 Micron All
Sky Survey) - atlasu źródeł rozciągłych widocznych w podczerwieni.
Wybrano ten
katalog, ponieważ fale
podczerwone lepiej przenikają przez pył niż światło widzialne.
10 kwietnia 2009
Źródło: Spaceflightnow.com | Karolina Zawada
Dlaczego pewien
mikrokwazar zaprzestaje produkcji?
|
|
Fot. Układ podwójny czarna
dziura - gwiazda. W stanie a
widoczny jest wyraźny wąski dżet
namagnetyzowanej plazmy, jasność oraz tempo akrecji materii na dysk są
niewielkie. W stanie b jasność
dysku akrecyjnego rośnie, a pojawiający
się w zewnętrznych częściach dysku wiatr wstrzymuje dopływ materii do
dżetu, który zanika.
Źródło: Nature
|
Wiatry z dysków
akrecyjnych jako mechanizm
tłumienia dżetów w mikrokwazarze GRS 1915+105
to tytuł z artykułu opublikowanego 26 marca w czasopiśmie Nature,
w którym autorzy próbują rozwiązać zagadkę powstawania i tłumienia
dżetów w mikrokwazarach.
Mikrokwazary to
czarne dziury o masach gwiazdowych z relatywistycznymi dżetami -
strugami materii, które wypływają z okolic czarnej dziury z prędkością
zbliżoną do prędkości światła.
Skąd nazwa mikrokwazary? Część czarnych dziur o masach gwiazdowych
wysyła w przestrzeń, podobnie jak kwazary, silne dżety gazu widoczne w
promieniowaniu radiowym. W odróżnieniu od kwazarów, których masa sięga
milonów mas Słońca, masa mikrokwazarów jest rzędu kilku-kilkunastu mas
Słońca. Mikrokwazary naśladują zachowanie kwazarów i aktywnych jąder
galaktyk. Ponieważ są znacznie mniejsze, procesy fizyczne wokół
czarnych dziur o masach gwiazdowych zachodzą o rzędy wielkości szybciej
niż wokół ich odległych supermasywnych odpowiedników, dlatego
mikrokwazary stanowią idealne laboratorium, w którym śledzić można
ewolucję dysków akrecyjnych oraz formowanie dżetów. Dyski akrecyjne
formują się wokół czarnej dziury na skutek przyciągania przez nią
materii z jej towarzysza. Takim przykładem jest obiekt w naszej
Galaktyce o nazwie GRS 1915+105, który jest układem podwójnym
złożony z czarnej dziury o masie równej 14 masom Słońca oraz gwiazdy
ciągu głównego, z którego czarna dziura „wysysa” materię tworząc wokół
siebie dysk akrecyjny. Supermasywne czarne dziury pobierają materię z
całej macierzystej galaktyk.
Mikrokwazary
przechodzą różne cykle aktywności - od wysokiej akrecji materii i dużej
jasność - wówczas obserwuje się emisję wysoko- i niskoenergetycznego
promieniowania X (twardego i miękkiego), aż do niskiej akrecji i małej
jasności - wówczas wysokoenergetyczne promieniowanie X przewyższa
niskoenergetyczne. Układ GRS 1915+105 jest również zmienny w czasie, a
tempo zmian waha się od sekund do miesięcy. Obserwowano 14 rożnych
konfiguracji obiektu, które są wynikiem oddziaływania dysku akrecyjnego
na dżety. Niestety, natura tych procesów pozostaje nieznana. GRS
1915+105 jest silnym źródłem promenowania rentgenowskiego. Obserwacje
satelity Chandra pokazały, że gdy mikrokwazar przechodzi ze
stanu wysokoenergetycznego do niskoenergetycznego, pojawia się gorący
wiatr w zewnętrznych obszarach dysku akrecyjnego, rozwiewa część dysku
i zatrzymuje przypływ materii do dżetu - dżet zanika. Wiatr pozbawia
dżet dopływu materii, a gdy zamiera, dżet może pojawić się na nowo.
