Narodziny
 Ziemia i Księżyc - pytania i odpowiedzi

 


Pytanie:

Dzisiaj w pewnej odległości od Księżyca widać świetlisty krąg o niejednorodnym świetle przypominającym tęczę. Co to za zjawisko?

od: Andrzej Jasiński

Odpowiedź:

Roman Ratajczak:

Choć ziemska atmosfera pełni bardzo ważną funkcję - chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem, to z drugiej strony stanowi duży problem w obserwacjach astronomicznych - pochłania, rozprasza i zmienia kierunek dochodzącego do obserwatora światła a także rozmywa obraz odległych obiektów. Jest również bardzo nieprzewidywalna, gdyż jej skład w danym miejscu może szybko się zmieniać.
Oprócz praktycznego znaczenia atmosfera dostarcza nam co dzień wiele wrażeń estetycznych. Często zabiegani nie zauważamy wielu zachodzących na niebie ciekawych zjawisk świetlnych. Obok bardzo spektakularnych towarzyszących wschodom i zachodom Słońca czy Księżyca, zorzy polarnej (na naszych szerokościach geograficznych rzadziej występującej), przelotu meteoru czy tęczy, występuje wiele innych, może mniej widowiskowych ale równie ciekawych zjawisk. Jednym z nich jest zaobserwowane przez Pana tzw. halo.
Halo może powstać wokół Słońca lub Księżyca podczas przejścia światła przez chmurę kryształków lodu. Każdy z kryształków działa jak pryzmat załamując i rozszczepiając przechodzące światło. Jeżeli kąt łamiący A (rys. 1a) takiego pryzmatu wynosi 60° to powstaje tzw. małe halo - tęczowy pierścień wokół Słońca czy Księżyca o promieniu 22°. Natomiast podczas przejścia światła przez lodowy pryzmat o kącie łamiącym 90° tworzy się tzw. duże halo o promieniu 46°.
Droga światła w  kryształkach lodu

Zorza polarna
Zorza polarna - zdjęcie wykonano w podpoznańskim Golęczewie (fot. W. Bryś)

Opis tych i innych zjawisk wzbogacony o wiele ciekawych fotografii można znaleźć na stronie http://www.interklasa.pl/meteo/zjawiska/

31 sierpnia 2005



Pytanie:

Co to jest czas?

od: Lenny (igorkrawczyk@wp.pl)

Odpowiedź:

Roman Ratajczak:

Pytanie bardzo trudne, odpowiedź prosta - nie wiadomo.
Spróbujmy jednak zebrać "szczątki" informacji na ten temat.

W naukach fizycznych czas traktuje się podobnie jak wymiar przestrzeni (czasoprzestrzeń). W celu wskazania punktu w takim wymiarze określa się system zliczania albo skalę czasu, która definiuje początek i jednostki.
Mechanika klasyczna traktuje czas jako wielkość absolutną, tzn. płynącą tak samo we wszystkich układach odniesienia. Relatywistyczna mechanika odrzuca czas jako absolutny, ponieważ pewne doświadczenia nie dają się pogodzić z tą teorią i wprowadza czas płynący różnie w różnych układach odniesienia.

Jednakże czas jest wyróżniony w stosunku do pozostałych wymiarów, gdyż - jak się wydaje - płynie od przeszłości do przyszłości. Z drugiej strony fizyka nie zawiera informacji o upływie czasu.
Problem "rozwiązał" A. Eddington wprowadzając termin "strzałki czasu" (1927). Wskaźnikiem kierunku upływu czasu jest kierunek wzrostu entropii (entropia - funkcja termodynamiczna, która jest miarą nieuporządkowania układu, tzn. wzrost entropii układu = wzrost nieporządku, chaosu w układzie). Z takiej definicji wynika, że skoro z upływem czasu rośnie nieuporządkowanie układu, to układ jakim jest nasz Wszechświat zmierza do chaosu.

Teraz nasze rozważania możemy przenieść na grunt filozofii, odejść od tematu i zadać równie trudne pytanie: skoro "bałagan" w naszym świecie powinien ciągle wzrastać, to skąd wzięły się w nim tak uporządkowane struktury jak organizmy żywe? A może jesteśmy tylko wybrykiem, zwykłą (a raczej niezwykłą) fluktuacją termodynamiczną w otaczającym nas i ciągle wzrastającym chaosie...

