Trzy słoneczne rozbłyski X w 24 godziny !

Cztery obrazy z satelity NASA Solar Dynamics Observatory, przedstawiające rozbłysk słoneczny klasy X3.2, zarejestrowany późną nocą 13 maja. Mozaika rozpoczyna się w górnym, lewym rogu zdjęcia i przedstawia odpowiednio fotografie wykonane na długościach fali 304, 335, 193 i 131 angstremów. Patrząc na to zjawisko widoczne na różnych długościach fal naukowcy mogą badać własności materii słonecznej w różnych temperaturach. Dzięki temu być może dowiedzą się, co powoduje takie a nie inne rozbłyski. Źródło: NASA/SDO.

Kilka dni temu, 13 maja, Słońce wyemitowało najsilniejszy jak dotychczas w tym roku rozbłysk słoneczny, zaklasyfikowany jako rozbłysk X2.8. Dotychczasowy rekordzista, rozbłysk zaklasyfikowany jako X1.7, poprzedził go bezpośrednio – satelity uchwyciły go zaledwie 14 godzin wcześniej.

To jednocześnie już 16 silny rozbłysk tego typu w obecnym cyklu aktywności Słońca oraz trzeci co do wielkości w obecnym cyklu. Najsilniejszy taki rozbłysk miał z kolei miejsce 9 sierpnia 2011 roku. W ciągu kolejnych 24 godzin w dniu 13 maja Słońce wyprodukowało kolejny, jeszcze silniejszy rozbłysk (X3.2). Czy to zatem nie koniec? Jedno jest pewne – orbitalne obserwatoria słoneczne na bieżąco, czujnie monitorują sytuację. Jak na razie nic nam jednak zdaje się nie grozić, bowiem rozbłyski miały miejsce w takim obszarze Słońca, który nie jest teraz zwrócony bezpośrednio w stronę Ziemi.

Rozbłysk był związany z towarzyszącym mu, koronalnym wyrzutem masy (CME). Rozpoczął się on kilka godzin po rozbłysku i również nie był skierowany w stronę Ziemi. Eksperymentalne modele NASA wskazują, że obecny CME opuścił Słońce z prędkością około 2254 kilometrów na sekundę – to bardzo szybko jak na tego typu zjawiska. Może nawet dogonić w przestrzeni dwa wcześniejsze nieco słabsze koronalne wyrzuty masy, powiązane z wcześniejszymi rozbłyskami z tej samej doby. Tak połączony obłok rozgrzanego do wysokich temperatur materiału słonecznego przeleci w okolicy orbity obserwatorium kosmicznego Spitzera. Może również trafić w satelity STEREO-B i Epoxi – już poinformowani zostali o potencjalnym zagrożeniu ich kontrolerzy misji. Jeżeli będzie to konieczne, operatorzy mogą spowodować przejście tych sondę w tryb awaryjny – celem ochrony ich wrażliwych instrumentów przed plazmą słoneczną.

Dlaczego to może być tak groźne ? Koronalny wyrzut masy to wielki obłok plazmy, w którym pole magnetyczne jest bardzo silne. Ulega ono przyspieszeniu w obsarze korony Słońca, a następnie jest z dużą prędkością wyrzucane w przestrzeń międzynapletarną. Składa się głównie z naładowanych cząstek - elektronów i protonów. Wszystkie wyrzuty koronalne są skutkiem rekoneksji magnetycznej zachodzącej podczas rozbłysków lub protuberancji. Częstość ich występowania zależy od fazy cyklu aktywności słonecznej. Podczas minimum zjawiska te praktycznie zanikają, ale w maksimum ich częstość wzrasta nawet do kilku dziennie. Nieliczne z nich osiągają okolice naszej planety, a wtedy mogą powodować zaburzenia ziemskiej magnetosfery i w efekcie piękne zorze polarne - warto wypatrywać ich także teraz, nawet na terenie Polski. Bardziej intensywne wyrzuty mogą też jednak w rezultacie powodować uszkodzenia sieci energetycznych oraz zakłócać łączność radiową, głównie w zakresie fal krótkich. Fale uderzeniowe otaczające wyrzuty mogą też zmieniać trajektorie satelitów.


Liczba odsłon: 1227


Rozbłysk z 13 maja 2013 – najsilniejszy jak dotychczas w tym roku. Zdjęcie wykonane dla fali światła o długości 131 angstremów. Źródło: NASA/SDO