Wiele kwazarów
obserwowanych jest jedynie w niskoenergetycznym stanie - nie oznacza to
jednak, że jest to ich jedyny stan, ale że skala czasowa zmian jest
znacznie większa niż w przypadku mikrokwazarów. Aby więc poznać naturę
kwazarów, obserwuje się ich mniejszych kuzynów, w których procesy
zachodzą o 6-8 rzędów wielkości szybciej – godzinne zjawisko gwiazdowej
czarnej dziury będzie trwać 10 tys. lat w jej supermasywnym
odpowiedniku.
Mikrokwazary
promieniują w szerokim spektrum - od fal radiowych po promieniowanie
gamma. Dlaczego? Bo mają różne źródła energii: ultrafiolet i miękkie
promieniowanie X emitowane jest przez dysk akrecyjny, twarde
promieniowanie X przez koronę dysku złożoną z bardzo gorącej plazmy,
emisję radiową generuje wąski dżet plazmy z silnym polem magnetycznym.
Obserwacje Chandry
w promieniach X pokazały również, że dżety oraz wiatr unoszą tę samą
ilość materii z czarnej dziury. To oznacza, że czarna dziura w jakiś
sposób reguluje tempo akrecji - raz wyrzuca masę poprzez dżety a raz
poprzez wiatr z dysku akrecyjnego. Taka samoregulacja jest często
dyskutowana, gdy mowa o supermasywnych czarnych dziur, ale jest to
pierwsza obserwacja, która potwierdza to zjawisko dla gwiazdowych
czarnych dziur. Jest to zatem kolejny dowód, że czarne dziury gwiazdowe
i supermasyme zachowują się podobnie (uwzględniając oczywiście różnice
w tempie procesów).
Dane z Chandry mogą
pomóc odpowiedzieć na pytanie: dlaczego dżety zanikają i jak czarna
dziura reguluje ich powstawania i wzrost? Dlaczego dżety pojawiają się
znów, gdy wiatr w dysku przestaje wiać? W jaki sposób materia opadająca
na czarną dziurę nie przekracza horyzontu zdarzeń (granicy zza której
nic nie wróci) i ucieka w przestrzeń w postaci relatywistycznych
dżetów? Pytań nie brakuje. Badania trwają.
31 marca 2009
Źródło: Nature | Karolina Zawada
Inauguracja
Międzynarodowego Roku Astronomii w Toruniu

W dniach 18 - 26 luty 2009 w Toruniu trwały wydarzenia otwierające
Międzynarodowy Rok Astronomii w Polsce.
Tydzień pełen wrażeń
rozpoczęło 18 lutego
otwarcie wystawy prac Jacka
Drążkowskiego "Astrożarty, czyli z czego
śmieją się astronomowie". Wystawa
była owocem wieloletniej współpracy Jacka Drążkowskiego z
dwumiesięcznikiem Urania-Postępy
Astronomii, które wzbogaca swoimi rysunkami. Jacek Drążkowski
od lat opracowuje graficzny wygląd Uranii
i tworzy jej skład
komputerowy. Wystawę otworzył dyrektor Dworu Artusa Marek
Pijanowski, a głos zabrali dr Maciej Mikołajewski - spiritus movens
całego wydarzenia oraz prof. Edwin Wnuk - prezes Polskiego
Towarzystwa Astronomicznego. Jacek Drążkowski przedstawił historię
powstawania swoich rysunków i oprowadził gości po wystawie.
Z inicjatywy
prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Świeckiej „Astrożarty”
goszczą obecnie w Świeciu nad Wisłą w Izbie Regionalnej Ziemi
Świeckiej. Wystawa rysunków połączona jest z wystawą minerałów
i meteorytów, wśród których największe zainteresowanie wzbudził
meteoryt „Świecie”. Prace J. Drążkowskiego oglądać będzie
można również w Grudziądzu i Olsztynie. Zainteresowanych
sprowadzeniem „Astrożartów” do innych miejscowości prosimy o
kontakt z Orionem.