18 listopada 2004


Pytanie:

Wschody i zachody Słońca dla Warszawy i Bydgoszczy w dniu 16.01.2004 są odpowiednio o godzinach 7.38 i 7.54, a zachody o 15.54 i 16.02. To znaczy, że Słońce wschodzi w Bydgoszczy 16 min. później, a zachodzi tylko 8 min. później. Czy dzień w Bydgoszczy jest krótszy od dnia w stolicy o 8 minut, czy to błąd (Dane pochodzą z Internetu - pogoda).
od: Marian Sz. (marianszmania@wp.pl)

Odpowiedź:

dr Jacek Guzik:

Na szczęście to nie jest błąd. Momenty wschodu i zachodu Słońca zależą od współrzędnych geograficznych miejsca obserwacji. Zwykle myślimy, że jedynie długość geograficzna miejsca obserwacji ma znaczenie dla momentu wschodu czy zachodu - wiemy, że w miejscowościach położonych na wschód od nas Słońce wschodzi wcześniej niż u nas i wcześniej także zachodzi (Japonia zwana jest przecież Krajem Wschodzącego Słońca). Odwrotnie jest na zachodzie. Tam wschód Słońca (i zachód) spóźnia się względem tych zjawisk obserwowanych przez nas o 4 minuty na każdy stopień długości geograficznej (24 godziny dzielimy na 360 stopni). Jednakże oś obrotu Ziemi jest nachylona pod pewnym kątem do orbity Ziemi (czyli płaszczyzny ekliptyki), dzięki czemu mamy nie tylko pory roku, ale także dnie i noce polarne. Nachylenie to sprawia, że np. w czerwcu dzień trwa 12 godz. 10 min. na równiku natomiast na szerokościach powyżej koła podbiegunowego północnego Słońce nie zachodzi (dzień trwa 24 godz.), jednakże na szerokościach poniżej koła podbiegunowego południowego Słońce nie wschodzi (dzień trwa 0 godz.). Widzimy więc, że momenty wschodu i zachodu Słońca (zatem i długość dnia) zależą także od szerokości geograficznej miejsca obserwacji. Zależą one również od dnia w ciągu roku, co jest związane z tym, że Słońce zmienia swoje położenie wśród gwiazd. W okolicach równonocy wiosennej i jesiennej Słońce świeci w zenicie na równiku i długość dnia jest podobna dla wszystkich szerokości geograficznych (patrz tabelka poniżej dla 20 i 21 marca 2004 dla szerokości 0 N, 50 N, 55 N, 60 N i długości geograficznej Krakowa czyli 20 E). Została wybrana jednakowa długość geograficzna aby pokazać wpływ szerokości geograficznej na rozważane momenty.

 
0 N  50 N  55 N  60 N 
dzień  wschód  zachód  wschód  zachód  wschód  zachód  wschód  zachód 
20 5 : 44 17 : 50 5 : 43 17 : 54 5 : 43 17 : 55 5 : 42 17 : 56
21 5 : 43 17 : 50 5 : 41 17 : 55 5 : 40 17 : 57 5 : 39 17 : 58

Natomiast w pobliżu przesilenia letniego dzień trwa dłużej im dalej na północ leży miejsce obserwacji (patrz poniższa tablka dla 20 i 21 czerwca 2004).

 
0 N  50 N  55 N  60 N 
dzień  wschód  zachód  wschód  zachód  wschód  zachód  wschód  zachód 
20 5 : 37 17 : 45 3 : 30 19 : 52 3 : 00 20 : 22 2 : 15 21 : 07
21 5 : 38 17 : 45 3 : 30 19 : 53 3 : 00 20 : 23 2 : 15 21 : 07

Z odwrotną sytuacją mamy do czynienia w pobliżu przesilenia zimowego - im dalej na północ tym krótszy dzień. Sytuację tę obrazują dane dla 20 i 21 grudnia 2004 zawarte w tabeli.

 
0 N  50 N  55 N  60 N 
dzień  wschód  zachód  wschód  zachód  wschód  zachód  wschód  zachód 
20 5 : 33 17 : 41 7 : 35 15 : 40 8 : 02 15 : 13 8 : 41 14 : 34
21 5 : 34 17 : 42 7 : 35 15 : 40 8 : 02 15 : 13 8 : 41 14 : 34

Skoro rozważamy (w pytaniu) styczeń czyli miesiąc gdy Słońce świeci w zenicie na półkuli południowej, więc zgodnie z przewidywaniami dzień na wyższych szerokościach geograficznych północnych musi trwać krócej niż na niższych. Mam nadzieję, że rozumiemy teraz lepiej wpływ długości i szerokości geograficznej miejsca obserwacji na wschody i zachody Słońca.

20 maja 2004


Pytanie:

Od wielu lat poszukuję odpowiedzi na pytanie: jakie zjawisko jest odpowiedzialne za to, że w drugiej połowie grudnia na wschodzie dnia ubywa a jednocześnie na zachodzie dnia przybywa? W tablicach wschodów i zachodów Słońca Polskiego Towarzystwa Astronomicznego dla miejscowości Warszawa w dniu 17 grudnia wschód Słońca 7:39, zachód 15:23. W dniu 23 grudnia wschód 7:43, a zachód 15:26. W tym okresie długość dnia nie uległa zmianie, jednak na wschodzie ubyło 4 min, a na zachodzie przybyło 4 min. Do końca roku nadal ubywa dnia na wschodzie, ale więcej przybywa na zachodzie, w wyniku czego czas trwania dnia ulega wydłużeniu.
od: Krzysztof (krzysztof.wislinski@lb.mofnet.gov.pl)

Odpowiedź:

dr Adam Michalec:

