Spójrz w niebo - styczeń 2007

Spojrzenie w styczniowe niebo 2007  

"Styczeń pogodny - wróży rok płodny"

Rozpoczyna się siódmy rok nowego tysiąclecia. Ziemia już w dniu 3 stycznia o godzinie 21 naszego czasu, w swym rocznym ruchu po orbicie, będzie najbliżej naszej gwiazdy, czyli w peryhelium, w odległości niewiele ponad 147 milionów km od Słońca. Jest to dla nas, mieszkańców północnej półkuli, pocieszający fakt, ponieważ coraz szybciej będzie się dzień wydłużał. Rzeczywiście, w styczniu w Krakowie, dnia przybędzie już 68 minut. W Nowy Rok, Słońce wzejdzie o godz. 7.39, a zajdzie o 15.48. Natomiast ostatniego stycznia, wschód Słońca nastąpi o godz. 7.15, a zachód o 16.32, zatem wtedy dzień będzie trwał 9 godz. 17 minut i będzie już dłuższy od najkrótszego dnia w roku (22 grudnia) o 72 minuty (zobacz także wschody i zachody Słońca w różnych miastach). Ponadto na pocieszenie Państwa, muszę tu przypomnieć, że kalendarzowa Zima na naszej półkuli jest najkrótszą porą roku. Trwa bowiem tylko, lub aż 89 - najczęściej śnieżnych i mroźnych - dni! Ponadto w dniu 20 stycznia o godz. 12.07, Słońce w ruchu rocznym po Ekliptyce, opuszcza znak Koziorożca i wstępuje w znak Wodnika.

W pierwszej dekadzie miesiąca będzie można zaobserwować, dysponując odpowiednimi przyrządami, nieco podwyższoną sporadyczną aktywność Słońca (plamy, rozbłyski - np. ostatnio 5 grudnia 2006) w czasie trwającego minimum między 23 i 24 cyklem aktywności naszej gwiazdy.

Ciemne bezksiężycowe noce, dogodne dla astronomicznych obserwacji, będziemy mieli na przełomie drugiej i trzeciej dekady miesiąca, bowiem kolejność faz Księżyca jest następująca: pełnia 3 stycznia o godz. 14.57, ostatnia kwadra 11 stycznia o godz. 13.45, nów 19 stycznia o godz. 5.01 i pierwsza kwadra 26 stycznia o godz. 00.01. W apogeum (najdalej od Ziemi) znajdzie się Księżyc 10 stycznia o godz. 17, a w perygeum (najbliżej Ziemi) będzie 22 stycznia o godz.14 (zobacz także wschody i zachody Księżyca w Krakowie).

Jeśli chodzi o planety, to Merkury znajduje się na niebie w pobliżu Słońca i w styczniu będzie niewidoczny.

Natomiast intrygująca swym blaskiem (-4 wielkość) Wenus, wystąpi w tym miesiącu w roli Gwiazdy Wieczornej. Dostrzec ją będziemy mogli praktycznie po połowie miesiąca, gdy z upływem dni będzie się wznosić coraz to wyżej (od 6 do 11 stopni) nad południowo-zachodnim horyzontem, po zachodzie Słońca. Przez teleskop widoczny będzie wąski sierp tajemniczej Wenus (mała faza) z niezwykle intrygującym "światłem popielatym" nocnej półkuli planety, którego natura wciąż czeka na wyjaśnienie.

Czerwonawy Mars, będzie mało atrakcyjny i trudny do zaobserwowania, bowiem tylko na początku stycznia, nad ranem, można go probować odnaleźć bardzo nisko nad wschodnim horyzontem (około 5 stopni), a ponadto jego jasność wyniesie zaledwie +1.5 wielkości gwiazdowej, później będzie coraz to gorzej.

Jowisza możemy obserwować również nad ranem, ale w odróżnieniu od Marsa, jego wysokość nad horyzontem systematycznie rośnie. Będzie się ponadto zdecydowanie wyróżniał na niebie jako obiekt bardzo jasny, -2.0 wielkości gwiazdowej. Wynagrodzi nam za to wczesne wstawanie, możliwość podziwiania jego gromadki czterech najjaśniejszych, galileuszowych satelitów, że nie wspomnę o wielkiej czerwonej plamie (nie jedynej zresztą) na jego tarczy.

Przez całą noc, w gwiazdozbiorze Lwa, widoczny jest Saturn o zerowej jasności, który zbliża się do opozycji (10 lutego). Ułatwia to znakomicie obserwacje systemu pierścieni, z przerwą Cassiniego, które można podziwiać nawet przez stosunkowo niewielki teleskop.

Na początku miesiąca można wieczorem próbować obserwować Urana (+5.9 wielkość) w gwiazdozbiorze Wodnika, razem z Neptunem, znajdą się obie planety na niebie blisko Słońca, a zatem praktycznie będą niedostępne dla nas do obserwacji.

W tym miesiącu promieniują Kwadrantydy, w dniach 1 - 5 stycznia z maksimum 4 stycznia. Radiant meteorów leży (dla nas w zenicie) w gwiazdozbiorze Smoka. Nazwa roju pochodzi od nieistniejącego na współczesnych mapach nieba gwiazdozbioru Quadrans Muralis (Kwadrantu Ściennego), umieszczonego w początkach XIX wieku na granicy gwiazdozbiorów Smoka, Herkulesa i Wolarza. Można oczekiwać około 80 "spadających gwiazd" na godzinę, ale niestety obserwacjom będzie przeszkadzał Księżyc w pełni.

Dysponując wieczorem wolną chwilą spójrzmy w bezchmurne niebo, z najpiękniejszym gwiazdozbiorem zimowego firmamentu Orionem, nie bacząc na chłód a może i trzaskający mróz, bowiem przysłowie staropolskie mówi nam iż:

"Bój się w styczniu wiosny, bo marzec zazdrosny"
Adam Michalec



Wygląd nieba w Krakowie, w nocy z 3 na 4 grudnia o północy
z radiantem Kwadrantydów znajdującym się na granicy gwiazdozbiorów Wolarza i Smoka.