Na zakończenie
wieczoru w kawiarni "Struna Światła" w Domu Artusa
uczniowie z III Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej z
Lublina przedstawili happening "Po prostu błyszcz".
Pomysłowo i dowcipnie zrealizowane przedstawienie wyszło spod pióra
Macieja Siedleckiego z klasy III d. Rolę jurorów zagrali Mateusz
Wróblewski, Maciej Mazur i Karol Iwaniak, Gwiazdę zagrała
Katarzyna Lisek, Galaktykę - Anna Wójcik, a w rolę skrzywdzonego
Plutona wcieliła się Małgorzata Patryn. Do tej trupy aktorskiej z
klasy III d dołączyła pierwszoklasistka Monika Szymczyk grająca
Supernową. Światła zgasły a na scenę wkroczyli młodzi
aktorzy...
Jury przeprowadzało casting do
wielkiego show.
Pierwsza kandydatka to
Gwiazda: - Jestem zbudowaną z materii międzygwiazdowej
gwiazdą typu
O.
Jury: - Gwiazdy typu O szybko się wypalają...
Gwiazda: - W życiu nie ma czasu na nudę! Za nic nie
zamieniłabym się z
tymi typu M czy K.
Druga kandydatka to Galaktyka.
Jury: - Galaktyka
jak ta lala...
Galaktyka: - Jest
nas wiele tysięcy!
Jury: - No, to ten
casting trochę
potrwa....
Trzecia kandydatka to również kobieta i to bardzo
atrakcyjna.
Jury: - Trochę
sfeminizowany ten
casting... Jak cały Wszechświat. Pani imię?
Kandydatka: - Supernowa!
Czwarty kandydat
wygląda niepozornie:
Jury: - Imię?
Kandydat: -
Pluton... Zdegradowali
mnie... Jak ja się teraz na imprezie pokażę..... Tak, tak,
skończyło się rumakowanie.
To
tylko migawka z przedstawienia,
które wzbudziło wielki aplauz publiczności. Mamy nadzieję, że
trupa młodych aktorów będzie działać nadal, bo talentu im nie
brakuje. Opiekunce całego przedsięwzięcia - nauczycielce fizyki
pani dr Reginie Zawiszy - Winiarczyk serdecznie gratulujemy i życzymy
dalszych sukcesów.
19 lutego
jak co roku na Rynku
Staromiejskim pod pomnikiem Mikołaja
Kopernika zostały złożone kwiaty.
Następnie pochód władz uczelni, senatorów i świeżo upieczonych doktorów
UMK udał się na dalsze uroczystości do auli uniwersyteckiej, gdzie
wręczono dyplomy doktorów oraz doktorów habilitowanych prawie 200
naukowcom.
Nadano tytuł honorowego doktora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika prof. Mieczysławowi Jarońcowi.
Profesor Jaroniec specjalizuje się m.in. w syntezie, modyfikacji i
zastosowaniach materiałów mezoporowatych. Jest najczęściej cytowanym na
świecie polskim chemikiem. Na Święcie Uczelni głos zabrał JM Rektor UMK
prof. Andrzej Radzimiński i prof.
Ryszard Legutko, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP
Lecha Kaczyńskiego.
Planeterium im. Wł.
Dziewulskiego przygotowało dla
Torunian pokaz "Toruń - Miasto Kopernika" w reżyserii Stanisława
Rokity.
Wieczorem przy
fontannie Cosmopolis odsłonięto rzeźbę
plenerową "Planetoida 12999 Toruń". Jest to pierwszy w świecie
pomnik postawiony planetoidzie, a jego autorką jest młoda rzeźbiarka,
doktorantka UMK, Paulina Kaczor-Paczkowska.
Torunianie mogli podziwiać pokaz sztucznych ogni i obserwować
najjaśniej w tym roku świecącą Wenus przez teleskopy przywiezione z
Piwnic przez astonomów.