Przedstawiony efekt wiąże się z tym, iż na codzień posługujemy się czasem średnim słonecznym (Greenwich), tzn. według tzw. słońca średniego,  poruszającego się jednostajnie po równiku niebieskim. W tym to czasie podawane są efemerydy wschodów i zachodów Słońca. Jednak Słońce prawdziwe porusza się po Ekliptyce, i to niejednostajnie, a więc czas mierzony jego ruchem (czy zegarem słonecznym) biegnie inaczej, nazywamy go czasem prawdziwym słonecznym. Zależność między czasem prawdziwym a średnim opisuje tzw. równanie czasu, które podaje poprawkę jaką trzeba dodać do czasu średniego by uzyskać czas prawdziwy słoneczny. W listopadzie różnica czasów dochodzi aż do 16 minut (patrz rysunek poniżej, z lewej strony).

Kliknij aby powiększyć

kliknij aby powiększyć

Równanie czasu w różnych dniach roku. Źródło: National Maritime Museum, Greenwich. Kliknij, aby powiększyć. Wpływ na równanie czasu ruchu Ziemi po elipsie (kolor niebieski) i nachylenia osi rotacji Ziemi do płaszczyzny jej orbity, czyli nachylenia ekliptyki do równika (kolor fioletowy). Kliknij, aby powiększyć

Na równanie czasu składają się dwie przyczyny (rysunek powyżej, z prawej strony):

W grudniu równanie czasu szybko się zmienia (maleje), 17. wynosi +3.8, a 26. już tylko +0.8. Jego dzienne zmiany są szybsze niż zmiana długości dnia. Momenty wschodów czy zachodów Słońca w tych dniach różnić się będą o 3 minuty, zgodnie z podanymi efemerydami (z dokładnością do podawanych zaokrągleń - jednej minuty). W czasie prawdziwym słonecznym momenty te byłyby prawie identyczne, ale pamiętajmy, że czas prawdziwy słoneczny biegnie niejednostajnie względem czasu atomowego. Czas średni słoneczny jest znacznie lepszym jego przybliżeniem.

Więcej na temat rachuby czasu można znaleźć np. w podręczniku "Astronomia w geografii" Jana Mietelskiego, PWN Warszawa, 1979 (i późniejsze wznowienia).

31 grudnia 2003


Pytanie:

Jak dalece okres obrotu Księżyca wokół własnej osi jest zgodny z okresem jego obiegu wokół Ziemi? Rozumiem, ze czasy te uzgodniły się, gdy Księżyc miał ciekle jądro i działały siły pływowe. Jednak od tego czasu z pewnością uderzały weń meteoryty, które zmieniały jego prędkość obrotową. Czy oznacza to, ze ciągle istnieje czynnik pływów? A może te okresy nie są już idealnie zgodne?

od: Tomek K. (tkloda@wp.pl)

Odpowiedź:

dr Jan Mietelski:

Średnie okresy obrotu i obiegu Księżyca są obecnie identyczne (27.32166 dnia). Rzeczywisty okres obrotu podlega jednak (wielo-) okresowym wahaniom, których łączna amplituda wynosi ok. 2 min. łuku (gdy patrzeć ze środka globu księżycowego). Wahania te są w przeważającej części wymuszone przez momenty sił zewnętrznych; istnieje też ich składnik swobodny. Efekty te nazywa się libracją fizyczną w długości t (tau). Libracja ta objawia się dla obserwatora „księżycowego” jako drobna niejednostajność ruchu obrotowego naszego satelity. Nie należy jej mylić z libracją optyczną w długości, której amplituda wynosi 7°6’, a przyczyną jej jest tylko to, że oglądamy jednostajnie obracający się Księżyc, który obiega Ziemie niejednostajnie, po orbicie w przybliżeniu eliptycznej.

Przyczyną zrównania się okresu obrotu i obiegi Księżyca są siły pływowe, które działają na Księżyc ze strony Ziemi. Synchronizacja okresów nastąpiła najprawdopodobniej miliardy lat temu, kiedy Księżyc był bliżej Ziemi i siły pływowe były większe. Uderzenia meteorytów nie są w stanie wyprowadzić Księżyc z tego rezonansu.

Zjawisko takie nie jest wyjątkiem w Układzie Słonecznym (zobacz http://www.solarviews.com/eng/data1.htm by przekonać się jak wiele księżyców planet wykazuje podobny efekt).

