Zaobserwowano wyjątkowo silne rozbłyski radiowe

Magnetary mogą stanowić źródła ekstremalnie wysokoenergetycznych rozbłysków radiowych, dochodzących do nas z bardzo wczesnego Wszechświata. // Bill Saxton/NRAO/AUI/NSF

Astronomowie zaobserwowali niedawno cztery wysokoenergetyczne błyski radiowe, trwające przez kilka milisekund i przybywające do nas z obszaru odległego o miliardy lat świetlnych.

Dość tajemnicze błyski wykryte w dziedzinie fal radiowych wywołały wśród naukowców mnóstwo spekulacji i dyskusji na temat ich możliwego pochodzenia. Wiemy na pewno tyle, że pochodzą z odległości kosmologicznej, dla której Wszechświat liczył sobie zaledwie połowę swego obecnego wieku. Nie mogą one pochodzić z żadnych ziemskich źródeł promieniowania ani nawet z naszego Układu Słonecznego czy Galaktyki – ich energie wskazują na to, że powstały na skutek jakichś gwałtownych procesów, w które prawdopodobnie zaangażowane były gwiazdy neutronowe lub czarne dziury.

Badania pod przewodnictwem Dana Thorntona, doktoranta Uniwersytetu w Manchester, zdają się mówić, że rozbłyski wynikają z pewnych ekstremalnych zjawisk, z udziałem ogromnych ilości masy i energii. Dość silny, pojedynczy rozbłysk radiowy nieznanego pochodzenia, pochodzący spoza Drogi Mlecznej, zarejestrowano sześć lat temu, ale do dziś nikt nie wiem, czym on właściwie był i czy na pewno było to rzeczywiste zjawisko kosmiczne. Przez następne lata poszukiwano więc podobnych bardzo silnych, ale i bardzo krótkich zjawisk. Teraz, po znalezieniu czterech kolejnych, wiemy już ponad wszelką wątpliwość, że błyski takie rzeczywiście istnieją. Najdalszy z nich leciał do nas przez około 11 miliardów lat.

Co ciekawe, te odkrycia – których dokonano jedynie dzięki obserwacjom niewielkiego wycinka nieba – zdają się też sugerować, że jeden z zarejestrowanych sygnałów może powtarzać się co około 10 sekund. Według Michaela Kramera, dyrektora Max Planck Institute z Bonn, Niemiec, zjawiska te trwają przez jedną dziesiątą mrugnięcia okiem. Przy obecnej czułości naszych radioteleskopów musimy więc mieć sporo szczęścia, by namierzyć je we właściwym czasie. Jednak przy odpowiednio zaawansowanej technologii i znacznym czasie obserwacyjnym zjawiska te mogłyby być prawdopodobnie rejestrowane na całym niebie, każdego dnia.


Naukowcy z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Australii i Stanów Zjednoczonych wykorzystali 64-metrowy radioteleskop w Parkes (Australia) w celu pozyskania dokładniejszych danych obserwacyjnych. Astrofizyk Matthew Bailes z Uniwersytetu Swinburne (Melbourne) uważa, że za zarejestrowane rozbłyski radiowe mogą odpowiadać magnetyczne gwiazdy neutronowe – znane w skrócie jako magnetary. Są one teoretycznie w stanie emitować więcej energii, w ciągu kilku milisekund, niż nasze Słońce w ciągu 300 000 lat życia. To dziś najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie zaobserwowanych zjawisk.

Ale to nie wszystko – badacze rozbłysków sądzą, że ich badania dostarczą nam również możliwość zbadania właściwości przestrzeni znajdującej się pomiędzy Ziemią a miejscami, skąd błyski pochodzą. Do końca nie wiemy bowiem, z czego składa się przestrzeń kosmiczna pomiędzy odległymi galaktykami. Obecnie naukowcy koncentrują również swe wysiłki na znajdywaniu i rejestrowaniu podobnych zjawisk w czasie rzeczywistym.

Liczba odsłon: 1400