Na zakończenie
wieczoru w Planetarium prof. Tadeusza
Michałowski z Poznania wygłosił wykład pt. "Jak wygląda planetoida
12999 Toruń".
Odkrywcą planetoidy jest prof. Ted Bowell. Numer prowizoryczny
planetoidy to 1981 QJ2. Pod tą nazwą kryje się rok i miesiąc odkrycia -
30 sierpnia 1981 r. Prof. Michałowski porosił Teda Bowella, aby jako
odkrywca, który ma prawo nadawać nazwy odkrytym planetoidom, nazwał
obiekt 12999 mianem Toruń. I tak się stało.
Wiemy, że obiekt ma średnicę ok. 5-10 km i okrąża Słońce w pasie
asteroid w ciągu 3,5 roku.
Prof. Michałowski przypomniał zebranym, że Mały Książe - bohater
książki Antoine de Saint-Exupéry'ego, mieszkał również na planetoidzie
o nazwie B612. Obecnie odkrywa się ok. 10 tys. planetoid rocznie. Ted
Bowell odkrył ponad 500 asteroid. Na niebie krąży już planetoida
Kraków, Gdańsk, Warszawa a także planetoida Woszczyk, Michałowski,
Kwiatkowski, Kryszczyńska - nazwy nadane na cześć polskich naukowców.
Nie wiemy jak
dokładnie wygląda planetoida Toruń, ale zdjęcia innych
planetoid, takich jak Ida, Daktyl, Eros, Itokawa uzyskane przez sondy
NEAR, Hayabusa czy Rosetta, dają nam pogląd jak planetoida Toruń może
wyglądać. Ta wiedza pozwala nam stwierdzić, że rzeźba plenerowa Planetoida
12999 Toruń nie jest jedynie wizją artystyczną, ale całkiem
prawdopodobnym odzwierciedleniem rzeczywistej planetoidy - oczywiście w
pomniejszeniu.
Więcej
o planetoidzie 12999 Toruń na stonach PTA.
20 lutego
odbył się koncert
uniwersytecki. Toruńska Orkiestra Symfoniczna dyrygowana przez Rubena
Silvę wykonała Symfonię Es-dur "Mercury" Josepha Haydna, "Planetoidę
12999 Toruń" toruńskiej artystki Magdaleny Cynk (prawykonanie), a wraz
z Chórem Akademickim - "Glorię" współczesnego angielskiego kompozytora
Johna Ruttera. Po koncercie goście mogli popatrzeć w niebo przez
teleskopy - studenci UMK (Koło Naukowe Studentów Astronomii) oraz
miłośnicy astronomii przygotowali pokazy Wenus, której blask właśnie w
nocy z 20 na 21 lutego był najjaśniejszy.
21 lutego
w Ratuszu Staromiejskim
miała miejsce polska premiera filmu "Tajemnica kodu Kopernika"
w reżyserii Michała Juszczakiewicza. Film dokumentalny
przedstawia poszukiwanie grobu Mikołaja Kopernika w archikatedrze we
Fromborku, nieudane poszukiwania grobu wuja Astronoma, Łukasza
Watzenrode oraz badania materiału genetycznego prowadzone w Szwecji.
Głównym narratorem filmu jest p. Beata Jurkiewicz kierująca
ekipą badawczą.
Po filmie prof. Krzysztof Mikulski z UMK poprowadził panel dyskusyjny,
w którym udział wzięli: kierujący pracami poszukiwania grobu Kopernika
prof. Jerzy Gąssowski z Akademii Humanistycznej im. Aleksandra
Gieysztora w Pułtusku, inspektor Dariusz Zajdel, który
zrekonstruował wygląd twarzy 70-letniego Kopernika na podstawie
znalezionej czaszki, ks. biskup dr Jacek Jezierski - sprawca
prowadzonych badań, prof. Wiesław Bogdanowicz, genetyk, który
przeprowadzał badania DNA czaszki i skontaktował grupę badawczą z
genetykami szwedzkimi, dr Jerzy Sikorski, który ustalił
prawdziwe miejsce spoczynku Astronoma oraz biorący udział w pracach
archeolog prof. Władysław Duczko.