15 kwietnia 2003


Pytanie:

Czy można skierować zwierciadło HST na Księżyc? Jeżeli tak, to czy rozdzielczość wystarczyłaby do zaobserwowania na jego powierzchni pozostałości po lądownikach misji Apollo? To mogłoby zbyć wszelkie zarzuty, jakoby lądowania te były mistyfikacją.
od: Konrad Nieradka (coona@go2.pl)

Odpowiedź:

dr Krzysztof Chyży:

Sprawę prawdziwości relacji z lądowania ludzi na Księżycu w 1969 roku zostawiłbym na boku, gdyż przynajmniej dla mnie jest ona bezsporna. W historii podboju Układu Planetarnego było wiele niezwykłych osiągnięć ludzkości. Jak choćby pionierskie manewry sondy Mariner 10, która  w 1974 r. najpierw poleciała do Venus i przekazała ponad 4000 jej zdjęć, następnie pod wpływem jej grawitacji zmieniła orbitę tak, aby udać się w kierunku Merkurego. W 1979 r. Voyager 1 wykorzystując tę technikę przeleciał blisko Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna, a następnie został skierowany pod kątem 45o ponad płaszczyznę planet i obecnie bada heliopauzę (granicę Układu Słonecznego) i jest najodleglejszym obiektem w przestrzeni zrobionym rękami ludzkimi.

Natomiast część pytania o fotografowaniu Księżyca przez Teleskop Kosmiczny jest interesująca sama w sobie. Przez kilka lat NASA wzbraniała się przed skierowaniem zwierciadła Teleskopu Hubble'a w stronę Księżyca tłumacząc to zbyt silnym promieniowaniem, które mogłoby zniszczyć aparaturę pokładową. Obiekt na Księżycu o rozmiarach 4 metrów oglądany przez Teleskop Kosmiczny będzie miał rozmiary kątowe 0.002 sekundy. Instrument o najlepszej zdolności rozdzielczej to kamera słabych obiektów (FOC), która może rozdzielić obiekty o rozmiarach 0.014 sekundy łuku. Pozostawiony na Księżycu statek kosmiczny byłby zatem widoczny na zdjęciu jako nierozdzielona plamka. Dodatkowym problemem jest ruch Księżyca. Urządzenia kierujące Teleskopem Hubble'a mają za zadanie śledzić odległe obiekty i nie są w stanie skompensować ruchu Księżyca, który wynosi ok. 0.5 sekundy łuku/sekundę. Ponieważ najkrótsza ekspozycja kamery FOC wynosi 0.1 sekundy, Księżyc widoczny przez Teleskop będzie wskutek tego dodatkowo rozmazany.

Jednak w 1999 roku Teleskop Kosmiczny został wycelowany na Księżyc  i zrobił kilka zdjęć okolicy krateru Kopernik.

W lewym, górnym rogu zaznaczony jest obszar na Księżycu, który fotografował Teleskop Hubble'a. Główny fragment zdjęcia obejmuje 2 oddzielne fotografie połączone w jedną, z kraterem Kopernik w prawym, górnym rogu. Zbliżenie fragmentu krateru - w prawym, dolnym rogu. Kliknij aby powiększyć.

Okazuje się jednak, że nie potrzeba Teleskopu Kosmicznego by mieć zdjęcia Księżyca z jego jakością. Na zdjęciu poniżej widoczny jest ten sam fragment powierzchni Księżyca obserwowany przez Teleskop Kosmiczny i z sondy Clementaine, która w 1994 r. krążyła wokół Księżyca i robiła jego zdjęcia. Obie fotografie są podobnej jakości!

Fragment zdjęcia powierzchni Księżyca zrobionego przez Teleskop Kosmiczny (z lewej) i sondę Clementaine (z prawej).  (Credit HST, JPL) Kliknij aby powiększyć.

Najlepsze zdjęcia powierzchni Księżyca pochodzą ze stacji orbitujących go. Ostatnia misja załogowa Apollo 17 sfotografowała lądownik Challenger pozostawiony na Księżycu w dolinie Taurus-Littrow.

Zdjęcie lądownika Challender pozostawionego przez załogę Apollo 17, która wykonała to zdjęcie w 1972 roku z orbity okołoksiężycowej. (Credit LPL) Kliknij aby powiększyć.

Zdjęcie wykonane z orbity okołoksiężycowej przez załogę statku tuż przed powrotem na Ziemię, z odległości ok. 100 km obejmuje obszar o rozmiarze ok. 1100m. Lądownik widoczny jest jako jasna plamka rzucająca wyraźny cień. Jednak nie da się stwierdzić na podstawie zdjęcia, że ta plamka to przedmiot zrobiony ludzką ręką.

10 listopada 2002


Pytanie:

Chciałbym się dowiedzieć, czy można kupić "ziemię" (posiadłość) na Księżycu? Słyszałem o tym w mediach, że gdzieś można zrobić taki zakup (przez Internet), ale nie wiem czy to prawda. Czy możecie mi udzielić jakiś informacji? Czy i gdzie i na jakich prawach można kupić na Księżycu posiadłość?
od: Tomek (tobajer@poczta.onet.pl)

Odpowiedź:

dr Krzysztof Chyży:

Pozornie można, w Internecie, od osób, które utrzymują, że mają prawo do ich sprzedawania. Za około 20 dolarów oferowane są działki na Księżycu, Wenus i Marsie. Chyba jeszcze nigdy w historii ziemskich cywilizacji nie doszło do takiego paradoksu: usiłuje się sprzedawać terytoria, których się jeszcze nie zdobyło! Jednak zasady wykorzystania przestrzeni kosmicznej i ciał niebieskich, w tym  Księżyca, reguluje Traktat o zasadach określających działalność państw w zakresie badania i wykorzystania przestrzeni kosmicznej, Londyn- Moskwa- Waszyngton  z dnia 27.01.1967 (Treaty on Principles Governing the Activities of States in the Exploration and Use of Outer Space, including the Moon and Other Celestial Bodies), w wersji angielskiej dostępny pod adresem http://www.oosa.unvienna.org/SpaceLaw/outersptxt.htm. Traktat podpisało 96 państw (w tym USA i Polska).

