Spójrz w niebo - styczeń 2004

Spojrzenie w styczniowe niebo 2004  

Gdy w styczniu wilgotno i mglisto, to wiosna mokra a w lecie dżdżysto

Rozpoczynamy czwarty rok nowego stulecia, a będzie to zgodnie z regułą kalendarza gregoriańskiego rok przestępny. 4 stycznia o godzinie 19 Ziemia, w swym rocznym ruchu po orbicie będzie najbliżej naszej gwiazdy, czyli w peryhelium, w odległości niewiele ponad 147 milionów km od Słońca. Jest to dla nas, mieszkańców północnej półkuli, pocieszający fakt, ponieważ coraz szybciej będzie się dzień wydłużał. Rzeczywiście, w styczniu w Krakowie dnia przybędzie już o 66 minut. W Nowy Rok Słońce wzejdzie o godz. 7.39, a zajdzie o 15.48. Natomiast ostatniego stycznia, wschód Słońca nastąpi o godz. 7.16, a zachód o 16.31, zatem wtedy dzień będzie trwał 9 godz. 15 minut i będzie już dłuższy od najkrótszego dnia w roku (22 grudnia) o 70 minut (zobacz wschody - zachody Słońca w różnych miastach). Ponadto na pocieszenie musze przypomnieć, że kalendarzowa zima na naszej półkuli jest najkrótszą pora roku. Trwa bowiem tylko (lub aż) 89 dni, najczęściej śnieżnych i mroźnych! W dniu 20 stycznia o godz. 18.41 Słońce w ruchu rocznym po ekliptyce, opuszcza znak Koziorożca i wstępuje w znak Wodnika.

W ostatniej dekadzie miesiąca będzie można zaobserwować, dysponując odpowiednimi przyrządami, nadal podwyższoną aktywność Słońca (plamy, rozbłyski) w jedenastoletnim cyklu, którego początek (maksimum) przypadł na przełom stuleci. Obecny cykl aktywności Słońca, zgodnie z przyjęta w astronomii chronologią, nosi numer 23 (zobacz też Serwis Słońce).

Ciemne, bezksiężycowe noce, dogodne do astronomicznych obserwacji, będziemy mieli na przełomie drugiej i trzeciej dekady miesiąca, bowiem kolejność faz Księżyca jest następująca: pełnia 7.I. o godz. 17, ostatnia kwadra 15.I. o godz. 6, nów 21.I. o godz. 22 i pierwsza kwadra 29.I. o godz. 7. W apogeum (najdalej od Ziemi) Księżyc znajdzie się w styczniu dwukrotnie: 3.I. o godz. 21 i 31.I. o godz. 15, a w perygeum (najbliżej Ziemi) Księżyc będzie 19.I. o godz. 20.

Jeśli chodzi o planety, to praktycznie przez cały miesiąc nad ranem możemy próbować znaleźć Merkurego nisko nad południowo-wschodnim horyzontem, w godzinę przed wschodem Słońca, jako obiekt zerowej wielkości gwiazdowej (0 mag) (zobacz na poniższą mapkę nieba na 15 stycznia 2004, na godzinę 7 rano dla Krakowa. Merkury oznaczony jest zielonym symbolem. Powyżej zaznaczono położenie Plutona. Krawędź mapki to około 45 stopni). Natomiast jak zwykle intrygująca swym blaskiem (-4 mag) Wenus, znajduje się na wieczornym niebie, i z upływem dni wysokość planety nad horyzontem rośnie, a tym samym poprawiają się warunki do jej obserwacji. W dniu 24 stycznia dojdzie do złączenia planety z Księżycem na odległość 4 stopni. Czerwonawy Mars widoczny będzie w pierwszej połowie nocy w gwiazdozbiorze Ryb. Jego jasność maleje w ciągu miesiąca z +0.2 do +0.7 wielkości gwiazdowej. W dniu 28 stycznia dojdzie do jego zbliżenia z Księżycem na odległość 3 stopni. Jowisza możemy obserwować przez całą noc w gwiazdozbiorze Lwa jako obiekt -2.6 wielkości gwiazdowej, podziwiając jednocześnie jego gromadkę czterech tzw. galileuszowych najjaśniejszych satelitów. W dniu 12 stycznia dojdzie do złączenia Jowisza z Księżycem na odległość 2 stopni. W pierwszej połowie nocy w gwiazdozbiorze Bliźniąt widoczny jest Saturn o jasności -0.3 mag. Na początku miesiąca tarcza planety osiągnie największą obserwowaną średnicę w 2004 roku (21 sekund łuku czyli ponad 85 razy mniej niż średnica Księżyca w pełni), co jest związane z przebywaniem Saturna w opozycji, dokładnie w noc sylwestrową. Ułatwi to znakomicie obserwacje systemu jego pierścieni, z przerwą Cassiniego, które to pierścienie będzie można podziwiać nawet przez niewielki teleskop. Ponadto 7 stycznia do Saturna zbliży się Księżyc na odległość 4 stopni. Pozostałe planety przebywają na niebie blisko Słońca i praktycznie w styczniu są trudne do zaobserwowania.

W tym miesiącu promieniują Kwadrantydy, w dniach od 1 do 5, a ich maksimum przypada w nocy 3/4 stycznia. Radiant meteorów leży w gwiazdozbiorze Smoka (dla nas w zenicie). Nazwa roju pochodzi od nieistniejącego na współczesnych mapach nieba gwiazdozbioru Quadrans Muralis, umieszczonego w początkach XIX wieku na granicy gwiazdozbiorów Smoka, Herkulesa i Wolarza. Można oczekiwać około 80 spadających gwiazd na godzinę. Warunki do ich obserwacji w tym roku są złe, w związku z Księżycem podążającym do pełni.

Dysponując wieczorem wolną chwilą, nie bacząc na mróz, spójrzmy w bezchmurne niebo z najpiękniejszym gwiazdozbiorem zimowego firmamentu - Orionem. A staropolskie przysłowie mówi nam iż

Styczeń pogodny wróży rok płodny.

 
Adam Michalec