W Uppsali znajduje
się księgozbiór Kopernika
zrabowany przez Szwedów w czasie potopu szwedzkiego. Profesor
astronomii Göran Henriksson zaproponował, by poszukać materiału
genetycznego właśnie w tych księgach. W "Kalendarzu Rzymskim"
Johhannesa Stöfflera znaleziono kilka włosów. W woluminie tym znajdują
się również liczne odręczne notatki poczynione przez Kopernika.
Porównano DNA zęba wydobytego z czaszki z DNA znalezionych włosów - na
99% należały do jednego i tego samego człowieka. Zatem wiemy, że
Kopernik został pochowany przy ołtarzu św. Andrzeja, który dziś nosi
nazwę ołtarza św. Krzyż
Z zęba wydobytego z
czaszki Kopernika udało się
uzyskać chromosom Y, czyli informacje z linii męskiej. W czaszce brak
przednich zębów - jedynek i dwójek - grabarz kopiąc grób dla następnych
kanoników wybił je łopatą. Doktor Sikorski dodała, że z badaniami
trzeba było poczekać, aż Jacek Jezierski skończy liceum w Olsztynie,
wybierze stan duchowny i w końcu zostanie biskupem i gospodarzem
katedry fromborskiej.
W Olsztynie trwają pracę poszukiwawcze pavimentum, na którym Kopernik
dokonywał obserwacji.
W czerwcu odbędzie się we Fromborku pochówek znalezionych szczątków
doczesnych Mikołaja Kopernika.
Na koniec
uroczystości w Ratuszu, w imieniu
Fundacji Planetarium i Muzeum Mikołaja Kopernika, pani Nina
Mazurkiewicz już po raz 19 przekazała muzeum dary. Muzeum wzbogaciło
się również o wydane przez pana Krzysztofa Młotkowskiego faksymile
brewiarza staroniderlandzkiego. Następnie goście wysłuchali koncertu
zespołu instrumentów dawnych Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego "Ars
Nova".
Po koncercie Naukowe
Koło Astronomów i miłośnicy
astronomii przygotowali pokazy nieba - tak jak 400 lat temu Galileusz
jako pierwszy obserwował fazy Wenus, tak i teraz Torunianie mogli
podziwiać piękny sierp Gwiazdy Wieczornej.
Do obchodów
rocznicy urodzin
Kopernika w Toruniu i inauguracji Roku Astronomii został też
włączony coroczny wykład im. Profesora Aleksandra Jabłońskiego.
26
lutego, przy wypełnionej po brzegi 1000 osobowej widowni auli
uniwersyteckiej, mieliśmy przyjemność wysłuchać wykładu ks.
prof. Michała Hellera pt. "Czas człowieka i czas
Wszechświata". Ksiądz Heller jest profesorem Ośrodka Badań
Interdyscyplinarnych Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i
laureatem Nagrody Templetona za pokonywanie barier między nauka a
religią (Urania-Postępy Astronomii, 3/2008). Profesor, jak zawsze,
w ciekawy sposób przybliżał nam tajemnice Kosmosu.
To dopiero początek
obchodów
Międzynarodowego Roku Astronomii. Zachęcamy wszystkich do
sprawozdań z wydarzeń we wszystkich miejscach w naszym kraju. Na
stronie www.astronomia2009.pl
można znaleźć informacje o przeszłych
i przyszłych atrakcjach astronomicznych w Polsce.
Więcej zdjęć w Galerii zdjęć Sebastiana
Soberskiego:
Inauguracja
w Toruniu - Planetoida Toruń 12999. Obserwacje Wenus przy fontannie
Cosmopolis, 19 luty
Obserwacje
Wenus po koncercie przed Aulą UMK, 20 luty
Obserwacje
Wenus na Rynku Staromiejskim, 21 luty
20-27 luty 2009
Karolina
Zawada
Zderzenie satelitów
|
|
Fot. Trajektorie zespołu
satelitów Iridium.
|
10 lutego we wtorek 790
km nad północną Syberią doszło do zderzenia dwu satelitów -
amerykańskiego komerycjengo satelitę Iridium oraz nieczynnego
już rosyjskiego satelity Kosmos 2251.