Traktat wyraźnie mówi, że przestrzeń kosmiczna, Księżyc i inne ciała niebieskie nie mogą być własnością jakiegokolwiek narodu:

Art. I Traktatu (...) Outer space, including the moon and other celestial bodies, is not subject to national appropriation by claim of sovereignty, by means of use or occupation, or by any other means.

Jednak Traktat nie ogranicza się jedynie do określania zasad wykorzystania przestrzeni kosmicznej przez państwa. Zobowiązuje wszystkie podmioty do uzyskania autoryzacji państwowej i nadzoru państwowego w poczynaniach w Kosmosie. Oferujący działki na Księżycu zdają się ten fakt przemilczać, gdyż takowej autoryzacji nie posiadają i w myśl Traktatu posiadać nie mogą:

Art. VI Traktatu (...) The activities of non-governmental entities in outer space, including the moon and other celestial bodies, shall require authorization and continuing supervision by the appropriate State Party to the Treaty.

Taka jest ponadto wykładnia Biura Narodów Zjednoczonych d/s Przestrzeni Kosmicznej z siedzibą w Wiedniu:   http://www.oosa.unvienna.org/FAQ/splawfaq.htm

Tak więc nie posiądziemy działki na Księżycu czy Marsie. To może i dobrze? Natomiast niewykluczone, że prawo to zmieni się kiedy ewentualnie, w dalekiej przyszłości, ludzie zaludnią Księżyc czy Marsa. Trudno się spodziewać, że nielegalny handel gruntem z przeszłości będzie wtedy honorowany.

26 września 2002


Pytanie:

Czy zawartość tlenu w atmosferze jest taka sama na różnych wysokościach?
od: Megi

Odpowiedź:

dr Piotr Wąż:

W wyniku występujących ruchów w dolnej części atmosfery jej skład chemiczny do wysokości 100-130 kilometrów nie ulega większym zmianom (78% azot, ~21% tlen, ~1% argon, dwutlenek węgla, woda). Powyżej tej wysokości spada w atmosferze zawartość gazów szlachetnych a cząstki ulęgają jonizacji. Na poziomie powyżej 800 kilometrów zaczyna dominować hel, a na wysokości dwa razy większej wodór. 80% całej masy atmosfery znajduje się w warstwie grubości około 10-14 kilometrów (troposfera).

Pomimo, że skład procentowy powietrza w troposferze nie zmienia się znacznie, to jednak jego gęstość (podobnie temperatura i ciśnienie) maleje z wysokością. Zatem tlenu, który jest składnikiem powietrza, jest mniej w jednostce objętości im wyżej nad powierzchnią Ziemi. I tak, na wysokości ponad 4000 metrów we wdychanym powietrzu jest już zbyt mało tlenu, aby człowiek (bez odpowiedniego przystosowawczego treningu) mógł przeżyć tam bez maski tlenowej.

29 sierpnia 2002


Pytanie:

Dlaczego atmosfera Ziemi nie zawiera wodoru? Dlaczego atmosfera Księżyca nie istnieje?
od: Marian Front (maanfo@wp.pl)

Odpowiedź:

dr Sławomir Breiter:

Pierwsze pytanie wymaga pewnego uściślenia. Powinno ono brzmieć: „Dlaczego w atmosferze Ziemi jest tak mało niezwiązanego wodoru ?" W ten sposób wykluczamy z rozważań wszelkie związki wodoru, jak na przykład parę wodną, której zawartość w atmosferze Ziemi wynosi średnio poniżej 1%, a to już wcale nie mało (zwłaszcza gdy nam ten ułamek procenta gęstym deszczem na głowy pada). Cząsteczkowy wodór H2 występuje w atmosferze Ziemi, ale rzadko o nim słyszymy, gdyż zalicza się go hurtem do „pozostałych gazów" wymienianych po azocie i tlenie. Na każde dwa miliony cząsteczek atmosfery tylko jedna to wodór. Co prawda ozonu, o którym tak głośno, jest nawet mniej, ale wodór nie odgrywa na tyle istotnej roli, żeby wymieniać go w popularnych opracowaniach - ot, zaświeci czasem podczas zorzy polarnej i tyle ...

Odpowiadając na pierwsze pytanie wkroczę od razu na teren drugiego, gdyż są one w istocie ściśle powiązane. Gazy tworzące atmosfery planet składają się z nieustannie zderzających się cząsteczek poruszających się z dużymi prędkościami. Średnia prędkość tych cząsteczek zależy od dwóch głównych czynników: od temperatury (w gorącym gazie cząsteczki poruszają się szybciej niż w zimnym) i od masy cząsteczek (im mniejsza masa tym szybszy ruch). Ponieważ wodór jest najlżejszym z gazów, jest on tym składnikiem atmosfery, który posiada największą prędkość. Jeśli prędkość cząsteczek gazu przekroczy wartość drugiej prędkości kosmicznej, zwanej też prędkością ucieczki, to cząsteczki opuszczą otoczenie planety i poszybują w kosmos. W przypadku Ziemi pierwsza prędkość kosmiczna wynosi około 7.9 km/s przy powierzchni (im dalej od środka planety, tym jest ona mniejsza). Gdybyśmy wprowadzili do atmosfery Ziemi pewną ilość wodoru, to 97% cząstek ucieknie w ciągu 100 000 lat. Co prawda średnia prędkość cząsteczek wodoru jest cztery razy mniejsza od prędkości ucieczki, ale samo pojęcie „średniej" zakłada, że trafiają się cząsteczki szybsze. W pierwotnej atmosferze Ziemi wodoru było całkiem sporo, ale w geologicznej skali czasu jego żywot był bardzo krótki.

Przejdźmy teraz do problemu Księżyca. Ma on małą masę i prędkość ucieczki wynosi dla niego zaledwie 1.7 km/s. Wspomniane 97% cząsteczek wodoru uciekłoby z jego powierzchni w ciągu zaledwie dwóch godzin. Piętnaście razy cięższe powietrze o składzie zbliżonym do ziemskiego opuściłoby Księżyc w ciągu tysiąca lat. Oczywiście sam fakt bycia księżycem nie zabrania ciałom niebieskim posiadania atmosfery ,a bycie planetą nie jest równoznaczne z gwarancją utrzymania atmosfery. Planeta Merkury posiada masę pięć razy większą niż Księżyc i ma większą prędkość ucieczki, ale jej atmosfera miałaby zbyt dużą temperaturę ze względu na bliskość Słońca, co podnosi średnią prędkość gazu. Z kolei Tytan, księżyc Saturna o masie dwa razy mniejszej niż Merkury, posiada dzięki niskim temperaturom dość gęstą atmosferę.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć w książce:  P. Artymowicz "Astrofizyka układów planetarnych", PWN 1995.

25 kwietnia 2002


Pytanie:

Jak obliczyć wielkość krateru, który zrobi np. meteoryt lecący z daną prędkością?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

Zagadnienie jest krótko opisane np. w Artymowicz (1995). Proces powstawania kraterów uderzeniowych bada się zarówno eksperymentalnie (strzelając pociskami o masie rzędu pojedynczych gramów w materiał skalny lub eksplodując ładunki trotylu o różnej masie) jak i na drodze symulacji komputerowych. Ponieważ meteoroidy uderzają w powierzchnię Ziemi z prędkościami ok. 10-20 km/s, energia wyzwolona w czasie zderzenia w przeliczeniu na jednostkę masy jest od 30 do kilkuset razy większa od energii wybuchu jednostki masy trotylu. To główna trudność podejścia eksperymentalnego.

Szacuje się, że kamień o średnicy ok. 50 metrów uderzając w powierzchnię Ziemi z prędkością 16 km/s wytwarza krater o średnicy 1 km i głębokości 200 m. Dla meteorytów o średnicach powyżej ok. 1 metra przyjmuje się, że średnica krateru rośnie jak , przy czym . Jeśli meteoryt uderza pod kątem nie mniejszym niż 20o do powierzchni, powstaje krater kołowy, zaliczany do kraterów prostych (o ,,miskowatym'' kształcie). Kratery o średnicy powyżej 3 km na Ziemni są kraterami złożonymi (w których powstaje górka centralna i/lub struktury wielopierścieniowe).

Artymowicz P. (1995). Astrofizyka układów planetarnych. PWN, W-wa, str. 373

Czy ten kamień ma średnicę 50m w momencie uderzenia w grunt czy w momencie wejścia w atmosferę?

W obu tych momentach. W obliczeniach przyjmuje się, że nie następuje rozpad ciała nad powierzchnią Ziemi, co jest prawdą np. planetoid typu M (metalicznych) bądź niektórych typu S (krzemiany). Dla ciał o średnicy, w przybliżeniu, poniżej 1 metra opór powietrza doprowadza do wyhamowania obiektu i ustalenia się pewnej stałej prędkości opadania.

5 luty 2001


Pytanie:

Jak powstał Księżyc?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

Obecnie przyjmuje się, że zderzenie z Ziemią planety wielkości Marsa jakieś 4.5 mld lat temu spowodowało powstanie Księżyca (z roztopionych odłamków z tego zderzenia - stąd na Księżycu brak wody i innych lotnych substancji: po prostu się wtedy "wygotowały"...), a przy okazji znaczne przyspieszenie obrotów Ziemi wokół osi.

Naprawdę tak się obecnie przyjmuje?

Taka jest w tej chwili najpopularniejsza hipoteza.