Sieć amerykańskich detektorów wykryła pozostałości
po kolizji.
W wyniku zderzenia powstało około 600 odłamków, które
"wzbogaciły" kosmiczne wysypisko krążące wokół Ziemi złożone z około 18
tys. śmieci. Taką ilość monitoruje amerykański STRATCOM, a rozmiary
najmniejszych śmieci to ok. 10 cm.
Jego główne zadanie to analiza, czy kosmiczne pozostałości nie stanowią
zagrożenia, przede wszystkim, dla misji załogowych.
Na razie nie ma niebezpieczeństwa dla innych - czynnych - obiektów
wokół Ziemi, ale gwarancji nikt dać nie może. Teleskop Hubble'a
znajduje się na wysokości 600 km, a Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (z
trojgiem astronautów na pokładzie) na wysokości 350 km nad
Ziemią. W razie stwierdzenia realnego niebezpieczeństwa, stacja będzie
mogła zrobić unik, by nie doszło do zderzenia z którymś z odłamków.
Kosmos 2251 to rosyjski satelita wojskowy
wystrzelony w 1993 r. a od ponad 10 lat nieczynny. Amerykański satelita
był jednym z 66 satelitów komunikacyjnych należacych do firmy Iridium
Satellite LLC, która zajmuje się telefonią satelitarną. W latach
1997-2002 wystrzelono 95 satelitów Iridium, z których część uległa
awarii.
Satelita ważył niecałe 700 kg. Jego pracę zastąpią pozostałe na orbicie
satelity.
Większość szczątków kolizji spali się w ziemskiej atmosferze.
Jest to pierwszy wypadek tego typu w historii badań i użytkowania
przestrzeni kosmicznej. Wcześniej doszło do trzech zderzeń wśród
monitorowanych obiektów, ale były one znacznie, znacznie mniejsze.
13 luty 2009
Źródło: Spaceflight Now | Karolina Zawada
Pracowite łaziki
Misja amerykańskich
łazików Spirit i Opportunity miała trwać trzy miesiące. W styczniu
minął piąty rok pracy robotów.
Spirit wylądował na Marsie 4 stycznia 2004
r. w kraterze Gusieva, Opporunity 24 stycznia 2004 r. na
równinie Meridiani Planum blisko równika, po przeciwnej
stronie.
NASA zdecydowała wysłać dwa roboty - Spirit i Opportunity, czyli Mars
Exploration Rover-A i Mars Exploration Rover-B - aby zwiększyć szansę
na powodzenie akcji. Pierwszym dużym niebezpieczeństwem było dostanie
się na powierzchnię Marsa - łaziki opadały na spadochronach, a upadek
niwelowały ogromne poduszki powietrzne. Wszystko przebiegło dobrze i,
choć były chwile grozy, MER-A i B pracują do dziś.
Wiedza o Czerwonej Planecie, która dziś posiadamy,
pochodzi w większości z badań dwu małych łazików.
Spirit i Opportunity dokonywały kolejnych odkryć wspinając sie na
wzgórza, badając kratery i pokonując piaszczyste wydmy. Przemierzyły
ponad 20 km. Dzięki nim wiemy, że w zamierzchłych czasach Mars podobny
był do Ziemi. Wiemy, że na powierzchni Marsie była woda, otwory
hydrotermalne, które tworzyły miejsca określane jako nadające się do
zamieszkania. Meridiani Planum miała stanowić niegdyś słone morze.
Wciąż nie wiemy, na Marsie było życie? Dlaczego Mars uległ zmianom?
Jeśli rzeczywiście się zmienił, czy to samo przytrafi się naszej
planecie?