Rozumiem, że to ciało przy okazji przestało istnieć... a gdzie resztki? Mars jednak jest większy od Księżyca, nie mówiąc o dodatkowej masie wyrwanej z Ziemi...

Przestało istnieć. Z resztek Księżyc (tego ciała, i wyrwanego płaszcza Ziemi), trochę zostało na Ziemi (np. podobno większość żelaznego jądra - stad Ziemia ma największą gęstość wśród planet układu) lub na nią z powrotem spadło, a reszta resztek porozpraszała się po układzie. Na pas planetoid było ich raczej za mało, no i nie w tym miejscu, on sobie powstał niezależnie.

5 luty 2001


Pytanie:

Mogę gdzieś znaleźć szczegóły na temat hipotezy powstania Księżyca?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

H.Y. McSween, Jr., Od gwiezdnego pyłu do gwiazd, Proszyński i S-ka, 1996 (napisana była w 1993, pierwsze wydanie amerykańskie 1995). Zawiera prawie dwie strony na temat tej hipotezy, na str. 118 i 228; pisze np.: "wedle popularnej obecnie - i prawdopodobnie poprawnej teorii...".

Cały rozdział jest w książce: D. Desonie, Kosmiczne katastrofy, Proszyński i S-ka, 1997, z ładnymi ilustracjami, jak to mogło wyglądać...

Datę określa się na 4.5 mld lat temu.

Artykuł "A Brief History of the Moon" w The Planetary Report (vol. XVII, No. 5, Sep/Oct 1997) napisany jest przez jednego z głównych twórców i proponentów tej hipotezy, Williama K. Hartmana. Podaje on, że naukowe jej opracowanie zaprezentowane było po raz pierwszy w 1974 r. na jakiejś konferencji naukowej przez niego i Donalda R. Davisa, a wyszło drukiem w następnym roku. Jako źródło pomysłu podaje prace Rosjanina, Wiktora Safronowa, z lat sześćdziesiątych (prace na temat ogólnych procesów formowania się planet). W roku 1975 ukazała się też praca A.G.W. Camerona i W. Warda, w której podano pierwszą ocenę wielkości impaktora (że duży jak Mars). Hipoteza nie cieszyła się większym powodzeniem, aż do konferencji na temat pochodzenia Księżyca w 1984 r., gdzie okazało się, że jest hipotezą dominującą.

5 luty 2001


Pytanie:

Dlaczego na Księżycu nie ma jakiejkolwiek atmosfery, złożonej z jakichkolwiek gazów?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

O ile pamiętam prędkość ucieczki z Księżyca wynosi 2,4 km/s. Prędkość ruchów cieplnych cząsteczek gazów w temperaturze 20 st.C jest tego samego rzędu. Tak więc wszelkie gazy jakie mogły być już sobie dawno uciekły w kosmos.

Dobrze, ale nie do końca. Z obliczeń wynika, że jednak powinna Księżycowi pozostać gęstsza atmosfera, niż ją ma (bo atmosferę ma, ale baaardzo rzadziutką...), gdyby miał przy powstaniu mniej więcej taką, jak ziemska. Skoro mu gęstsza nie pozostała, hipotezuje się, że na początku już jej nie miał - co jest przytaczane jako jeden z argumentów za zderzeniową teorią powstania Księżyca, aktualnie cieszącą się największą popularnością (przemawiają za nią także liczne dane przywiezione przez astronautów programu Apollo).

Była o tym dyskusja na tej grupie (pl.sci.kosmos); zarys tej teorii można znaleźć m.in. na witrynie http://friko7.onet.pl/tg/moonpage/. Jest tam seria obrazków z symulacji komputerowej zderzenia - wyszło, że zderzenia były dwa, w odstępie paru minut (!), tych samych ciał oczywiście (za drugim razem mocno zdeformowanych...).

5 luty 2001


Pytanie:

Dlaczego z Ziemi widać ciągle ten sam obszar Księżyca?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

Jest to normalne zjawisko poszukiwania przez każdy układ fizyczny stanu minimalnoenergetycznego. Tak się właśnie składa, że układ dwóch orbitujących ciał ma najniższą sumaryczna energię, gdy ciało mniejsze jest w synchronizmie orbitalnym z większym, czyli jego obrót wokół własnej osi trwa tyle co okres obiegu wokół większego ciała (najmniejsze są wówczas siły pływowe na obu ciałach). Stan taki wytwarza się po dostatecznie długim czasie, a nasz Księżyc miał na to ponad 3 mld lat.

W Układzie Słonecznym nie jest to zjawisko odosobnione i większość starych księżyców jest w synchronizmie orbitalnym ze swoimi planetami, np.:

5 luty 2001


Pytanie:

Co to jest noc astronomiczna?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

W astronomii definiuje się 3 rodzaje nocy: cywilną, nawigacyjną i astronomiczną. Występują one wtedy, gdy wysokość Słońca nad horyzontem jest mniejsza od, odpowiednio, -6o , -12o i -18o (znak minusa oznacza, że Słońce jest pod horyzontem).

W praktyce mówi się (choć są to określenia mało dokładne), że zmierzch cywilny kończy się wtedy, gdy w bezchmurny wieczór jest już na tyle ciemno, iż należałoby zapalić lampy uliczne (i reflektory samochodowe - o ten moment czasu często pytają sądy w sprawach związanych z wypadkami drogowymi). Noc nawigacyjna zaczyna się wówczas, gdy na morzu zanika linia horyzontu, a astronomiczna - gdy jasność tła nieba osiąga wartość typową dla środka nocy.

Przykładowo, wysokość Słońca nad horyzontem 21 czerwca o północy lokalnej w Poznaniu wynosi około -14o  (czyli Słońce jest  14o pod horyzontem), trwa zatem noc nawigacyjna, a nie ma nocy astronomicznej. Noc astronomiczna w Poznaniu ,,powraca'' dopiero 24 lipca.

5 luty 2001


Pytanie:

Jak na niebie odszukać gwiazdozbiory, planety?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

Mapy nieba, z zaznaczonymi gwiazdozbiorami i aktualnymi położeniami planet, można odnaleźć w Internecie na witrynach:

Aktualne mapki publikowane są również w ,,Wiedzy i Życiu'' (http://www.proszynski.pl/WiedzaiZycie), a szczegółowy kalendarzyk astronomiczny zawiera najstarsze polskie pismo miłośników astronomii: ,,Urania - Postępy Astronomii'' (http://urania.pta.edu.pl).

5 luty 2001


Pytanie:

Jak wytłumaczyć takie dni, w których księżyc nie wschodzi w ogóle, a poprzedniego dnia zachodził i tego samego dnia także zachodzi, jak to się dzieje?

Odpowiedź:

dr Tomasz Kwiatkowski (pl.sci.kosmos):

Problem z dniami, w których brak wschodu (lub zachodu) Księżyca wynika z definicji doby. Dobę określamy w oparciu o ruch Słońca na niebie. Ponieważ w ciągu doby Słońce niewiele zmienia swe położenie względem nieruchomych gwiazd, zatem (z dokładnością do kilku minut) między jego kolejnymi wschodami (lub zachodami) upływają 24 godziny. Dla Księżyca okres ten jest dłuższy, i wynosi około 25 godzin (tu wahania są większe, dochodzą do kilkunastu minut w jedną bądź drugą stronę). Może więc się zdarzyć, że jednego dnia (powiedzmy w poniedziałek), Księżyc wzejdzie o godz. 23:30, a drugiego dnia (we wtorek) wzejdzie o ok. godzinę później, czyli o 24:30. A godz. 24:30 to już środa, godz. 0:30. Zatem we wtorek nie było wschodu Księżyca! Podobnie jest z zachodami Księżyca. Zdarzają się więc dni, gdy Księżyc nie wschodzi lub nie zachodzi.

5 luty 2001


Błędne skojarzenia, teorie, mity

Czy ciemna strona Księżyca jest ciemna?

Ciemna strona Księżyca to sformułowanie, które utrwaliło się dzięki znanej płycie z 1973 roku: "The dark side of the Moon" (Ciemna strona Księżyca) grupy muzycznej The Pink Floyd.

Często spotkać można takie oto sformułowania:
... Odwrotna strona tego samego medalu jest, niestety, ciemna, jak ciemna strona Księżyca;

...sierpniowe zaćmienie Słońca uświadomiło nam, po raz kolejny, jak bardzo intrygująca jest ciemna, niewidoczna strona Księżyca. 

Sugerują one (błędnie), jakoby niewidoczna (odwrotna) strona Księżyca była zawsze ciemna. Tymczasem, jeśliby stanąć na odwrotnej stronie Księżyca to byłaby ona ciemna tylko przez dwa tygodnie. Jasna i ciemna strona Księżyca nie są stałe, ale poruszają się, w rytm obrotu Księżyca.

Z punktu widzenia Ziemianina, powierzchnia Księżyca zdaje się nie obracać. Ciągle widzimy te same utwory na Księżycu (morza, kratery), niezależnie w której jest fazie, czyli jaka część jego powierzchni  jest oświetlona. Dzieje się tak dlatego, że okres obrotu Księżyca wokół jego osi wynosi tyle, ile czasu potrzebuje on na obiegnięcie dookoła  Ziemi (czyli około 27 dni). Mamy zatem ciągle widoczną powierzchnię (stronę) Księżyca i niewidoczną (odwrotną). Stronę odwrotną Księżyca mogą obserwować jedynie sztuczne sondy. Widzieli ją też astronauci orbitujący wokół Księżyca.

Podczas ruchu wokół Ziemi Księżyc wiruje wokół własnej osi i jest oświetlany przez Słońce z różnych stron. Kiedy Słońce oświetli stronę widoczną mamy pełnię, a strona niewidoczna pogrążona jest w mroku.. Po około dwóch tygodniach, w nowiu, strona odwrotna będzie jasna, a strona widoczna  - ciemna.

Krzysztof Chyży