Opportunity zmierza obecnie do krateru
Endeavour, ogromnego krateru oddalonego o ok. 11 km na południe od
łazika. Podróż może zabrać dwa lata. W drodze łazik przystaje, by badać
skały, a przypuszcza się, że na swojej drodze będzie napotykał na coraz
młodsze warstwy skał. Spirit od 2006 r. bada skalisty płaskowyż, który
uważany jest za miejsce dawnych źródeł termalnych.
Wysyłając roboty na Marsa, astronomowie byli
optymistami, ale przetrwanie trzech marsjańskich zim przerosło
oczekiwania największych entuzjastów.
Jednak surowy klimat dał się we znaki łazikom. Pył, który pokrył panele
słoneczne Spirita, zmniejszył ich wydajność do 25%. Trzy lata temu
łazik uszkodził przednie prawe koło, więc teraz jedzie tyłem, bo
łatwiej "chore" kółko ciągnąć niż pchać.
Nieczynne kółko zostawia za sobą płytki rów odsłaniając krzemionkę,
która ma być dowodem istnienia w przeszłości źródeł termalnych.
Z powodu uszkodzeń ruchy ramienia Opportunity są również ograniczone.
Spektrometry cierpią z powodu pyłu i wyczerpującego się zasilania.
Jednak dopóki roboty będą sprawne, prace badawcze będą kontynuowane.
Na początku misji w 2004 r. pracowało nad nią
około 300 ludzi. Nadal czuwa nad nią około 100 naukowców i inżynierów
związanych z Jet Propulsion Laboratory. Roczny koszt pracy obu łazików
wynosi 20 milionów dolarów.
|
|
Fot. Panorama widziana przez
Opportunity w listopadzie 2008 r. po przejechaniu ponad 13 km od
momentu wylądowania. Obraz stworzony z 276 zdjęć. Źródło: NASA/JPL/Cornell.
|
9 luty 2009
Źródło: Spaceflight Now | Karolina Zawada
COROT-Exo-7b najmniejsza
planeta typu ziemskiego
|
|
Fot. Satelitę CoRoT (ang.
planetary convection, rotation and transits) wyniesiono na orbitę
okołoziemską w grudniu 2006 r. Posiada teleskop o średnicy 27 cm, który
bada niewielkie zmiany blasku pobliskich gwiazd. Źródło: www.obspm.fr
|
|
|
Fot. Spadek jasności gwiazdy
może być wywołany przejściem planety przez tarczę gwiazdy, gdy planeta
ją okrąża. Źródło www.esa.int.
|
COROT, francuski
teleskop kosmiczny, odkrył najmniejszą planetę typu ziemskiego poza
Układem Słonecznym. Planeta ma średnicę 1,7 średnicy Ziemi i
okrąża gwiazdę podobną do Słońca w ciągu 20 godzin. Temperatura planety
jest tak wysoka (1000-1500oC), że zewnętrzną wartstwę
stanowi płynna lawa lub para wodna.
Jak dotąd wiemy o istnieniu 330 planet pozasłonecznych, a
większość z nich to giganty podobne do Jowisza czy Neptuna.
Planeta COROT-Exo-7b została odkryta, gdy
okrążając macierzystą gwiazdę, przesłoniła ją, zmniejszając tym samym
nieco jej blask.
Co ważne, mamy pewność, że COROT-Exo-7b jest planetą skalistą,
ale nie wiadomo, czy jest to planeta skalista pokryta płynną lawą, czy
jest to planeta skalisto-wodną; biorąc pod uwagę wysoką temperaturę,
byłoby to wówczas niezwykle wilgotne miejsce w Kosmosie.
Teleskop COROT zaprojektowano specjalnie do
poszukiwań planet typu ziemskiego, które wyjątkowo trudno
zidentyfikować.
Po raz pierwszy udało się zmierzyć rozmiar planety typu ziemskiego, ale
nie znana pozostaje jej struktura wewnętrzna i gęstość.
4 luty 2009
Źródło: ESA | Karolina Zawada
|